Wakacje na wodzie (kajak, rafting, żagle) - Globtrotuar

Przejdź do treści

Menu główne:

Wakacje na wodzie (kajak, rafting, żagle)

PORADNIK > TRANSPORT
Niemal każdy egzotyczny wyjazd na jakimś etapie przenosi się z lądu na wodę. Najczęściej jest to kilkugodzinny rejs widokowy, który pozwala na podziwianie lokalnych cudów natury. A że cudów takich jest sporo to i godnych polecania rejsów widokowych nie brakuj.

Rejsy widokowe
Osoby odwiedzające Portugalię obowiązkowo powinny „zaliczy" rejs wzdłuż klifowego, pełnego jaskiń i ostańców wybrzeża Algarve. Jeszcze ciekawsze są rejsy do leżących u wybrzeży Peru wysp Baleares, zwanych ze względu na występujące na nich foki oraz różne gatunki ptaków morskich „małym Galapagos". Waszej uwadze polecam również wycieczki kanionem Sumidero w Meksyku oraz rejsy po Amazonce, która jest głównym szlakiem komunikacyjnym dla osób planujących kilkudniową wyprawę do brazylijskiego lasu deszczowego (Czytaj więcej >).
Wybrzeże Algarve (Portugalia), peruwiańskie wyspy Baleares, kanion Sumidero w Meksyku oraz jezioro Galilejskie w Izraelu.
Nie mniej ciekawe są również rejsy widokowe po rzekach afrykańskich (Zambezi (Zimbabwe), Chobe i delta Okawango (Botswana). Taki afrykański rejs to prawdziwe „safari na wodzie", które pozwala obserwować zarówno zwierzęta lądowe jak i wodne (hipopotamy, krokodyle oraz wiele gatunków ptaków wodnych). Specjalne miejsce wśród afrykańskich rejsów widokowych zajmują kilkudniowe wyprawy po Nilu. W ich trakcie turyści płyną szlakiem faraonów, luksusowym wycieczkowcem, ku górnemu Egiptowi, ku Tebom, a potem ku Abu Simbel.
Nie mniejsze atrakcje czekają na turystów planujących rejsy widokowe w Azji. Wybór dostępnych opcji jest naprawdę bogaty - od górskiego raftingu w Napalu, przez wycieczki po Mekongu w Laosie (np. w trakcie odwiedzin w Luanag Prabang), przez spływ po rzece Rapti w nepalskim rezerwacie Chitawan (o rezerwacie Chitwan można więcej przeczytać tutaj >) po spokojne spływy bambusowymi tratwami w Tajlandii. Wszystkie te atrakcje bledną jednak wobec rejsu widokowego po wietnamskiej zatoce Ha Long uznawanej za jedno z najbardziej romantycznych miejsc na świecie (o Ha Long można przeczytać więcej tutaj >).
Mekong w okolicach Luang Pranbang (Jaskinie Pak Ou) oraz spływ bambusowymi tratwami po jednej z tajlandzkich rzek.
Z kolei osoby odwiedzające rejon Australii i Oceanii powinny obowiązkowo „zaliczyć" rejs po nowozelandzkich fiordach (Fiordland) oraz krótki rejs wzdłuż wybrzeży Tasmanii z wizytą w Port Hobart (więcej na ten temat można przeczytać tutaj > Fiordland)
Fiordland w Nowej Zelandii oraz port Hobart na Tasmanii
Wiosła w dłoń
Osoby, które zdecydują się na zmianę roli z „pasażer" na „załoganta" mogą liczyć na sporo dodatkowych atrakcji przy czym samodzielną „przygodę z wodą" warto zaczynać od kajaków i to raczej w Polsce niż w krajach egzotycznych.
Słów kilka o kajakach
Większość kajaków turystycznych wykonana jest polietylenu dzięki czemu są one odporna na uszkodzenia mechaniczne. Ich bezpieczeństwo zwiększają również zamknięte komory wypornościowe, które czynią kajak praktycznie niezatapialnym (jeśli z jakiegoś powodu w wypożyczali są tylko kajaki „zatapialne" to radzę z nich korzystać wyłącznie na akwenach spokojnych, płytkich i niezbyt szerokich - raczej nie po jeziorach czy zalewach). Warto również wybierać kajaki z zamykanymi szczelnie lukami bagażowymi. Co prawda wodoodporny worek chroni bagaż przed zamoknięciem, ale w razie wywrotki może on i tak pójść pod wodę. Przy rolowaniu worka zawsze warto zostawić w nim nieco wolnej przestrzeni by „bańka z powietrza" dodała workowi nieco wyporności.

Każdy kajak jest zaprojektowany tak, aby zapewnić komfort osobie znajdującej się w jego środku ciężkości co oznacza, że siadania na burcie lub też stawanie w kajaku grozi niekontrolowaną wywrotką.
Warto zwracać uwagę czy siedziska w kajaku mają regulowane ustawienie (nie dotyczy to oczywiście dłubanek -kiedyś pływałem w takiej w której ustawienie siedziska regulowało się podkładanym klapkiem ;-) Jeśli kajak ma być na niektórych odcinkach przenoszony to musi mieć odpowiednie uchwyty i rączki.

Po przybiciu do brzegu kajak należy w całości wyciągnąć na brzeg, a po opróżnieniu go z bagaży, odwrócić dnem do góry (chronimy w ten sposób jego wnętrze przed deszczem i rosą).

Wybierając kajak nie można oczywiście zapomnieć o wiosłach. Im lżejsze tym lepsze (lepiej z aluminium lub włókna, drewno / sklejka to opcja nr 2).
Nasze rodzime szlaki kajakowe są atrakcyjne krajobrazowe, stosunkowo łatwe i dlatego świetnie nadają się dla początkujących wodniaków. Waszej uwadze polecam spływ Brdą (w opcji od kilku godzin, przez 3-4 dni, do nawet dni 14 dla osób, które zechcą przepłynąć całą rzekę - 245 km). Przy kilkudniowych wyprawach organizowanych na dolnym odcinku rzeki nie trzeba nawet zabierać ze sobą namiotu bo na brzegach jest sporo gospodarstw Agro-turystycznych.

Nie mniej ciekawą rzeką jest Kurtynia, która daje możliwość organizacji zarówno krótkiego (kilkugodzinnego) jak również długiego (tygodniowego) spływu. W opinii wielu polskich kajakarzy to to jeden z najładniejszych i najspokojniejszych polskich szlaków wodnych.

Warto też pamiętać o Czarnej Hańczy i Kanale Augustowskim z tym, że akurat kanał proponuję zwiedzać statkiem „białej floty", który pozwala w komfortowych warunkach pokonywać kolejne śluzy (nikt nie otworzy śluzy dla 2-3 kajaków).
Dłubanką po rzekach Afryki
Wyzwania młodego wioślarza
Wypływając w rejs kajakiem trzeba oczywiście dostosować długość wyprawy do swoich możliwości fizycznych. Kilkugodzinny (4-5 godz.) spływ po spokojnej rzece nie powinien być szczególnym wyzwaniem nawet dla osób, które na co dzień pracują przy biurku. Z oczywistych względów osoby mniej doświadczone mogą jednak mieć problem z wyprawami kilkudniowymi (zakwasy i ból rąk czynią taka wyprawę mało atrakcyjną). Dla osób mniej doświadczonych maksymalny dzienny dystans na wiosłach to 10-15 km (z prądem i przy łagodnym nurcie).
Mniej doświadczeni wioślarze powinni wybierać kajaki dwuosobowe dzięki czemu w sytuacji awaryjnej mogą liczyć na pomoc współ-załoganta, przy czym osoba wyższa, cięższa, bardziej doświadczona powinna siedzieć z tylu

Dobierając szlak warto pamiętać o kłopotach jakie sprawiają mniej doświadczonym wioślarzom wysokie fale (gdy np. wpływa się ze spokojnego nurtu na duże jezioro) lub też rwący nurt. W wypadku napotkania wysokiej fali trzeba unikać fali bocznej (trzeba je przecinać, płynąc zakosami). Trzeba też pamiętać, że nawet na łatwych rzekach zdarzają się głazy i powalone drzewa oraz inne hydro-przeszkody (spiętrzenia, tamy, progi, młyny), do których nigdy nie powinno podpływać się bokiem. Jeśli ktoś wpadnie do wody to też do osoby takie dopływa się dziobem nie bokiem.

Pokonywanie przeszkód na wodzie powinno zawsze odbywać się pojedynczo (kajak po kajaku) dzięki czemu kolejne załogi mogą unikać ewentualnych błędów poprzedników (wybierać najlepszy szlak) oraz w razie czego udzielić pomocy pechowcom.

Podstawą komfortowego rejsu jest oczywiście rozsądne planowanie, między innymi po to by nie znaleźć się na rzece po zmroku. Najrozsądniej przybić do brzegu na nocleg nie później niż 45 min. przed zachodem słońca (to zazwyczaj wystarczy by dotrzeć do bazy noclegowej lub też rozbić namiot).

Moje doświadczenia z pogodą na wodzie wskazują, że w ciepłych porach roku najlepiej pływa się do południa (niskie prawdopodobieństwo deszczu i silnego wiatru). W krajach strefy tropikalne odradzam wiosłowanie w południe (morderczy wysiłek), zaś po południu trzeba liczyć się z większym wiatrem (falą) i zwiększonym ryzykiem opadów.

Niestety nawet najlepszy plan rejsu oraz optymistyczna prognoza pogody czasem jednak zawiedzie np. ze względu na niespodziewanie trudne warunki pogodowe (burza, silny wiatr i wysoka fala) dlatego przy kilkudniowych rejsach, w trakcie których zakładamy wyłącznie „nocleg pod dachem", zawsze warto zabrać awaryjny, lekki namiot. To jednak plan raczej na Europę - jeśli noc zastanie Was na rzece w kraju egzotycznym, na odludziu, to sytuacja robi się nad wyraz kłopotliwa. W takim wypadku najbezpieczniej szukać jakiegoś niezalesionego miejsca z wysokim brzegiem (np. wyspy na środku nurtu, która ogranicza ryzyko spotkania z innymi ludźmi i dzikimi zwierzętami - ale nawet w takim wypadku ktoś powinien trzymać wartę).

Warto też pamiętać, że nocą (nawet w ciepłych krajach) pod namiotem bywa chłodno. Polar to może nieoczywisty element ekwipunku wodniaka, ale warto o nim pamiętać nawet latem (tak jak i o szybkoschnącej bieliźnie termo-aktywnej).
Dobrym pomysłem jest też zabranie ze sobą na wypadek deszczu kurtki membranowej (Czytaj więcej>) zaprojektowanej specjalnie do sportów wodnych, która mankiety i kołnierz ma z wodoodpornego neoprenu. Niestety kurtki takie są piekielnie drogie. Oczywiście jeśli deszcz zamienia się w burzę trzeba natychmiast przybić do brzegu.

Kajaki w tropikach
Osoby, które nabyły praktyki w wyprawach kajakowych na pewno znajdą wiele okazji do wyprawa tego typu i poza naszymi granicami (np. w Chorwacji, w Wietnamie np. w Zatoce Ha Long, a nawet w Afryce przy czym na czarnym lądzie zamiast w kajakach pływa się bardziej tradycyjnymi łodziami typu dłubanka, zazwyczaj z lokalnym sternikiem).
Dłubanką po rzekach Afryki
Ekwipunek wodniaka
Kilkudniowa wyprawa kajakiem (lub łodzią) wymaga  stosownie dobranego ekwipunku. Jego podstawą,
niezależnie od tego czy wyprawa ma miejsce w Polsce czy też poza jej granicami, powinien być nieprzemakalny worek, który posłuży do przewiezienia ekwipunku (ubrania, jedzenie, sprzęt biwakowy etc.). Worek taki powinien być wykonany z nieprzemakalnego PCW z zapięciem typu roll-down. Lepiej wybierać worki krótsze i pękate niż wąskie i długie (koszt worka 401 to ok 50-60 zł). Warto rozważyć opcję podziału bagażu na dwa w worki – główny / duży (do luku) i podręczny (pod nogi, zjedzeniem, piciem i apteczką).
Ciężki bagaż zawsze ładujemy na tył kajaka, dzięki czemu minimalnie podnosimy jego dziób co sprawi, że łatwiej/ lżej będzie nim płynąć.

Jeśli chcemy mieć pod ręką telefon / pieniądze dokumenty to trzeba je zawsze umieścić w wodoodpornym etui, najlepiej zawieszonym na szyi.

Niezbędnym elementem wyposażenia powinna być też kamizelka asekuracyjna. W Europie jest ona na standardowym wyposażeniu każdej wypożyczalni. W Azji czy Afryce standardem jest raczej jej brak (warto zabrać, lekką dmuchana kamizelkę ze sobą). Obowiązkowym elementem wyposażenie jest również nakrycie głowy, okulary przeciwsłoneczne (czytaj więcej >) oraz jakiś specyfik chroniący skórę przed słońce z wysoki filtrem UV - jeśli takiego specyfiku zabraknie to po pierwszym dniu spływu będziemy wyglądać niczym Indianin. Co do koszulek z filtrem UV to nie jestem przekonany.

Opcjonalnie można rozważyć zakup rękawiczek krótko-palcowych (to gwarancja braku odcisków i koszt ok. 50 zł), butów kajakarskich (neoprenowe za kostkę do brodzenia to koszt 150 zł, wersja budżetowa to szybkoschnące sandały turystyczne (z gumowym noskiem) - które osobiści wolę. Przydaje się też lina (5-8 m.) - do holowania kajaka po mieliznach, do wiązania do brzegu oraz do suszenia mokrych ubrań, bo takie będą.

Na biwaku
W przypadku kilkudniowego spływu w trakcie którego planuje się obozowanie pod gołym niebem trzeba zabrać ze sobą namiot (czytaj więcej >), śpiwór (czytaj więcej >), butlę z gazem (czytaj więcej>) oraz zapas artykułów spożywczych (w postaci sypkiej lub puszkowanej nie zaś w słoikach). Przy większej liczbie uczestników warto z góry ustalić kto gotuje, kto robi zakupy po drodze, kto zmywa naczynia (zawsze daleko od nurtu). Śmieci zabieramy ze sobą. Jeśli obozowisko zastaliśmy z drewnem przygotowanym na ognisko z którego skorzystali to trzeba zapas taki „odbudować" przez wyruszeniem na szlak.
Warto zachować nieco sił na rozbicie namiotu i przygotowanie noclegu.
Nieodzownym wyposażeniem higienicznym jest oczywiście saperka - nikt raczej na jeden nocleg nie będzie kopał latryny, ale co trzeba zakopać to trzeba. W krajach egzotycznych standardem jest zazwyczaj „bush toilet" czyli właśnie wyprawa z saperką, ale raczej dwójkami ze względu na ryzyko spotkani z dzikimi zwierzętami.

Rafting czyli ekstremalna wyprawa pontonem
Osoby, które poszukują znacznie większej dawki adrenaliny niż ta jakiej można doświadczyć spływ kajakiem mogą spróbować spływu pontonem zwanego po angielsku „white water rafting". Nie jest to jednak żaden rejs rekreacyjny tylko spływ rwąca rzeka, przez mini-wodospady, często w wąskim skalnym kanionie w warunkach potencjalnie zagrażających zdrowiu.

Rafting w wydaniu turystycznym niewiele rożni się od wersji profesjonalne. Korzysta się z tego samego ekwipunku (pontony, wiosła, kamizelki, kaski) z tym, że załodze turystów zawsze przewodzi zawodowy sternik. Pomaga on amatorom, to 40 minutowym szkoleniu, nawigować wśród skał, wirów i kamiennych progów. Jeśli ktoś nigdy na raftingu nie był to z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że jest to coś co zapamiętuje się chyba na całe zżycie. Strach się bać ;-(

Ze względu na brak w naszym kraju rzek o wysokim stopniu trudności w Polsce rafmgu uprawiać się nie da (da się jednak uprawiać kajakarstwo górskie, ale to już nie zabawa dla amatorów). Jeśli jednak los rzuci kogoś w bardzie egzotyczne kraje to niewykluczone, że będzie okazja do szalonego spływu pontonem.

Najbliższa naszego kraju rzeka na której uprawa się klasyczny rafting znajduje się w Turcji. Jest to rzeka Cotuh, która płynie w pięknej scenerii gór Kackar. Dwa kolejne kraje są położne znacznie dalej, ale i tam spotka się sporo rodaków. Opcja numer jeden to rzeka Sun Kosi w Nepalu - z widokiem na Himalaje (bardzo niebezpieczna i lodowata). Opcja numer dwa to Zambezi w Zimbabwe, z punktem startu pod wodospadami Yictoria Falls. Według wielu ekspertów to najtrudniejszy na świecie szlak raftingowy dostępny dla amatorów.

O moich wrażeniach ze spływu Zambezi czytajcie więcej tutaj >
Rafting na Zambezi
Inne dostępne opcje to Rio Upano w Ekwadorze; Futaleufu w Chile oraz Johnstone w Australi.

Pod żaglami
Jeśli kogoś nie kusi rafting to może spróbować wyprawy pod żaglami. Jest to o tyle łatwe, że aby ruszyć na szlak nie trzeba jachtu kupować - można go bez większego problemu pożyczyć stosując się do zasad zbliżonych do tych jakie obowiązują w wypożyczalni samochodów. Warto pamiętać jednak o kilku istotnych różnicach.
Rynek firm czarterujących (wypożyczających) jachty jest w porównaniu do firm wypożyczających auta bardzo rozdrobniony. Dominują na nim firmy średnie i małe, skutkiem czego nie zawsze można zweryfikować ich rzetelność (jakość sprzętu i obsługi, terminowość etc.). Warto poświecić nieco czasu na pozyskanie informacji o potencjalnym usługodawcy - sięgając do internetowych serwisów (ocen byłych klientów) jak i rekomendacji znajomych. Dla osób które chcą zminimalizować ryzyko pozostaje współpraca z większą firmą świadczącą usługi czarteru wraz z serwisem (opcja naprawy i dowozu części w cenie).

Wymogi formalne
Czarter jachtu, podobnie jak wypożyczenie auta, wymaga podpisania stosownej umowy oraz formalnej weryfikacji uprawnień strony wynajmującej. W wypadku łodzi o długości powyżej 7,5 metra trzeba okazać patent żeglarski (wypożyczanie jednostki o mniejszych gabarytach patentu nie wymaga o ile lokalne / zagraniczne przepisy nie stanowią inaczej). Umowa czerteru powinna zawierać wszystkie stosowne zapisy wraz ze szczegółami na temat kwoty kaucji (gotówka lub blokada na karcie kredytowej) oraz sposobu potrąceń na okoliczność ewentualnych uszkodzeń jednostki.

Koniecznie trzeba się pilnować zapisanego w umowie harmonogramu przejęcia i oddania jachtu, gdyż za jego niedotrzymanie (spóźnienie) naliczana jest zwykle kara.

W trakcie fizycznego przejmowania jednostki trzeba w protokole zdawczo-odbiorczym odnotować wszelkie dostrzeżone uszkodzenia / braki - gdyż po odbici od kei stajemy się za nie finansowo odpowiedzialni. Inspekcja powinna być szczegółowa nie tylko ze względów finansowych,- również dlatego, że niepoprawne działanie jednego z elementów na wodzie może zagrażać bezpieczeństwu załogantów. Trzeba sprawdzić stan żagli, wyposażenia awaryjnego, mesy, silnik, akumulatorów, bezpieczniki, stan paliwa oraz numer telefonu awaryjnego do armatora.
Jachtem po antypodach - Australia i Nowa Zelandia (panorama Auckland)
Koszty
Wynajęcie jachtu nie jest atrakcją tanią dlatego jeśli komuś zależy na ograniczeniu kosztów to powinien rozważyć następujące opcje: czarter poza szczytem sezonu, efektywne wykorzystanie silnika (minimalizacja kosztów paliwa), przyjęcie i oddanie jachtu w tym samym porcie / przystani (tzw. one-way ticket) oraz efektywne planowanie liczby załogantów (im więcej osób tym niższy koszt jednostkowy na osobę, ale z oczywistych powodów liczba załogantów nie może być za duża). Obradzam wypożyczanie jachtów nieubezpieczonych - są tańsze, ale to ryzykowna strategia.

By uniknąć dodatkowych kosztów na morzu, szczególnie z mniej doświadczoną załogą, warto przypomnieć jej nie tylko o podstawowych zasadach morskiego „BHP" (nie palimy w kabinie, po pokładzie chodzimy w płaskich buta z miękką podeszwą, nie zatykamy toalety górą papieru, nie wynosimy materacy na plażę, uważamy z alkoholem etc.).

Co zabrać w rejs
Wygodne buty z miękką podeszwą, polar, sztormiak, czapkę, okulary przeciwsłoneczne, zatyczki do uszu (ktoś z załogi na pewno chrapie ;-) latarkę- czołówka, opcjonalnie lornetkę (Czytaj więcej >)

Osobiście uważam, że najlepiej spakować się w wodoodporny worek opisany w sekcji poświęconej ekwipunkowi kajakarza.

Jacek Zabielski 2020-03
 
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*)

Brak komentarzy
(C) Jacek Zabielski kontakt@globtrotuar.pl
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego