URUGWAJ - Globtrotuar

Przejdź do treści

Menu główne:

URUGWAJ

PODRÓŻE > AMERYKA PD.
Urugwaj to drugi obok Argentyny kraj Ameryki Południowej, któremu moim zdaniem bliżej do Europy niż do południowoamerykańskiej egzotyki. Prawie 90% ludności tego kraju ma swoje korzenie na starym kontynencie, gdyż Urugwajczycy są w większości potomkami emigrantów z Włoch i Hiszpanii. Po indiańskich plemionach Charrua nie pozostał praktycznie żaden ślad (potomkowie z mieszanej krwi indiańskiej i hiszpańskiej, tak zwani mestizo, stanowią obecnie ułamek urugwajskiej populacji).

O „europejskości” Urugwaju najlepiej świadczy fakt, że nie tak dawno umieszczony został przez “Readers Digest” na 9 pozycji wśród najbardziej „komfortowych” państw świata. Stabilny politycznie, o minimalnym bezrobociu, wysokiej stopie życiowej i minimalnej korupcji. W regionie mówi się, że to latynoski odpowiednik Szwajcarii … tyle, że bez gór, czekolady i zegarków.

Nadmorskie kąpieliska w Punta del Este oraz łagodny klimat powodują, że w Urugwaju goszczą masowo turyści z Brazylii i Argentyny, a także ze Stanów Zjednoczonych.  Co ciekawe ostatnio kraj ten zaczął pojawiać się na czołówkach gazet z powodu niezwykle liberalnego dostępu do legalnej marihuany. Niech nikt jednak nie robi sobie nadziei, że jako turysta kupi w Montevideo legalnie trawkę ...

Jeśli szukacie egzotyki to Urugwaj odradzam, co nie oznacza, że nie warto tam pojechać choćby na kilka dni, zwłaszcza jeśli dotrzecie do Argentyny. Wystarczy godzina rejsu katamaranem, który wypływa kilka razy dziennie z Buenos Aires, by postawić stopę na urugwajskiej ziemi, w miasteczku o dźwięcznej nazwie …
Colonia del Sacramento
Niewielkie miasteczko, które założono naprzeciwko argentyńskiego Buenos Aires, po drugiej stronie estuarium La Platy, to obecnie jedyne w Urugwaju  miejsce wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO
Jego historia zaczęła się w 1680 r., kiedy to Portugalczycy wznieśli w tym miejscu twierdzę i osadę. Od samego początku Colonia miała być przeciwwagą dla hiszpańskiego Buenos, skutkiem czego od początku swego istnienia była ona narażona na akty hiszpańskiej agresji.  Kolejne spory i transfery miasta  z rąk hiszpańskich w portugalskie i odwrotnie zakończyły się dopiero w 1828 r., kiedy Colonia del Sacramento znalazła się na terenie niepodległego Urugwaju.
Colonia trafiła na listę UNESCO, dzięki temu, że zachowała w niemal niezmienionym stanie historyczny układ ulic i zabudowy kolonialnej. Miasteczko jest nieduże, historyczna starówkę można obejść w dwie godziny, wędrując brukowanymi uliczkami i podziwiając wiekowe kamieniczki. Po drodze można natykać na samochody porzucone wzdłuż obsadzonych platanami ulic. Auta z lat 30-tych, zostały zamienione na kwietniki stanowiące ozdobę pobliskich restauracji i knajpek.
W miasteczku jest kilka muzeów, latarnia morska, stare mury obronne oraz ruiny konwentu. Atrakcji wystarczy na pół dnia zwiedzania, po czym trzeba zabierać się w drogę do Montevideo co może potrwać 2,5-3 godzin.
Jak ktoś lubi tłok i gwar to warto odwiedzić Colonię w weekend, gdy do miast ściągają masowo Urugwajczycy i Argentyńczycy. Miasto upodobali sobie też żeglarze, którzy cumują swe jachty w marinie przy północnym nabrzeżu.
Montevideo
Początki urugwajskiej stolicy sięgają 1726 r. kiedy to Hiszpanie wznieśli w miejscu obecnego Montevideo fort wokół którego rozwijała się osada La Ciudad de San Felipe y Santiago de Montevideo. Wkrótce miasto zmieniło swój charakter i z obronnego stało się handlowym. Pamiątką po tych czasach jest dziś najstarsza część Montevideo (La Ciudad Vieja / Stare miasto) oraz wznoszący się nad nim fort, zbudowana na szczycie Cerro de Montevideo.

Sercem starego miasta jest Plaza Independencia (Plac Niepodległości), z charakterystycznym budynkiem Palacio Salvo. Oddany do użytku w 1928 r. wieżowiec swoją konstrukcją przypomina „ul” i wznosi się na wysokość 105 metrów (27 pięter) dzięki czemu przez dziesięciolecie był najwyższym budynkiem Ameryki Południowej. Po budynku organizowane są wycieczki, których punktem kulminacyjnym jest wyjście na punkt widokowy z którego rozpościera się panorama na całe miasto. Co ciekawe, w Buenos Aires znajduje się argentyński bliźniak Palacio Salvo, autorstwa tego samego architekta Mario Palanti, który nosi nazwę Palacio Barolo.

Inny charakterystyczny budynek przy Placu Niepodleglości to Edificio Ciudadela; miał liczyć 180 metrów wysokości, ale skończono go już na 90-ciu. Wieżowiec zamiast stać się wizytówką miasta, stał się obiektem żartów, bo wygląda koszmarnie (fasada przypomina biurowce typu BERLIN z czasów PRL-u, tyle, że upstrzona jest masą klimatyzatorów).

Na środku placu stoi 30-tonowy pomnik stanowiący zwieńczenie znajdującego się pod nim mauzoleum ku czci José Gervasio Artigasa. To przywódca powstania antyhiszpańskiego oraz uczestnik walk z Argentyną i Brazylią o niepodległość kraju.

Przekraczając historyczną bramę starego miasta turyści wkraczają do centrum Montevideo stanowiącego mieszankę przeróżnych stylów architektonicznych. Historyczne neoklasyczne budynki stoją obok gmachów wzniesionych w stylu art deco oraz obok gmachów publicznych przypominający architekturę socrealistyczną (no może trochę przesadzam, ale nie, aż tak bardzo).  Obok budynków ze szkła i betonu stoją kamienice z   rzeźbionymi kolumnami z zupełnie innej epoki. Większość z nich wznosi się wzdłuż osi, która jest  Avenida 18 de Julio, nazwana tak na pamiątkę dnia przyjęcia pierwszej konstytucji Republiki Urugwaju (18 lipca 1830 r.). Ulica 18 de Julio to ciąg sklepów, muzeów, placów, stoisk z pamiątkami oraz bary, restauracje i kawiarnie.

Przy Alei 18. Lipca, można czasami zobaczyć ludzi tańczących tango (promocje lokali lub też tancerze zbierający datki do kapelusza). I nie ma się co dziwić, bo podobno tango narodziło się nie w Buenos Aires, ale w Montevideo. Sądzę, że obie wersję mogą być prawdziwe, tyle, że Montevideo ma po prostu „słabszy marketing & PR”.

Montevideo w porównaniu z Buenos Aires wygląda niczym ubogi kuzyn z prowincji, ale tylko do chwili gdy turysta trafi na tutejszą plażę. Podczas gdy Buenos odwróciło się plecami do morza, Montevideo zachowało bliski związek z morzem i ma swoją plażę niemal w centrum miasta.  Najbardziej uczęszczana jest Playa Pocitos do, której bez problemu można dojechać autobusem miejskim. Osoby wolące pospacerować mogą przejść się nadmorską promenadą (La Rambla) wzdłuż której znajdują się liczne knajpki z owocami morza.   Przy Rambli spaceruje się, biega, jeździ na rowerze, spotyka się z przyjaciółmi.

Oprócz plaży warto się również wybrać na Cerro de Montevideo, wzgórze z fortem, z którego rozpościera się przepiękny widok na wybrzeże i miasto. Na wzgórzu wznosi się także Fortaleza del Cerro, ostatni hiszpański budynek w Urugwaju. Od 1916 r. forteca jest siedzibą muzeum wojskowego.
Pomnik "La Carreta", autorstwa José Belloniego ustawiony w 1934 r. Wykonany z brązu, na granitowej podstawie, przedstawia woły zaprzężone do wyładowanego wozu. Tak się kiedyś zdobywało południowoamerykańskie pampasy …
Punta del Este
Tym czym dla Polski jest Sopoty, tym dla Urugwaju jest Punta del Este jednak …. zanim tam dotrzecie, na Waszej drodze, nad rzeka Maldonado pokonacie wybudowany w 1965 r. most o bardzo nietypowym, pofalowanym kształcie. Autorem projektu był urugwajski architekt Leon Viera. Obecnie brzegi rzeki spinają już dwa równoległe mosty, przy czym ten drugi został dobudowany w 2000 r.

Mosty, obok swojej klasycznej roli, są również lokalnym odpowiednikiem rollercostera. Wielu kierowców, a ci wożący turystów to chyba wszyscy, przy ich pokonywaniu dodają gazu by pasażerowie mogli poczuć adrenalinę, porównywalna do tej jaka towarzyszy jeździe na kolejce górskiej. Można się tu poczuć niczym Adam Małysz bo pojazdy faktycznie skaczą niczym narciarza. Z odrobiną zakłopotanie muszę przyznać, że prosiłem kierowcę, żeby nawrócił i pokonał ten zwariowany most cztery razy. Zabawa była naprawdę przednia.

Wracając jednak to Punta del Este to, nie ujmując niczego Sopotowi, to Punta bliżej jednak do francuskiego Saint Tropez, niż do naszego nadbałtyckiego kurortu. Miasteczko, położone jest na długim, wąskim półwyspie, leżąc w miejscu, które umownie uznawane jest za granicę między Rio de la Plata, a wodami Oceanu Atlantyckiego (punkt widokowy „z kotwicą”). Stałych mieszkańców jest tu mniej niż 10 tysięcy, jednak w sezonie turystycznym, czyli naszą zimą, Punta staje się mekką dla dziesiątek tysięcy turystów. Przyjeżdżają tu zarówno Urugwajczycy, Argentyńczycy, Brazylijczycy jak i Amerykanie. Ulice i plaże są pełne ludzi, zaś miasto nie zasypia całą dobę dzięki licznym barom i kasynom. Za to po wakacjach robi się tu podobno jak zimą w Sopocie…. .

Spore wrażenie robi wysoka zabudowa, nowoczesna architektura i marina z dziesiątkami jachtów. Okolica pełna jest luksusowych apartamentów, willi i butików. Od razu widać, że jest to miasto dla turystów z zasobnym portfelem. Ceny też były zabójcze, w restauracji trzeba było zapłacić nie mniej niż 30$ za standardowe menu (ale jest tu i Burger King ;-)
Jeśli grubość portfela nieco Was ogranicza to można poprzestać na oglądaniu tego luksusu, przy czy w trakcie zwiedzania Punta del Este są dwa punkt obowiązkowe. Po pierwsze latarnia morska, po drugie wielka rzeźba dłoni wystająca z piasku na plaży czyli Mano de Punta del Este. Jest to rzeźba ręki, która wyłania się z piasku na plaży Brava Beach. Została ona wykonana przez chilijskiego artystę Mario Irarrazabal i odsłonięta latem 1982 r., podczas festiwalu rzeźby nowoczesnej w plenerze. Rzeźba od tego czasu stała się symbolem Punta del Este i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych pomników w Urugwaju. Obowiązkowe miejsce na selfie.
Czas do zachodu słońca można spędzić przechadzając się po promenadzie nad zatoką, oglądając jachty i poprawiając sobie humor znakomitymi lodami.
Casapueblo
Jadąc do Punta del Este trzeba również obowiązkowo odwiedzić Casapueblo, czyli willę zaprojektowaną przez najsłynniejszego urugwajskiego artystę Carlosa Paez Vilaro. Przywodzi ona na myśl zarówno budynki Gaudiego jak i śródziemnomorską architekturę Grecji. Przylepiony do zbocza kompleks budynków, wzniesiony na opadającej ku morzu klifie, robi niesamowite wrażenie.
Budynek powstał jako swoisty hołd złożony przez jego twórcę dla ofiar katastrofy lotniczej w Andach, która miała miejsce w 1972 r. (historię przypominano niedawno w filmie ”Alive”). Po 72 dniach rozbitkowie zostali uratowani, do czego przyczynił się również Vilaro.
Piriapolis
Wśród nadmorskich miasteczek warto również odwiedzić miejscowość nosząca obecnie nazwę Piriapolis (kiedyś Heliopolis), która założona została przez Francisco Pirię, wizjonera, masona i miłośnika alchemii. To one je zaprojektował, a następnie stopniowo budował przez prawie trzydzieści lat, wypełniając obiektami naznaczonymi wolnomularskimi symbolami. Historia jak z książek Dana Browna tyle, że to nie fikcja, a rzeczywistość.
Na pierwszy rzut oka to niewielki kurort z kilkoma hotelikami oraz dziesiątkami estetycznych domków zbudowanych wzdłuż geometrycznie rozplanowanej siatki ulic. Gdy się jednak bliżej przyjrzeć planowi miasta to okazuje się, że najważniejsze budowle (domy, fontanny, pomniki, kolumny), łączone linią prostą tworzą drzewo życia (symbol kabalistyczny). Na podjedzie Hotelu Argentyna (w latach 30-tych XX w. był on jednym z największych hoteli Ameryki Południowej) bez problemu można dostrzec gryfy, a w okolicy Hotelu Piriapolis krzyże templariuszy (krzyże maltańskie) podczas gdy nadmorska promenada jest odgrodzona od plaży 33 kolumnami (nawiązanie do Świątyni Salomona), które mają podobno symbolizować 33 stopnie wtajemniczenia wolnomularzy. Liczba 33 dominuje też w pałacu Francisco Pirii (liczba schodów, okien, pokoi). Kto wiem może jest tu gdzieś i jakiś skarb templariuszy.
Kuchnia
Urugwajska kuchnia to mieszanka europejskiej tradycji kulinarnej oraz dań typowych dla miejscowych pasterzy bydła. Jej podstawą jest wołowina przyrządzana na wszelkie możliwe sposoby. Najczęściej serwuję się ją w formie grillowanych steków w stylu parrilla uruguaya przy czym mają one zazwyczaj wielkości …. bochenka chleba. Z kolei steki churrasco podaje się z górą sałaty z dodatkiem ziół, oliwy i octu. Można też spotkać mięso przyrządzone na sposób asado con cuero czyli cały zwierzak, razem ze skórą, rozpięty na ruszcie w kształcie krzyża, wbitego obok ogniska.
Oprócz wołowiny warto również spróbować lokalnych pierogów, czyli empanadas (pieczonych, gotowanych lub smażonych) z szynką i serem, serem i cebulą, mieloną wołowiną lub też w wersji z warzywami, serem lub cebulą. Jest też wersja „na słodko” z dżemem z pigwy, dulce de leche (kajmak) czy ricottą. Bez problemu można też znaleźć knajpki serwujące pizzę czy pasty oraz milanesa czyli kotlety schabowe … ale z wołowiny (w wersji smażonej lub pieczonej).
Dla osób gustujących w fast foodzie jest chivito burger, czyli tradycyjny burger wołowy z serem, sałatą, pomidorami, cebulą i frytkami. Warto również spróbować choripan, lokalny odpowiednik hot-doga (bułka z kiełbaską chorizo), albo zwyczajnej kanapki z wołowiną, pomidorem i majonezem.
Królem zup jest z kolei buseca, pikantna zupa powstająca na wywarze, jakżeby inaczej, z wołowych ogonów z dodatkiem groszku i fasoli.
Ulubionym deserem Urugwajczyków jest chaja czyli sycące ciasto ze śmietaną i konfiturami, lub mousse de dulce de leche - ultra słodki mus na bazie karmelu, mleka i cukru, zmieszanego w proporcji 1:2. Polecam też garrapinada czyli to orzeszki ziemne gotowane w karmelu i wanilii.

Napoje
Najpopularniejsze w Urugwaju jest wino ze szczepu Tannat. Wielu Urugwajczyków pija również tzw. „medio y medio” czyli mieszankę słodkiego białego wina gazowanego z białym wytrawnym. Spróbować można … ale raz wystarczy. Posiłek warto zakończyć kieliszkiem licor de tannat grape - mocnego wina, przypominającego porto. Jak akurat lubię popróbować takich trunków.
Narodowym napojem Urugwajczyków nie jest jednak wino tylko yerba mate, którą pija się zawsze i wszędzie. Ludzie chodzą tu po ulicach z termosem pod pachą i materą w ręku. Same matery są chyba w Urugwaju większe niż te w Argentynie. Robi się je zazwyczaj z calabazy czyli rodzaju dyni obciągniętej skórą albo wypalanej z gliny skorupy też obciągniętej skórą.
URUGWAJ/ INFORMACJE PRAKTYCZNE
Obszar: 176 220 km2
Ludność: ok. 3 360 tyś
Stolica: Montevideo
Czas: GMT minus 1 godz.
Język urzędowy: hiszpański
Elektryczność: napięcie 220 V, wtyczki dwubolcowe (czasami trójbolcowe)


Najlepsza pora na wyprawę do Urugwaju to okres od listopada do marca. Najcieplejszym miesiącem w Urugwaju jest styczeń (24–27°C), a najchłodniejszym – czerwiec (10–12°C).

Aktualna prognoza pogody
www.accuweather.com - kliknij na ikonę


Język
Językiem urzędowym  jest oczywiście hiszpański jednak jeśli znacie jego wersję europejską to ze zrozumieniem urugwajskiej może być kłopot. Lokalna odmiana mocno różni się akcentem oraz słownictwem (niektóre wyrazy mogą mieć całkiem inne znaczenie). Jak to zwykle jednak bywa w takich sytuacjach wszyscy bardzo pozytywnie reagują na minimalną nawet próbę mówienia w lokalnym języku. Na szczęście dla osób nieznających hiszpańskiego, w kraju do którego przyjeżdża tak wielu turystów, da się również dogadać po angielsku. Ufff …. co za ulga.

PLANOWANIE PODRÓŻY
Wiza i paszport
Nie ma obowiązku wizowego dla obywateli polskich przyjeżdżających do Urugwaju turystycznie na okres do 90 dni. Do przekroczenia granicy niezbędny jest polski paszport, którego ważność nie może być krótsza niż 3 miesiące od daty wyjazdu z Urugwaju.

Przepisy celne
Turyści przyjeżdżający do Urugwaju mogą wwozić bez opłat celnych rzeczy osobiste, w tym ubrania, biżuterię i sprzęt na własny użytek (np. aparat fotograficzny, kamerę lub komputer. Nie można oczywiści wwozić/wywozić narkotyków chociaż w Urugwaju uprawa, obrót i spożycie marihuany jest legalne pod kontrolą państwa. Marihuana sprzedawana jest w licencjonowanych aptekach, wyłącznie zarejestrowanym obywatelom urugwajskim. Przemyt i nielegalny obrót substancjami narkotycznymi jest karany z całą surowością.

Warto sprawdzić najbardziej aktualne informacje na portalu MSZ /
Polak za granicą - kliknij na ikonę


Pieniądze
W Urugwaju walutą obowiązującą jest peso, którego znakiem rozpoznawczym, zarówno na banknotach jak i monetach, jest symbol $ ($10 = 10 peso). W Montevideo jak i Punta del Este bez problemu można płacić karami (Vista & Mastercard) jak również korzystać z bankomatów. W przypadku innych miast (np. Colonia dle Sacramento) lepiej dysponować gotówką.
Aktualny kurs walutowy / USD -> UYU
www.xe.com - kliknij na ikonę

KOMUNIKACJA
Loty i lotniska / Autobus
Chyba jedyną dużą europejską  linią lotniczą która lata bezpośrednio do Montevideo jest Air France przy czym cena biletu to 5-6 tyś zł. Znacznie taniej można dotrzeć do Buenos Aires (więcej przewoźników = tańszy bilet) skąd szybko i tanio można dopłynąć do Urugwaju. Przeprawa przez wody Rio de la Plata kosztuje ok. 35 $ za rejs katamaranem (45-60 min) lub 20 $ tradycyjnym promem (3 godz.), nie licząc opłat portowych w Urugwaju. Zdecydowanie polecam katamaran. Polecam również usługi firmy Buquebus, która zapewnia szybkie przejazdy do Colonii i Montevideo oraz połączenia autobusowe do innych miejsc na wybrzeżu Urugwaju (www.buquebus.com).
Podstawowym środkiem komunikacji w Urugwaju są autobusy (główny dworzec autobusowy w Montevideo mieści się przy placu Tres Cruzes). Dzięki autobusom można również bardzo wygodnie zwiedzić  Montevideo - polecam autobusy turystyczne firmy (Bus Turistico), których trasa prowadzi przez największe atrakcje miasta. Posiadacze biletów okresowych (bilet  ważny 24 / 48-godz.) mogą wsiadać i wysiadać na każdym przystanku bez konieczności uiszczania jakichkolwiek dodatkowych opłat (więcej informacji tutaj > busturisticomontevideo.com.uy).
W miastach warto również korzystać z taksówek lub remises (korporacje taksówkowe dysponujące lepszymi środkami transportu, ale bez tradycyjnego oznakowania pojazdu). Cenę za przejazd, zarówno taksówką jak i remises, warto sprawdzać przez ruszeniem w drogę.
W Montevideo działa również Uber (jeśli jeszcze nie znasz, korzystając z naszego linka otrzymasz 10zł na przejazd) oraz hiszpański Cabify.

ZAKWATEROWANIE
Jak na Szwajcarię Ameryki południowej przystało ceny noclegów w Urugwaju są stosunkowo wysokie czyli … porównywalne z polskimi. Doba w hostelu w Montevideo będzie kosztować ok. 25 USD, podczas gdy w trzygwiazdkowym hotelu ok. 50 USD.  Z kolei ceny w supermarketach są moim zdaniem o c. 20-30% wyższe niż w Polsce, no może z wyjątkiem wołowiny. Dla osób, które muszą ściśle kontrolować budżet trzeba przyjąć, że koszt dziennego utrzymanie to nie mniej niż 35-40 USD.

Tu znajdziecie aktualne oferty zakwaterowania na każdą kieszeń
- kliknij na ikonę


KULINARIA
Najbardziej typowym daniem jest asado, czyli wołowina (żebra wołowe) pieczona na grilu. Popularny jest także churrasco, czyli ogromny, krwisty stek wołowy serwowany z kolorową sałatą, do której oprócz ziół dodaje się również sporą ilość oliwy z oliwek i octu balsamico. Z zup polecam przyrządzaną z ogonów wołowych, z groszkiem i fasolą, przyrządzona na ostro.

AKTYWNY WYPOCZYNEK
Urugwaj oferuje znakomite warunki do surfingu, szczególnie w okolicy Punta del Este i pobliskim Punta del Diablo. Osoby, które udadzą się w głąb lądu na pewno znajdą okazję by spróbować rekreacyjnej jazdy konnej.  Podobno najciekawsze miejsce dla pasjonatów jeździectwa to okolice Tacuarembo, gdzie można wypożyczyć wierzchowca i pogalopować w towarzystwie „urugwajskich kowbojów”.
W ramach aktywnego wypoczynku można rozważyć również udział w najdłuższym wśród krajów latynoamerykańskich karnawale, którego nieodłącznym elementem są llamadas (czyli zawołanie do rozpoczęcia procesji karnawałowej i zabawy). Nie zapomnijcie też o tym, że Urugwaj to kraj fanatycznych kibiców futbolowych, który jest dumą tego kraju. Urugwajczycy uważają, że reprezentacja narodowa, nazywana celestes (błękitni - od kolorów flagi narodowej), odegrała ważną rolę w promocji ich kraju na świecie. Może wiec jakis meczyk ;-) albo chociaż wizyta na stadionie narodowym w Motevideo ?
Ubranie i obuwie
Jeśli dotrzecie do Urugwaju latem (czyli zgodnie z kalendarzem południowej półkuli grudzień-marzec) to wystarczą Wam lekkie, bawełniane ubrania. Klimat jest wtedy podobny do temperatur i pogody w Polsce.

ZAKUPY & PAMIATKI
Urugwaj słynie z wyrobów ze skóry, wełny, kamieni szlachetnych i półszlachetnych, gustownej, ręcznie wykonywanej biżuterii czy wyrobów garncarskich.

BEZPIECZEŃSTWO
Urugwaj to kraj bezpieczny. Na mojej trasie ostrzegano mnie wyłącznie, przed nocnymi eskapadami po Montevideo, przy czym zdrowy rozsądek i nieobnoszenie się z atrybutami turysty powinno wystarczyć, aby uniknąć kłopotów.
Opieka medyczna / Szczepienia
W Urugwaju od wielu lat nie występują zagrożenia epidemiologiczne i nie ma obowiązkowych szczepień. W prywatnych gabinetach wizyta u lekarza pierwszego kontaktu to ok. 70-100 USD, pobyt w szpitale dla pacjentów bez ubezpieczenia może wymagać wpłacenia sporego depozytu (1000 USD+).

Polskie placówki dyplomatyczne
W Urugwaju nie ma polskiej ambasady, ale jest konsulat honorowy w Montevideo. Najbliższa polska placówka dyplomatyczna jest w Buenos Aires (Argentyna) wiec lepiej, aby nie trzeba było korzystać z pomocy naszych dyplomatów.

(1)  WARTO ZAJRZEĆ PRZED WYJAZDEM
https://turismo.gub.uy/index.php/en/ - informacja turystyczna po angielsku
 
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*)

Brak komentarzy
(C) Jacek Zabielski kontakt@globtrotuar.pl
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego