Peruwiańska Amazonia (Iquitos) - Globtrotuar

Przejdź do treści

Menu główne:

Peruwiańska Amazonia (Iquitos)

PODRÓŻE > AMERYKA PD. > PERU
Amazonię zwykło kojarzyć się przede wszystkim z Brazylią, bo to na terytorium tego kraju znajduje się większość dorzecza liczącej ok. 6,5 tyś km  długości Amazonki. Tyle, że Amazonka zaczyna swój bieg nie w Brazylii, ale w Peru, w wysokich Andach, w departamencie Arequipa. Na swoim początkowym odcinku jest ona co prawda jedynie niewielkim strumieniem, jednak gdy zagłębi się z deszczowe lasy które porastają peruwiańską prowincję Loreto (obszarem zbliżoną do Niemiec!) szybko osiąga szerokość kilku kilometrów oraz głębokość kilkunastu metrów.

Jednym z najważniejszy miast prowincji Loreto jest półmilionowe Iquitos, będące „bramą” do peruwiańskiej Amazonii.  Miasto to istnieje od połowy XVII w., kiedy to w miejscu obecnego Iquitos powstała niewielka osada założona przez Jezuitów, którzy chrystianizowali okoliczne plemiona Indian. Nawet obecnie nie prowadzi do niego żadna droga lądowa, można tu dotrzeć jedynie rzeką (kilkodniowy rejs) lub samolotem (z oczywistych względów opcja wygodniejsza choć nieco droższa).
Panorama lotniska w Iguitos
Przez pierwsze sto lat swojego istnienia Iquitos pozostawało niewielką osadą (1,5 tys. mieszkańców), z której próbowano kontrolować górny bieg Amazonki. Sytuacja uległa zmianie dopiero ok. 1880 r. gdy okazało się, że sok z drzewa kauczukowego może zostać wykorzystany do produkcji gumy. Błyskawicznie rosnące zapotrzebowanie na ten surowiec doprowadziło do gorączki kauczukowej podobnej do amerykańskiej gorączki złota.

Źródłem mleczka kauczukowego mogły być pod koniec XIX w. tylko dziko rosnące kauczukowce które trzeba było jednak odnaleźć w amazońskich lasach,  na terenie obecnej Brazylii i Peru. Na ich poszukiwanie wyruszyły tysiące zbieraczy i awanturników szukujących szczęścia oraz bogactwa. Ich bazami wypadowymi były Manaus (Brazylia) oraz Iquitos (Peru), skutkiem czego obie te osady zamieniły się w szybko rosnące miasta, które swoim charakterem przypominały miasteczka poszukiwaczy złota na Dzikim Zachodzi. Nieliczni poszukiwacze dorobili się niewyobrażalnych fortun, podczas gdy dziesiątki tysięcy wróciły do domu z niczym.

Niestety monopol kauczukowy nie mógł trwać wiecznie. Po pewnym czasie Brytyjczykom udało się wywieźć z Bazyli, nie do końca legalnie, sadzonki kauczukowców. Dały one początek ogromnym plantacjom, które powstały na Malajach, przy czym produkowany w nich kauczuk okazał się znacznie tańszy niż produkt amazoński (przewaga plantacji na niewielkimi grupami naturalnie rosnących drzew). Nie mogąc sprostać brytyjskiej konkurencji peruwiańscy i brazylijscy „kauczukowi baronowie” zaczęli bankrutować. Iquitos podupadło, jednak ślady jego dawnej świetności są w dalszym ciągu widoczne w postaci reprezentacyjnych rezydencji które powstały w okresie „kauczukowej gorączki”.

Miasto zaczęło się powoli odradzać dopiero pod koniec XX w. za sprawą poszukiwaczy ropy, złota i drwali (tych legalnych i nielegalnych) oraz producentów kokainy, którzy tworzyli ogromne plantacje głęboko w dżungli.  

Iquitos do dziś pozostaje miastem pogranicza, oddalonych od centrum administracyjnego, gdzie prawo i porządek są traktowane ze znacznie większą „elastycznością” niż w nad-pacyficznych prowincjach Peru. Nie twierdzę jednak, że Iquitos jest jakimś miejscem skrajnie niebezpiecznym – bo nie jest – jest chyba jednak miejscem, w którym ludzie lubią żyć na swój własny sposób i według własnych reguł. Żadna korporacja nie zrekrutowałaby tu zbyt wielu pracowników gotowych do pracy „pod linijkę”, pod projekt, pod deadline.

Iquitos
Pomimo ciekawej historii Iquitos, poza ścisłym centrum, nie prezentuj się specjalnie atrakcyjnie. Zwiedzanie miasta tradycyjnie zaczyna się od Plaza de Armas (Rynek główny), przy którym zbudowano jedną z rezydencji kauczukowego barona, która nosi nazwę   Casa de Fierro, czyli Żelazny Dom. Jego projektantem był nie byle kto, bo sam Gustaw Eiffel (dom powstał z okazji paryskiej wystawy światowej w 1898 r). Mówi się, że Casa de Fierro to pierwszy prefabrykowany budynek w obu Amerykach, który przetransportowany na przez setki kilometrów dżungli   w elementach

Iquitos – centrum miasta – Plaza de Armas i Żelazny Dom oraz nadbrzeżne bulwary.
Przy placu jest również dom (Casa de Barro) Briana Sweeneya Fitzgeralda, zwanego Fitzcarraldo (utonął w wieku 36 lat wraz ze swoim parowcem), który wsławił się próbami przeniesienia parowca przez niespławne miejsca rzeki drogą lądową. Wiele scen filmu Wernera Herzoga – Fitzcarraldo -  zrealizowano właśnie w lquitos.
Warto również obejrzeć  trzy inne rezydencje czyli Casa Cohen, Casa Pinasco i  Casa Morey, które ozdobiono portugalską glazurą (azulejos). Niestety rezydencje nie są budynkami publicznie dostępnymi „od wewnątrz”.   

Wenecja Amazonii ?
Niektórzy tak nazywają dzielnicę Belen (Betlejem), położoną  na południowym wscho¬dzie miasta, w której drewniane, kryte trzcina chaty zbudowano na tratwach. Dzięki temu gdy w porze deszczowej poziom Amazonki podnosi się o kilka metrów chaty nie są zatapiane tylko zamieniają się w rodzaj mieszkalnych barek.  Niestety poza wodą dzielnica ma niewiele wspólnego z klasycznym miastem … bardziej przypomina ubogie dzielnice Kalkuty czy Bangkoku. Miejsce to ma jednak swoisty koloryt – warto je wiec obejrzeć co można zrobić za  niewielką opłatą (USD 5 = 30 min), korzystając z niewielkiej łodzi motorowej lub wiosłowej. Mimo, że Belen wygląda biednie, dzielnica jest zasadniczo bezpieczna, o ile zachowuje się zdrowy rozsądek.
Belen czyli dzielnica pływających domów-tratw.
Z Belen graniczy lokalny bazar (Merkato del Brujo), który również warto odwiedzić. Nie ma co zrażać się warunkami sanitarnymi oraz ofertą która obejmuj od mięsa „na haku”, przez zestaw chińskich garnków i maczet po kramy pełnetropikalnych owoców (polecam wyciskane na miejscu soki tzw. refrigerios mdjugos – bez dodatku wody nie powinny prowadzić do rozstroju żołądka). Na stoiskach znajdą się również ręcznie zwijana cygara oraz steki z kajmanów. Wśród handlarzy mogą też być osoby, które spróbują sprzedać nielegalnie złowione ptaki lub małpki (na targowisku jest specjalna eko-policja, która ściga takich handlarzy, ale eko-policji mało, a handlarzy sporo). Na bazarze warto też odwiedzić tzw. Pasajc Paquito czyli uliczkę szamanów gdzie oferuje się specyfiki lokalnej medycyny j (np. nalewki rumowe na wężach, afrodyzjaki, zioła, sproszkowane gady i owady, małpie dłonie, ayahuascę czyli pnącze dusz, rozdrobnione dzioby ptaków etc.). Kupił nie kupił … zobaczyć warto, zwłaszcza, że towar sprzedaje się z gwarancją ;-)

Większości odwiedzających Iquitos turystów spędza w mieści nie więcej niż jeden dzień, co wystarcza by odwiedzić wszystkie (większość?) jego atrakcji.  Po wyjściu poza centrum miasto nie wygląda specjalnie atrakcyjne. Jest zaniedbane, architektonicznie przypadkowe, brzydkie, a jeśli trafi się na deszcz to i niesyte lepkie, duszne i błotniste. Do tego jest głośne i to pomimo, że praktycznie nie ma w nim samochodów, które zastępują niemiłosiernie dymiące motorowe ryksze.

Ot miasto pogranicza, które jest miejscem przesiadkowym  przed wyprawą w głąb Amazonii. Pomimo tej niezbyt pochlebnej opinii osobiści spędziłem w Iquitos, „aż” dwa dni, a to za sprawą jednej z peruwiańskich linii lotniczych, a raczej fatalnej pogody, która spowodowała odwołanie lotu. Efekt był taki, że dotarłem do Iquitos dzień później niż planowałem co oznaczało, że musiałem prosić agenta o zmianę planu wyprawy do dżungli. Na szczęście  lokalny touroperator bardzo mi pomógł skutkiem czego przymusowe zwiedzenie Iquitos trwało tylko jeden dodatkowy dzień.

Okolice Iquitos
Po krótkiej konsultacji z lokalnym touroperatorem pojechałem  nad jezioro Lago Quistaocha, (12 km od centrum miasta, 20 min rikszą), gdzie jest ładna plaża z infrastrukturą (basen) oraz rodzaj ogrodu zoologicznego, a raczej ośrodek ochrony zwierząt  (Centro de Rescate Amazónico – bilet 20 soli, całości kwoty idzie na utrzymanie Centro) w którym można zobaczyć uratowane z rąk kłusowników (handlarzy na Merkato del Brujo) małpy,  ptaki, mrówkojady, a nawet manaty (krowy morskie) i ogromne, dwumetrowe, ryby paiche (arapaimy). Po obiekcie oprowadza anglojęzyczny przewodnik. Warto odwiedzić ten ośrodek, bo pomimo, że w Amazonii są setki tysięcy wolno żyjących zwierzą, to  szansa, na ich zobaczenie w naturze jest  minimalna. W końcu w naszych polskich lasach jest podobnie – ze względu na bujną roślinność widoczność jest ograniczona do 5-8 metrów. By zobaczyć sarnę trzeba by na nią niemal „nadepnąć”, a że sarna ma znacznie lepszy słuch niż my to przed nami zawsze umknie. W lesie deszczowym jest podobnie tylko … trudniej bo roślinność jest znacznie gęstsza. Najłatwiej wypatrzyć i podsłuchać ptaki lub małpy, które dysponując przewagą wysokości są mniej płochliwe.
Najczęściej odwiedzany komercyjny „ośrodek” (Fundo Pedrito) gdzie można z bliska zobaczyć kajmany, piranie i rybę gigant czyli arapaimę.
Drugim wartym odwiedzenia obiektem jest farma motyli czyli Pilpintuwasi (trzeba skorzystać z łódki, która odpływa z portu Bellavista-Nanay. Farma składa się z dużej „siatkowej hali”, w której  łatają setki motyli oraz z wylęgarni.

Amazonia
Niezależnie od wszystkich atrakcji Iquitos to nie ono tylko otaczające je Amazonia i las deszczowy są główną atrakcją turystyczną.  Iquitos jest jedynie bazą z której operują liczni touroperatorzy oferujący zarówno 2-3 dniowe jak i dwutygodniowe wyprawy w dżungle. Decydując się na taką wyprawę należy dokonać  starannej selekcji touroperatora, zarówno z perspektywy proponowanego programu jak również logistyki (transport i zakwaterowanie).  

Jeśli ktoś z Was zdecyduje się na wyprawę do dżungli to doradzam, aby był to wyjazd na nie krócej niż 3 dni i 2 noce (efektywnie są to raczej dwa dni bo jeden trzeba odliczyć na podróż łodzią motorową na trasie pomiędzy Iquitos, a obozem (tzw. lodgem) w dżungli, który znajduje się w odległości 40-60 km od miasta). Ceny takich wypraw oferowane przez renomowanych partnerów mogą wahać się od 50 do 100 USD za dzień co jak na Peru jest kwotami znaczącymi. Tak duża rozpiętość cen wynika ze zróżnicowanego standardu obozowisk – te najdroższe oferują noclegi w wygodnych bungalowach z łazienką oraz kuchnię w standardzie hotelowym, te tańsze są skromniej wyposażone, z czasowym dostępem do gorącej wody i prądu (zazwyczaj rano i wieczorem gdy włączany jest agregat). Warunki są jednak lepsze niż „pod namiotem” w Polsce o ile nie przeszkadza Wam „tuptający” nocą po suficie gekon). Trzeba też niestety liczyć się z uciążliwa obecnością komarów (niewielkie ryzyko malarii)  oraz innych kłopotliwych owadów.
Obozowisko  firmy Paseos Amazonicos
Oczywiście będąc w Iquitos można bez problemu trafić na propozycję wyprawy nawet na poziomie 25 USD/za dzień jednak nie radzę z nich korzystać (chyba, że zamiast przenośnego prysznica, chcecie skorzystać z miski, kubka i zimnej wody … to nie dramat o ile wybór jest świadomy; radzę też unikać jak ognia ulicznych „naganiaczy”).

Najbezpieczniej, ale i niestety najdrożej wykupić  usługę w Limie lub Cuzco opierając się na pozytywnych ocenach portali podróżniczych typu Trip Advisor (osobiście polecam www.explorama.com lub http://www.paseosamazonicos.com/en/ ).

Las deszczowy
Dotarcie do obozowiska może zająć kilka godzin jednak nie jest to czas stracony, bo łódź mknie nurtem rzeki, który już w okolicach Iquitos osiąga szerokość ok. 4 km. Rzeka jest na tyle, głęboka, że mogą po niej pływać pełnomorskie statki, w co trudno uwierzyć tyle tysięcy kilometrów od ujścia, co jednak udowadnia zrobione przeze mnie zdjęcie.  Łódź mija sporo położonych na brzegu niewielkich wiosek oraz całkiem liczne grono rybaków, łowiących z tradycyjnych dłubanek.
Na Amazonce  czasem  spotyka się rybaka w dłubance, a czasem pełnomorski statek.
Po dotarciu do obozowiska, zależnie od pory roku, rusza się pieszo lub łodzią na  „spacer” po dżungli w trakcie, którego można oglądać potężne, sięgające nawet 80 metrów drzewa kapokowe (czytaj więcej >), palmy, rożnego rodzaju pnącza i storczyki.  Przewodnicy objaśniają, która z roślin może służyć jako naturalny repelent, który z owoców da się przerobić na miskę (skorupa), z którego liścia palmy można upleść koszyczek oraz dają posmakować „serca” palmowego, wycinanego „na poczekaniu”.  Przewodnik czasami namawia też do próbowania terminów lub mrówek (nic specjalnego – są raczej gorzkie). Popisowym numerem jest „wypicie” lniany –rzecz w tym, ze niektóre gatunki lian zawierają bardzo dużo wody, skutkiem czego po ich przecięciu maczetą „cieknie” z nich krystalicznie czysta i absolutnie bezpieczne (przefiltrowana) woda.
Spacery” po dżungli odbywają się zarówno na piechotę jak i na Lodziach. Największe wrażenie robią potężne kapokowce, o charakterystycznych „łopatowatych” korzeniach z których Indianie strugali kiedyś wiosła.
Dzięki łodziom można dotrzeć w miejsca w których wylegują się kajmany oraz żerują delfiny. Można też spróbować sił w połowie piranii -. najpierw przewodnik zanęca wylewając do wody nieco krwi, a potem wręcza każdemu po patyku z żyłką i haczykiem. Mnie co prawda nie udało się niczego złowić, ale dwóch innym osobo w mojej łodzi i owszem – piranie jednak były małe i kulinarnie „niezdatne” (miałem okazji spróbować tego specjału w Brazyli i raczej nie polecam – ościste i średnio smaczne).  
Obserwacja delfinów
Jedną z „klasycznych” amazońskich atrakcji jest obserwacja żyjących w Amazonce delfinów, które występują w dwóch odmianach – szarej i różowej (Inia geoffrensis). Ten drugi gatunek występuje tylko w Amazonce i dorasta do ok. 2-3 metrów długości ważąc nawet 200 kg. Zgodnie z indiańską legenda ten piękny i zwinny ssak, był  kiedyś przystojnym wojownikiem, którego bogowie zmie¬nili w zwierzę. Podobno do dziś temu delfinowi nie jest w stanie oprzeć się żadna kobieta, szczególnie podczas tańca. O dzieciach, których ojciec jest nieznany, mówi się, że zostały spłodzone przez różowego delfina
Szansa by zobaczyć duże zwierzęta lasu deszczowego jest niewielka, jednak w ramach porannej wyprawy, której celem jest obserwacja ptaków można zazwyczaj zobaczyć ary (papugi) oraz tukany. Jako, że ary łatwo oswoić, bywają również trzymane przez większość lodgy jako ptaki domowe. Przewodnicy prowadzą również turystów na nocne zwiedzanie dżungli (obowiązkowe zakryte buty i długi rękaw bo komary i pająki szaleją). Nocą nie za wiele widać, za to sporo słychać przy czym  oddech dżungli jest gorący, wilgotny i niepokojący. Człowiek czuje się trochę  jak dziecko w sypialni, w której nagle zgaszono światło, podczas gdy za oknem czai się COŚ strasznego.   
Jaguara nie widziałem, za to ary, małpy, tamaryny, pająki … nie zawiodły. Ptasznik wyszedł nam na spotkanie wprost na pomost. Przewodnik podniósł go na wiośle i zaproponował by pogłaskać  (byle nie po głowie), ale zainteresowanych nie było. Pająki tego gatunku zamieszkują Ziemię od prawie 300 min lat i przez ten czas nie przeszły wielkich zmian. Samce zazwyczaj żyją 2-3 lata po osiągnięciu dojrzałości płciowej, samice niektórych gatunków mogą natomiast żyć nawet 25 lat. Mniejsze gatunki żywią się głównie owadami, większe potrafią zapolować na jaszczurki i małe gryzonie. Ptaszniki żyjące na drzewach polują też czasem na pisklęta. Łowca gryzie swoją ofiarę szczękami i wpuszcza do jej ciała obezwładniającą truciznę. Następnie wprowadza do ciała enzymy trawienne, które rozkładają ofiarę, i spożywa ciekły posiłek. Niejadalne szczątki, takie jak kości, skóra czy chitynowe elementy owadów, ptasznik formuje w kulkę i wyrzuca.
Widziałem prawdziwych Indian (?)
W programie przygotowanym przez touroperatorów jest zazwyczaj wizyta w jednej z okolicznych wiosek Indian np. Yagua. W przeciwieństwie do Indian znad jeziora Titicaca, którzy mieszkają w swoich trzcinowych szałasach tylko „dla publiki” (czytaj więcej >), Yagua faktycznie mieszkają w swoich wioskach i żyją tak jak ich przodkowie. Nadal do polowań używają zatrutych kurarą strza¬łek, wydmuchiwanych z długich, specjalnych rurek, oraz korzystają ze strojów z włókien palmowych. Dzięki turystom mogą jednak korzystać z dodatkowych dochodów (opłaty + niewielki handel rękodziełem).
Powyższa lista nie wyczerpuje oczywiściewszystkich amazońskich atrakcji. Na koniec wspomnę jeszcze o tym, że większość touroperatorów w drodze powrotnej z campów zatrzymuje się w Fundo Pedrito, czyli niewielkim komercyjnym ośrodku, który składa się w kilku stawów w których hoduje się kajmany, piranie oraz rybę-giganta czyli paiche (arapaima).
Jacek Zabielski 2019-09

KIEDY JECHAĆ
W okolicy Iquitos temperatury przez cały rok oscylują na poziomie ok. 27 stopni, jednak lepiej unikać pory deszczowej. Szczyt sezonu turystycznego w Peru wypada w najsuchszym okresie: od lipca do września. Tyle, że jest to również okres wylewu Amazonki skutkiem czego rzeka podnosi się o 9-13 metrów co powoduje, że spacery po dżungli zamieniają się na wyprawy łodziami.

KOMUNIKACJA
Do Limy najwięcej połączeń oferuje Iberia i holenderski KLM (mój wybór z międzylądowaniem na Bonair / Antyle Holenderskie). Czasami warto wykupić bilet z przesiadką w USA (niektóre amerykańskie linie lądują bezpośrednio w Cuzco). Wyprawa z Limy lub Cuzco do Iquitos tylko samolotem – do wyboru LAN, Peruvian i Star Peru (najtańsza linia, bilet kosztuje ok. 60 USD, ale jak nie lecą, czego doświadczyłem, to hotelu nie sfinansują).

ZAKWATEROWANIE
Wyprawa do dżungli powinna być zorganizowana przez profesjonalna agencję, która dba zarówno o zakwaterowanie jak i transport. Polecam  http://www.paseosamazonicos.com/en/ - sam korzystałem i nie mam uwag. Noclegu w Iquitos proponuje szukać tutaj https://www.hotelscombined.pl/Place/Iquitos.htm

KULINARIA
Zarówno w Iquitos jak i w obozach leśnych serwuj się sporo ryb (głównie dorada, czasem paicha (arapinia), dla amatorów – pirania. Do tego ryż, maniok i ewentualnie fasola lub inne smażone warzywa.  Polecam oczywiście owoce egzotyczne – warto spróbować lokalnych wynalazków w tym świeżo wyciskanych soków. Obowiązkowo do zaliczenia - pisco sour (koktajl z białek jaj, brandy z bia¬łych winogron, sokiem z limonki, kilkoma kroplami gorzkiej wódki, a wszystko podlane słodkim trzci¬nowym syropem

ZAKUPY & PAMIĄTKI
Na rynku w Belen lub w wiosce u Indian Yagua można kupić wiele lokalnych wytworów sztuki ludowej (naszyjniki, bransoletki, łuki, strzały, dmuchawki). Trzeba jednak pamiętać, że przedmioty ostre, trzeba będzie w drodze powrotnej spakować do bagażu głównego. Uwaga na zakupy przedmiotów które mogą pochodzić ze zwierząt chronionych (np. skóra anakondy może być problematyczna – nie podlega ochronie w Peru, ale podlega w Europie wiec jej wwożenie na teren EU to kryminał).  

ZDROWIE
Okolice Iquitos są zasadniczo wolne od malarii (na 99%), ale pełnej gwarancji bezpieczeństwa nie ma. Czy dla  3-5 dniowego pobytu warto brać Malarone? Cóż, lekarz powie Wam, że tak (taka też chyba jest rekomendacja WHO).  Ja powiem … to zależy (mieszkańcy Iquitos nie korzystają z tego specyfiku i nie mają problemu natury enidemiologicznje, na pewno warto zabrać silny repelent z wysoką zawartością DEET 50%+). W tej sprawie warto skonsultować się z lokalnym biurem przez wyjazdem do Iquitos. Dużo bardziej prawdopodobna niż malaria jest biegunka, jeśli nie uważa się na wodę, napoje z lodem lub konsumuje niemyte owoce.  
ENGLISH SUMMARY

Iquitos
However Amazon is mainly associated with Brazil the gateway to the northern Amazon is located in Peruvian city of Iquitos. It is largest jungle town and the capi¬tal of largest department, Loreto, which occupies nearly a third of the Peru and is nearly the size of Germany. You must fly to get there, as the only alternative is  a weeklong boat travel.

The city and port was founded in 1754 by Jesuit missionaries that were trying to convert local tribes. Iquitos led a precarious existence until the rubber boom of the 1880s that changed it from a village of 1,500 to a city of 25,000.

Many rubber barons, such as the famous Fitzcarrald (from the Herzog movie, Fitzcarraldo), lived lavishly and imported European materials such as Portuguese azulejos tiles for their opulent houses that still stand today. For a few years the barons even printed their own currency. The boom ended when evenly spaced rubber plantations on the Malay Peninsula were set up. Those trees didn't have to be sought out laboriously in the jungle; the rubber could be extracted in a controlled environ¬ment. When that happened, the barons and many others retreated to Europe or elsewhere. The city went from boom to bust.

Today Iquitos is modern city of nearly half-million inhabitants composed of descendants of original ethnic groups such as the Yaguas, Boras, Kukama and Iquitos. Today tourism is among Iquitos's most important industries as well as oil and cocaine.

Sightseeing
The Plaza de Armas with neo-gothic Iglesia Matriz (1924) is the hub of all Iquitos activ¬ity. The best hotels and restaurants and all tourist services are here or a few blocks away as well as the old buildings of the rubber boom. Unfortunately many of those houses are not opened for public entry and can be seen only from outside. Nevertheless it worth to see the fantastic facades and the azulejos (Portuguese tiles) that line them.

The most popular is probably Casa de Fierro designed by Eiffel, for the 1889 Paris Exhibition, that has been moved to Iquitos six years later. Many of the iron pieces and metal sheets were carried by hand through the jungle. The walls, ceiling, and balcony are plastered in rectangular sheets of iron. Said to be the first prefabricated house in the Americas.  It now houses a pharmacy, souvenir shop and restaurant.
The next on the list would be Casa de Barro, the house of Fermin Fitzcarrald, the most eccentric of the rubber barons. It is an adobe house, which is more reminiscent of the Andes,   built   of  materials   shipped   in   from   Europe. Fitzcarrald drowned in the river at the age of 36, when his boat sank in a whirlpool as he slept in a cabin. It is also worth to see Casa Cohen, Casa Pinasco and  Casa Morey.

Due to its river bank location Iquitos is known as Venice of the Amazon but it is … overpromise. It is true however that of its districts (Barrio Belen) is indeed the floating city which has more in common with steamy tropical Asian cities (floating, poorer suburbs of Bangkok or Calcutta … with all due respect) than the highlands of Peru. The shanty houses are built on wooden stilts and on rafts that rise and fall with the water levels. At times in the low water season the water doesn't make it to the city and the houses just sit in the mud and silt. Living condi¬tions are quite poor.Local boatman give a tour of the area in a motorized canoe. Prices are about $5 per 30 minutes, per boat, but you can bargain.

For those visiting Belen a “must see” is also the market that borders Belen. It is not only traditional market with food and household items but also unique place with medicinal plants, potions, cure-all medi¬cines, jungle liquors, jewelry, and charms (search for so called Pasajc Paquito).
The market is also famous for its huge variety of jungle produce, fruits, home-rolled cigars, illegally-hunted monkeys, birds and fully legal caiman steaks. Get there early (before 9 am) to see the most action. Look for the stands set up with blenders, cranking out fruit juices and smoothies (refrigerios mdjugos).

Halfday-Trips from Iquitos
For those who plan at least two days stop-over in Iquitos (I was forced to do so because my flight was delayed) I recommend to visit at  Lago Quistococha (Christ's Lake 10 km or 20-minute ride from Iquitos by motocarros or motorcycle rickshaws). A resort complex has a nice beach and swimming area, an aquarium, a walking path around the lagoon, a zoo (Centro de Rescate Amazónico) with exotic jungle animals and fish, including monkeys, serpents and a fish hatchery that's populated by giant paiche.

For the second half a day I recommend Pilpintuwasi Butterfly Farm where it is possible to walk through  a large caged area where the butterflies float freely and also an incubation.  

The Amazon
Although Iquitos itself holds a kind of sultry fascination, The Amazon and ecotourism is the primary draw for the city visitors.  Options for exploring the jungle included jungle lodges, canopy walks, bird-watching, piranha fishing, visits to Indian villages, and wildlife spotting (as well as less-standard activities, such as shaman consultations and ayahuasca drug ceremonies).

For a quick and simple experience the best are forest lodges located within a 50km range by boat from Iquitos. Take at least 2 nights/3 days trip but remember that prices for lodges are relatively high (from 50 to 100 USD a day). Costs include transportation, lodging, buffet-style meals, and guided (English speaking) activities. Sign-up with professional agent in Lima (higher price than in Iquitos) to make sure that everything will be ready and on-time. Primary check would be www.explorama.com or http://www.paseosamazonicos.com/en/ (both expensive but reliable – I used Paseos Amazdnicos).

What is on the agenda?
The lodges provided visitors with “fully packed agenda” including navigation in open boats on the Amazon River to spot piranhas, caimans and pink dolphins. The trip allows to see a marvelous panorama in which the magnificence of the Amazon makes its way through the jungle, where picturesque and monumental trees appear on the shores of the river

Amazon is the home of the pink dolphin (Inia geoffrensis) predominantly found in northern Peru. They are spotted near tributaries where the merging waters attract fish on which they feed. An ideal place to see the dolphins is in their natural habitat at the Muyuna Amazon Lodge, near Iquitos. Tribal folklore of Peru abounds with stories revolving around the pink dolphin. The stories vary but are united by the common thread that dolphins change into handsome young men.

There are also botanic tours around the lodge, morning bird watching and evening small boat ride or walk to sense the jungle after dark. Go with the expectation of experiencing one of the most fascinating areas in the world but don't be disappointed seeing limited wildlife. This is hot, humid, dark salve forest with visibility limited to 5-8 meters. No matter where you go, you will see at best cou¬ple of species of birds, perhaps a few monkeys but you will have a chance of smelling the leaves and flowers and feeling the strength of the world's largest river system.

The tours also cover visit to a Yagua tribe community, one of the oldest ethnic groups in the Amazon. Whose ancestors were discovered by Francisco de Orellana in his first exploration of the Amazon in 1541. Visiting these friendly people allows to see their unique apparel made of palm fibers and gives a chance to try their “pucuna” or blowgun.

On the way back to Iquitos passengers visit the Fundo Pedrito, populated place located in Barrio Florido were different species of flora and fauna can be seen (e.g. the paiche, the largest fish in the Amazon, caimans and piranhas).

Food
Iquitos as well as the loges serve excellent river food (dorado or even paiche). Try exotic fruits which are fresh and excellent.

Healthcare
The northern Amazon is not fully free from Malaria & Yellow Fever. The tourist locations, including the lodges, are 99% safe by full healthcare security cannot be guaranteed. Consider taking anti-malaria Malarone.

Best time to visit:
All year round but best would be dry season in Peru (July to September) which is also  the Amazon River overflow period when water levels can rise between 9 and 13 metres.

Useful sites:
www.perujungle.com
www.amazon-rainforest-tours.org/en
www.paseosamazonicos.com/en/
www.explorama.com
www.hotelscombined.pl/Place/Iquitos.htm
 
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*)

Brak komentarzy
(C) Jacek Zabielski kontakt@globtrotuar.pl
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego