Uluru (Ayers Rock) - Globtrotuar

Przejdź do treści

Menu główne:

Uluru (Ayers Rock)

PODRÓŻE > AUSTRALIA I OCEANIA > AUSTRALIA
Uluru to święte miejsce dla rdzennych mieszkańców Australii, symbol ich walki o własną tożsamość, historię i tradycję. Od niepamiętnych czasów miejsce to fascynowało, inspirowało i niepokoiło wyrastając na piaszczystej równinnie niczym potężna, skalna katedra.

Ogromny monolit został wyniesiony z głębin ziemi prawdopodobnie 300 milionów lat temu, osiągając wysokość 348 m. Jego obwód to ponad 9,5 km (3,6 km x 2,4 km) co czyni go drugim co do wielkości obiektem tego typu na świecie (nr 1 to góra Mt. Augustus w Zachodniej Australii). Co ciekawe, skała ta podobnie jak góra lodowa, w większości jest ukryta pod powierzchnią ziemi. Naukowcy twierdzą, że sięga ona, aż 2,5 km w głąb (niektóre przewodniki mówią nawet o 6 km!). Rozmiary te wydają się jeszcze bardziej imponujące gdy pamięta się, że Uluru jest monolitem.

Ogromna czerwona skała znajduje się w centrum legendarnego Czerwonego Środka Australii (Red Centre), najbardziej dziewiczego obszaru kontynentu zamieszkiwanego przez jego rdzennych mieszkańców, Aborygenów, których jest tutaj 38 tysięcy, czyli 20% ze 190 tysięcy mieszkańców Terytorium Północnego, zajmującego 1/5 powierzchni kontynentu, a zamieszkiwany przez zaledwie 1% ludności kraju.

Magiczna moc Uluru sprowadza w ten niegościnny rejon co roku do 350 tyś turystów. To dla nich oraz w celu ochrony dziedzictwa kulturowego Aborygenów utworzono w tym miejscu Uluru-Kata Tjuta National Park (1958 r.), który wpisany został na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

INFOGRAFIKA
Monolit Uluru powstał w obejmującym centralną Australię basenie sedymentacyjnym (basen w którym znajdują  się  osady z wyschniętej rzeki), zwanym Amadeus. Około 300 milionów lat temu, w karbonie, osady te zostały wyniesione na powierzchnię ziemi i pofałdowane. Przez kolejne miliony lat osadowe formy skalne zostały poddane procesom erozyjnym. Większość z nich zamieniła się w piasek, który wiatr roz¬sypał po pustyni. W efekcie tego procesu na powierzchni pozostał niewielki fragment twardej skały znany obecnie jako Uluru. Geolodzy szacują, że Uluru jest niczym góra lodowa, stanowi jedynie czubek skały, która sięga  2,5 (!) kilometrów w głąb ziemi. Czerwony kolor Uluru to efekt powierzchniowego utleniania się, żelaza zawartego w piaskowej skale.

HISTORIA ABORYGENÓW
Praprzodkowie Aborygenów przybyli do Australii prawdopodobnie z południowo-wschodniej Azji 20 tysięcy lat temu (pierwsi ludzie dotarli do Australii nawet 50 tyś lat wcześniej). Po przybyciu na nowy ląd Aborygeni zaczęli tworzyć niewielkie plemiona, które dzieliły się na mniejsze klany. Niektóre były wędrowne, inne prowadziły osiadły tryb ży¬cia, w zależności od do¬stępności wody i pożywienia. Gdzie było go pod dostatkiem, tam plemiona żyły w stałych osiedlach.

Gdy do Australii dotarli Europejscy osadnicy na kontynencie żyło ok. 300 tyś Aborygenów, podzielonych na ok. 600 plemion mówiących 250 narzeczami.  Biali koloniści podczas ekspansji w głąb kontynentu przyjęto zasadę terra nullius, zgodnie z którą Australia nie należała do nikogo. Osadnicy mogli więc zajmować ziemię, bez względu na to czy była ona zamieszkała czy też nie. Aborygenów zaczęto wypędzać z zajmowanej przez nich od pokoleń terenów, przekształcając je w pastwiska.

W XIX w. pozostałych przy życiu Aborygenów pod¬dawano procesowi przymusowej asymilacji. Prawo ogra¬niczało Aborygenorn możliwości posiadania ziemi i zatrudnienia. W 1918 r. wprowadzono Aboriginals Ordinance. Zarządzenie to pozwalało władzom stanowym zabierać dzieci od aborygeńskich matek, jeśli istniało podejrzenie, że ojcem nie jest Aborygen, i wychowywać je w rodzinach zastępczych.

Przepisy te obowiązywały, aż do 1960 r. po czym zastąpiono je tzw. asymilacją dobrowolną (wymuszona ekonomicznie migracja do miast lub na farmy, w roli robotników rolnych). Doprowadziło to do zaniku ich tradycyjnej kultury i plemiennych odrębności.

Dopiero w roku 1967 r. australijscy obywatele zagłosowali na rzecz nadania Aborygenom statusu obywa¬telskiego, skutkiem czego  zostali oni uznani za pełnoprawnych obywateli Australii, posiadających prawa wyborcze.

Wynarodowienie, które dotknęło Aborygenów nie ominęło również ich świętej skały Uluru. Biali osadnicy nadali jej w 1873 r.  własną nazwę Ayers Rock, składając w ten sposób hołd Henry’emu Ayersowi (1821-1897), który siedmiokrotnie dostąpił zaszczytu pełnienia funkcji australijskiego premiera.

Ziemia na której znajdowała się czerwona skała trafiła pod administrację państwową, która zwróciła ją Aborygenom z ludu Anangu dopiero w 1985 r. Wcześniej jednak uznano oryginalną nazwę Uluru, na równi z Ayers Rock. Warunkiem zwrotu ziem była jednak zgoda na 99 lat rządowej dzierżawy.  Aborygeni wyrazili zgodę, stawiając jednak kilka warunków min. zakaz wchodzenia na świętą skałę … który zostanie wdrożony prawdopodobnie jesienią 2019 r.
BIALI ODKRYWCY
Pierwszym Europejczykiem, który zobaczył ogromną czerwona skałę i boso wspiął się na jej szczyt, był podróżnik brytyj¬skiego pochodzenia Wiliam Goose (1842-1881). Dokonał tego w 1873 r. Był o również pierwszym białym jakiego zobaczyli lokalni Aborygeni, którzy uznali go za ducha, skutkiem czego próbowali go odstraszyć czarami .
Drugim poszukiwaczem przygód, który dotarł do Uluru , był Harold Lasseter. Prawdopodobnie znalazł w skale lub jej oko¬licach wielkie znaczne złota. Zanim zdążył je wydobyć  zmarł w tajemniczych okolicznościach. Podobny los spotkał tak¬że Gosse'ego, który zmarł jako bardzo młody człowiek.

Być może odkrywców dotknęła klątw czerwonej skały. Aborygeni są bowiem przekonani, że wchodzenie na szczyt Uluru przynosi pecha, podobnie jak zabieranie pochodzących ze skały kamieni. To tylko dwie z dziesiątek legend i mitów jakie opowiada się o czerwonej skale, która wg. Aborygenów jest centrum świata, pod którą krzyżują się drogi z Czasu Snu (czasu w którym bóstwa i totemiczni przodkowie ukształtowali świat)
MITOLOGIA

Istnieje co najmniej kilka legend, które wyjaśniają w jaki sposób pojawił się święta skała Uluru.

Jedna z nich odwołuj się do czasów gdy ziemia była jedynie bezkształtną, galaretowatą masą, zaś człowiek, mieszkając w torbie kangura, trwał w zespoleniu z innymi zwierzętami.
Pramatka wybudziła jednak swoje dzieci z błogiego snu i wyprowadziła je z wnętrza ziemi. Idąc przez całą Australię, nadawała ziemi kształt i formę. Tam, gdzie się położyła, powstawała góra. Tam, gdzie oddała mocz, wytryskało źródło.  Posadziła drzewa, wytyczyła granice zamieszkiwania poszczególnych plemion. To również Pramatka stworzyła świętą czerwoną skałę, wykopując ją z wnętrza ziemi.

Według innej legendy, plemienia Anangu zamieszkującego okolice Uluru, czerwona skała został postawiona na początku świata, przez dwóch chłopców, którzy bawili się w błocie po deszczu. Kiedy skończyli zabawę, udali się na południe do Wiputy. Po drodze pokłócili się, pobili i rozdzielili, a z ich ciał powstały kamienie.

Legendy Aborygenów dotyczą nie tylko sposobu w jaki powstała skała. Niemal każdy naturalny punkt orientacyjny, skała o nietypowym kształcie mają swoją historię przekazywaną ustnie przez pokolenia lokalnych plemion.

Jedną z najbardziej znanych jest historia o bitwie jadowitych węży z kobietami-jaszczurkami (pytonami), która pozostawiła ślady na Uluru.

Zgodnie z tą historią w Czasie Snu, pomiędzy Windulka (ludżmi-nasionami drzewa mulga), a wężami Kunija i szczurami Mała rozgorzał spór. Jego zarzewiem była ceremonia inicjacji, na którą ludzie-nasiona zaprosili ludzi-węży i ludzi-szczurów. Kunija po drodze na uroczystość, w miejscu, w którym dziś stoi Uluru, spotkali kobiety-jaszczurki i nie poszli dalej. Ludzie-szczury natomiast urządzili w tym czasie własne ceremonie, mimo iż wcześniej zapowiedzieli swoje przybycie.
Taka zniewaga musiała być krwawo poniszczona. Windulka sprzysięgli się przeciw sąsiadom z jadowitymi wężami Liru. Krwawa wojna była ostatnim etapem najstarszej epoki tworzenia się świata czyli Czasu Snu.
Przy południowozachodniej ścianie Uluru rozegrał się największy z ataków, jaki mieli przypuścić jadowici Liru na Kunija. Małe otwory w skale, które możemy tam oglądać, uważane są za ślady grotów oszczepów rzucanych podczas walki. Dwa czarne wgłębienia, którymi spływa woda, to ciała wojowników Liru, którzy polegli w czasie ataku. Na wschodniej ścianie widać zarys kobiety Kunija, a na zachodniej jej wroga - poranionego wojownika jadowitego węża.
Podczas ostaniej walnej bitwy wódz Liru, wąż Kutidjilda, stracił nos, z którego wyrósł fragment góry.

Członkowie plemienia Anangu twierdzą również, że pod Uluru znajduje się Agharta - podziemne pradawne miasto. W jego korytarzach pali się zielone światło, a wnętrza zamieszkują bogowie z innego świata. W nadziem¬nej części góry ma mieć siedzibę zła kobieta- jaszczurka, która potrafi zamienić się w człowieka. Dodatkowo we wnętrzu skały ma się znajdować jezioro z życiodajną wodą.

PRZEKLĘTE SKAŁY

O tym, że Uluru jest miejscem uświeconym przez bogów, mogą również świadczyć historie turystów, którzy zabrali z tego miejsca na pamiątkę … kamienie.  Zamiast jednak miłych wspomnień kamienie te podobno przynoszą nowym właścicielom problemy zdrowotne, zawodowe i rodzinne.  Przeklęte kamienie są wiec odsyłane do Australii.

Historia ta, przynajmniej częściowo, jest prawdziwa o czym świadczą wystawnie w lokalnym Cultural Center  listy gości, którzy przepraszają, że zabrali/ukradli podczas swojej wizyty kamyki z okolic Uluru. Listów są dziesiątki, zaś ich autorzy pochodzą z wielu różnych krajów świata. Jeśli to mistyfikacja (nie sądzę) to bardzo wiarygodna.

United colors of Uluru
Klątwa, która ciąży na czerwoną skałą nie jest w stanie jednak zniechęcić setek tysięcy turystów, którzy odwiedzają co roku Uluru-Kata Tjuta National Park (od 1987 r. wpisany na listę UNESCO jako miejsce dziedzictwa przyrodniczego, a od 1994 r.  dodatkowo jako obiekt o wielkim znaczeniu kulturowym).

Do dyspozycji turystów, w październiku 1995 r., w dziesiątą rocznicę zwrotu skały prawowitym właścicielom, oddano Cultural Center, który pełni rolę ośrodka informacji turystycznej oraz muzeum.

Co prawda zarządzający parkiem przedstawiciel ludu Anan¬gu woleliby ograniczyć napływ turystycznych mrówek (tzw. minge), jednak jak wiadomo z „turystyczną stonką” trudno wygrać, dlatego zatrudnieni w centrum  strażnicy codziennie organizują bezpłatne spacery wokół Uluru (łączna długość szlaków to prawie 10 km). Najlepiej ruszyć w trasę po południu, gdy jest chłodniej (obowiązkowo trzeba zabrać wodę, czapkę i być może siatkę przeciw muchom (wyprawa na 3-4 godziny)

Skałę można też objechać samochodem. Warto, bo z każdej strony wygląda inaczej. Pozornie gładka powierzchnia z bliska ukazuje pionowe paski, mnóstwo wgłębień, jaskiń i malowideł naskalnych których wiek szacuje się nawet na 5 tyś lat.

Nie mniejszą atrakcją od wycieczki szlakiem wokół Uluru, są wyprawy w oczekiwaniu na  wschód lub zachód słońca. Wiem, jak to brzmi, pomyślicie, że to kicz … brakuje tylko jelenia na rykowisku. Tyle, że widok jest naprawdę niezapomniany, gdy skała w świe¬tle zachodzącego słońca, staje się jaskrawo pomarańczowa, potem czerwona i ciemnobrązowa.  Z kolei rano skała jest fioletowo-różowa, a potem intensywnie czerwona. Cały ten spektakl można obserwować ze specjalnie do tego wyznaczonych miejsc, z których doskonale widać grę światła i cieni w załomach skały. To dla tego niesamowitego spektaklu co wieczór wokół Uluru ustawiają się tłumy gapiów. Moim zdaniem to najpiękniejsze wschody i zachody jakie widziałem na świecie (jedyną konkurencją są ten nad kolorowym wydmami w Namibii ;-).
Over The Hills And Far Away
Wielu z odwiedzających Uluru turystów stawiało sobie za cel wspinaczkę na szczyt Uluru. Formalnie nikt im tego nie zakazywał, aczkolwiek lud Anangu postawiał tablice z informacją „Proszę, nie wchodźcie na Uluru. To miejsce jest dla nas święte”.

Osoby, które decydowały się na wspinaczkę musiały się jednak liczyć z licznymi utrudnieniami. Wyjście odbywało się tylko wyznaczonymi ścieżkami (na stromych podejściach z liną poręczową) omijającymi święte aborygeńskie zakątki. Latem trasa zamykana była od godziny 10 do 16, ze względu na zabójcze upały (36 C+) oraz ryzyko niespodziewanego opadu. Droga była stroma, trwała 2 godzin (1,6 km), a po drodze nie było toalety … a góra święta.  Co roku zdarzały się poważne wypadki, do 2019 r. było 37 ofiar śmiertelnych.
 
Osobiście na Urulu nie wchodziłem – skoro Aborygeni sobie nie życzą to trzeba ich wolę uszanować (w końcu jak ktoś chce wejść do meczet to wchodzi boso bo taki zwyczaj, a jak proszą żeby powstrzymać się od robienia zdjęć to ich się nie robi - proste). A propo zdjęć, turystom  nie wolno także fotografować niektórych, szczególnie ważnych dla Anangu części Uluru. Aborygeni wierzą, że zdjęcia tych fragmentów umieszczone w Internecie lub pokazane w innych częściach świata, sprawiłyby, że ich legendy-opowieści można by poznać w niewłaściwym kontekście. Zdjęcia umieszone na tej stronie są tylko z miejsc „certyfikowanych”.

Nie tylko Uluru
Uluru-Kata Tjuta National Park to nie tylko wielka czerwona skała. W okolicy znajdują się również inne monolity min. Kata Tjuta (Wiele Głów) czyli 36 obłych skalnych „kop", na które nie wolno się wspinać, to święte miejsce mężczyzn Anangu. Największa z „kop” to Mount Olga. która ma wysokość 540 m czyli sporo więcej niż Uluru.  Dostępnych jest tu kilka pieszych szlaków, z czego najbardziej znany prowadzi przez Dolinę Wiatrów (Valley of the Winds). Pełna pętla liczy 7,5 km’ jej przejście zajmuje  około 3 godzin.

KIEDY JECHAĆ
Najlepszą porą na zwiedzanie Uluru jest okres od maja do września, w australijskim lecie  jest naprawdę gorąco (temperatury sięgają do 47 stopni Celsjusza), a zimą w nocy temperatury spadają do minus 7 stopni Celsjusza.


KOMUNIKACJA
Uluru leży „na końcu świata, w środku niczego” więc jedyna sensowna opcja to bezpośredni lot na lotnisko znajdujące się w pobliżu miasteczka Yulara, gdzie mieszka większość turystów odwiedzających park.
Park jest na tyle rozległy, że można się po nim przemieszać jedynie pojazdem mechanicznym. Jedyną racjonalną opcją jest wynajęcie samochodu w Alice Springs (jak ktoś ma naprawdę dużo czasu i pieniędzy) lub usługi touroperatora w Yulara.
Bilet do Parku Narodowego kosztuje 25 AUD od osoby i jest ważny przez 3 dni. Bilety są imienne, kupuje się je na bramce kontrolnej przy wjeździe do parku tuż za  Yulara. Bilety są sprawdzane przy każdym przekraczani bramy wjazdowej.

ZAKWATEROWANIE
W Yulara są hotele, supermarket, stacja benzynowa, poczta, bank, zasięg i Internet  – wszystko czego potrzebuje trzydniowy turysta. Ceny niestety są takie jak powinny być w środku niczego, gdzie konkurencji brak, wysokie.
Nie radzę nikomu próbować nocować „na dziko” w parku bo po zachodzie słońca jest on „opróżniany” turystów. Strażnicy są nieprzekupni i surowi. Można podobno rozbić się poza Yulara w krzakach przy głównej drodze do parku; nie jest to legalne, ale chyba tolerowane. Lepiej skorzystać jednak z tzw. rest area w Yulara, gdzie są ławki, grill i zbiornik z wodą.

ZAKUPY & PAMIĄTKI
Klasycznym zakupem jakiego dokonują turyści jest ... bumerag lub jakaś grafika z elemntami typowymi dla kultury Aborygenów.

Przed wyjazdem byłem przestrzegany, że zmorą turystów zwiedzających Uluru, australijskim latem czyli naszą jesienią/zimą, są miliony muszek. Podobno wchodzą wszędzie – jedynym ratunkiem mają być śilne repelenty (DEET 50% + siatka / woalka zakładana na głowę). Piszę „podobno”, bo trafiłem pod Uluru po deszczu i żadnych muszek nie był. Cud jakiś … a może magia świętej skały.

Jacek Zabielski 2019-09
ENGLISH SUMMARY
Uluru (Ayers Rock) is the most recognizable of all Australian symbols. Rising high above the flat desert landscape, the huge, red monolith  is one of the world's natural wonders.  No matter how many times you've seen it on postcards, nothing prepares you for the view.
Uluru is 3.6 km long, 2.4 km wide and rises  348 m from the surround¬ing sandy scrubland. If that's not impressive enough, it's believed that 90% of the rock lies beneath the sand.

The Anangu of Uluru
Archaeological evidence suggests that Aboriginal people have lived at Uluru for at least 22 ths years and that Uluru have long been places of enormous ceremonial and cultural significance to a number of Aboriginal tribes.

The traditional owners of Uluru are the Anangu people. They believe that the rock was formed during the creation period by ancestral spirits who also gave them the laws and rules of society that they live by today. The Anangu believe they are direct descendants of these ancestral beings and that, as such, they are responsible for the protection and management of these lands.

For many decades to Aboriginal people were deprived of holly land that was handed back to its indigenous owners and its sights reassumed their traditional names only in 1985. As Aboriginal land, it is leased back to the Australian government and jointly managed with the local Anangu people.

To protect this unique area the Uluru-Kata Tjuta National Park was established in 1958 and named as a World Heritage site in 1987.

Early European explorers
The first non-Aboriginal person to see Uluru was, in 1873, William Gosse, naming it Ayers Rock after the Chief Secretary of South Australia, Sir Henry Ayers. Gosse died soon after his discovery, after a long illness. Some people say that this happened due to Uluru ‘curse’.
The ‘sorry rocks’
The curse story might be related to so called ‘sorry rocks’. Every day, rangers at Uluru-Kata Tjuta National Park receive parcels containing souvenired rocks, sent by “guilty tourists”. These little “pieces of memories” come back from all over the world accompanied by personal letters of apology. The letters reveal that many visitors return the rocks because they recognize that they experienced ill health and bad luck since the poses Uluru rocks.

Exploring the united colors of Uluru
Near to the base of Uluru stays Cultural Centre, with displays, videos and exhibi¬tions. It is an excellent intro¬duction to the park and well worth visiting before exploring the rock and its surrounding area.

The rock is surrounded by walking tracksu. The walk involves tranquil waterholes and hidden caves. It also provides the opportunity to discover some stunning Aboriginal rock art that's over 5,000 years old. Ranger leading tourists explain the area's plants, wildlife, geology and mythology.
Several areas of spiritual significance to Anangu peo¬ple are oft limits to visitors; these are marked with fences and signs. Photography of sacred sites is also forbidden.

As the sun sets over the sacred monolith, tourists are treated to a magnificent view as the sky changes hue and makes Uluru a silhouette against its backdrop. This is such jaw-droppingly beautiful view, best ever I have seen …. except sunset at Namibian, colorful dunes.
As the sun sets, it illuminates the rock in burnished orange, then a series of deeper and darker reds before it fades into brown color.

Over The Hills And Far Away
Tourists are still travelling to Uluru to climb the rock, against the wishes of the Anangu. They want to get in before this practice will be banned in October 2019.

The climbing of Uluru, by the chain-rope path, has been in place since the 1960s. Physically, it is a steep, two hours, 1.6 km climb in harsh conditions; sev¬eral tourists die each year from heart attacks or falls. Culturally, the route to the top follows the sacred path taken by the ancestral Mala (hare wallaby) men for important ceremonies.

The management board of the Uluru-Kata Tjuta National Park announced in 2010 that it would close the climb once the proportion of visitors to Uluru who chose to climb the rock fell below 20%. The ABC reported recently that it went down from 74% in the 1990s to 16.2% in 2018.

It is more than Uluru
About 40km west of Uluru there is a striking group of domed rocks cluster together that form small valleys and gorges known as Kata Tjuta (many heads). The tallest rock, Mt Olga (546 m) is approximately 200 m higher than Uluru (climbing is forbidden). The main walking track here is the Valley of the Winds, a 7.4 km loop trail (two to four hours walk) that traverses varying desert terrain and yields wonderful views of surreal boulders.

Practical information
The Uluru-Kata Tjuta National Park is open from half an hour before sunrise to sunset daily. Entry permits (cost: 25 AUD per person) are valid for three days and available at the drive-through entry station on the road from Yulara.

Best time to visit:
May to September

Useful sites:
www.parksaustralia.gov.au/uluru
www.northernterritory.com/gb/en/uluru-and-surrounds/destinations/uluru-ayers-rock www.uluru-australia.com

 
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*)

Brak komentarzy
(C) Jacek Zabielski kontakt@globtrotuar.pl
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego