O zwyczajach pogrzebowych - Globtrotuar

Przejdź do treści

Menu główne:

O zwyczajach pogrzebowych

TRAVELPEDIA > ZWYCZAJE
Zwyczaje pogrzebowe na świecie bywają niezwykle zróżnicowane. Niektóre z nich, szczególnie z punktu widzenia Europejczyka, są przerażające, inne zaś zaskakująco radosne. Niezależnie jednak od różnić kulturowych śmierć to nieodłączna cześć naszej egzystencji dlatego też osoby, które podróżują nie mogą pominąć i tego aspektu życia.

Szokujące z punku widzenia Europejczyka zwyczaje zawsze trzeba rozpatrywać w lokalnym kontekście kulturowym, religijnym jak i obyczajowym. Chociaż opisane poniżej historie mogą wydać się przerażające, to proszę pamiętać, że w miejscach w których są one praktykowane nikogo one nie dziwią i nie szokują. Nie powinny wiec szokować i nas.
Nie namawiam nikogo do kulturowego relatywizmu; proszę jedynie, aby pamiętać, że nawiedzanie nekropolii w celach nie tylko religijnych, ale i poznawczych, zawsze wymaga szacunku, taktu i nie powinno odbywać się w celu zaspokajania jedynie pustej ciekawości.

Kaplica Czaszek (k. Kutnej Hory / Czechy)
Zaledwie półtorej godziny drogi od czeskiej stolicy znajduje się znane ze wspaniałych zabytków miasteczko Kutna Hora, a w nim kościół cmentarny Wszystkich Świętych wraz z przerażając Kaplicą Czaszek.
Wystrój kaplicy wykonany został z ludzkich szkieletów; żyrandole zbudowano z piszczeli, świeczniki ozdobiono miednicami, a kielichy stworzono z kości rąk. Za żelaznymi kratami umieszczono piramidy z ludzkich szczątków i czaszek. Kaplica robi upiorne wrażenie; wygląda jak miejsce starożytnego kultu nie zaś katolicka świątynia.

Twórcą tej budzącej grozę dekoracji był Frantiszek Rinta, prawy syn Kościoła, którego „tworzywem” stały się szczątki kilkudziesięciu tysięcy ofiar epidemii dżumy z połowy XIV w.  wojen husyckich oraz wojny trzydziestoletniej. W zamyśle swojego twórcy kaplica miała odwiedzającym ją wiernym przypominać o ulotności naszej ziemskiej egzystencji oraz o śmierci, która jest początkiem, a nie końcem drogi do Boga.
Sama kaplica jest dziełem architekta Jana Santiego, który na początku XVII w. przebudował zniszczoną wojnami gotycką budowlę, nadając jej cechy określane później mianem zbarokizowanego gotyku.
Czechy / Kutna Hora
Portugalia / Evora
Obecnie kutnohorskie ossarium  nie pełni już funkcji sakralnych i traktowane jest jedynie jako niezwykła atrakcja turystyczna, którą każdego dnia odwiedza kilkuset turystów.
W Europie istnieją jeszcze co najmniej dwa podobne miejsca, które można zwiedzać. Pierwszym jest Capela dos Ossos w kościele św. Franciszka w mieście Evora w Portugalii, drugim zaś Kaplica Czaszek – zabytek sakralny znajdujący się w Kudowie-Zdroju.

Cmentarz Recoleta (Buenos Aires / Argenyna)
Kompletnie innym rodzajem chrześcijańskiej nekropolii jest cmentarzu noszący dźwięczną nazwę Recoleta. Położony niemal w centrum Buenos Aires jest miejscem słynącym z perełek architektonicznych oraz z długiej listy pochowanych tu powszechnie znanych osób.

Większość z wybudowanych tu grobowców to mauzolea, które swoim kształtem przypominają wielkie, bogato udekorowane kaplice. Niektóre z nich wyglądają jak greckie świątynie, inne przypominają egipskie piramidy, a jeszcze inne to klasyczne grobowce secesyjne. Wszystkie one tworzą sieć gęstych uliczek, upodabniając teren cmentarza do miniaturowego miasta. Nie ma tu żadnych lampek, zniczy, są za to liczne rzeźby sakralne, z marmuru i brązu, których nie powstydziłaby się niejedna galeria.

Recoleta to prawie pięć tysięcy grobowców, wybudowanych na terenie pięciohektarowej działki, w miejscu w którym uprzedni znajdował się XVIII-wiecznego klasztoru karmelitów.
Początki istnienia nekropolii sięgają 1822 r., kiedy to ustanowiona ją w obecnym miejscu na mocy nakazu prezydenta Ber¬nar¬di¬no Ri¬va¬da¬vii. W 1881 r. cmentarz zo¬stał prze¬bu¬do¬wa¬ny przez włoskie¬go ar¬chi¬tek¬ta An¬to¬nie¬go Bu¬schiaz¬zo, który nadał mu jego obecnie układ przestrzenny. Od tego momentu Recoleta stała się miejscem pochówku najwybitniejszych przedstawicieli narodu argentyńskiego; leżą tu prezydenci, politycy, wojskowi, artyści, ludzie świata kultury i sportu.

Buenos Aires / Recoleta
Licznie porastające cmentarz drzewa i krzewy powoduję, że wielu argentions traktuje nekropolię jak park. Ludzie przychodzą tutaj  nie tylko by nawiedzić mogiły najbliższych, ale i po to odpoczywać od miejskiego zgiełku lub po prostu pospacerować!

Mauzolea to grobowce rodzinne, w których chowane są kolejne pokolenia Argentyńczyków. Niektóre z nich są świetnie zachowane, inne bywają mocno nadgryzione zębem czasu. Do większości z nich można zajrzeć przez niewielkie okienka i czasami zobaczyć ustawione na katafalkach trumny. Co do zasady jednak większość pochówków ukryta jest na niższym, podziemnym, poziomie grobowca.

Recoleta jest odwiedzana przez tłumy turystów, pielgrzymujących przede wszystkim do grobowca Evity Peron, gdzie zazwyczaj panuje spory tłok. Na szczęście teren cmentarz jest na tyle rozległy, że   zawsze można tu znaleźć jakiś spokojny zakątek czy ławkę, by odpocząć od miejskiego zgiełku.

Grobowce ludu Toraja (Indonezja)
Większości turystów Indonezja kojarzy się z fantastycznymi plażami wyspy Bali. Znacznie mniej osób dociera na wyspę  Sulawesi (Celebes) do doliny Tana zasiedlonej przez plemię Toraja (czyt. Toradża).  Jest ono znane z budowy charakterystycznej domów, o dachach wyglądających jak wielkie łodzie (tzw. tongkonany), oraz specyficznych zwyczajów pogrzebowych.

Zgodnie ze zwyczajami Torajów człowiek, którego serce przestało bić NIE jest martwy. Jest nim dopiero od momentu odprawienia nad nim rytuałów pogrzebowych, których przegotowanie może trwać od kilku miesięcy do … kilku lat.
W czasie gdy finalizowane są przygotowania do stypy, zabalsamowane zwłoki krewnego, owinięte w płótno, spoczywają w rodzinnym domu, w którym powinna mieszkać też rodzina zmarłego ! Obecnie zwyczaju tego nie przestrzega się już tak bezwzględnie – tymczasowa trumna bywa przechowywana czasami w pustym domu.
Im rodzina zmarłej osoby bogatsza, tym stypa musi być dłuższa i bardziej wystawna. Najskromniejsze ceremonie  to kilkudniowe święto z muzyką, tańcem organizowane dla setek osób. Najbardziej wystawne ceremonie gromadzą tysiące gości, dlatego też rodziny Torajów oszczędzają na taką stypę całe życie!

Indonezja / skalne grobowce Torajów
Gdy uda się już zebrać stosowne fundusze rozpoczynaj się przygotowania do ceremonii. Jednym z jej najważniejszych etapów jest zakup odpowiedniej liczby zwierzą ofiarnych (bawołów oraz świń), które zostaną zabite w trakcie ceremonii. Liczba i rodzaj zwierząt jest wyznacznikiem statusu zmarłego. Najbogatsi starają się kupić białe bawoły (albinosy), które potrafią kosztować nawet 20 tyś USD. Taką cenę usłyszałem z ust jednego ze sprzedawców czy jednak była to cena wywoławcza czy transakcyjna trudno powiedzieć.
Na trwającą kilka dni stypę ściągają setki, a czasem i tysiące gości. Honorowy uczestnik tej ceremonii jest wystawiony na specjalnym katafalku otoczonym rodzajem loży. Punktem kulminacyjnym jest chwila w której rozpoczyna się składanie krwawych ofiar. Nie widziałem tego momentu na własne oczy jednak ten kto zechce go zobaczyć może bez problemu odszukać filmy na youtube. Z góry ostrzegam, że widok  bawołów, którym publicznie odrąbuje się łby ciosami ostrych niczym brzytwy maczet do najprzyjemniejszych nie należy. Najpierw  krew leje się strumieniami, a potem poćwiartowane i stosownie przygotowane zwierzęta lądują na biesiadnych stołach.
Składanie krwawych ofiar nie jest jednak aktem bezmyślnego okrucieństwa tylko elementem lokalnych wierzeń. Zgodnie z nimi  zabity bawół pełni rolę środka transportu dla człowieka przechodzącego do krainy  zmarłych .
Trwająca kilka dni ceremonie to nie tylko krwawy rytuał, ale przede wszystkim spotkanie rodziny i znajomych. Ludzie jedzą, rozmawiają, plotkują z sąsiadami. Słuchają lokalnych zespołów muzycznych, wodzirej prowadzi konkursy. Atmosfera zdaje się przypominać nieco nasze wiejskie wesele.

Gdy ceremonia dobiegnie końca trumna wędruje do wykutej w klifowym zboczu pieczary. Grobowiec znajduj się na wysokości kilkunastu metrów, w wykutym w skalnym klifie cmentarz. Grobowce mają formę długiej, wąskiej niszy, która ze względu na położenie jest niedostępna dla rabusi szukających w grobowcu jakich cennych przedmiotów (np. kosztowności).

Indonezja / podwieszane trumny Torajów
Indonezja / miejsce pochówku niemowląt
Mniej zamożne osoby chowane są w drewnianych trumnach które podwiesza się na skałach. Niestety w tym klimacie trumny szybko ulegają zniszczeniu i rozpadają się. Łatwo wyobrazić  sobie jak wygląda podnóże klifu … makabrycznie.

Równie nietypowe są grobowce Torajów, które wykorzystywane są do pochówku noworodków.  Do tego celu wykorzystują oni wykonywane dziuple w drzewach, które z czasem dzięki specjalnemu zabiegowi „bandażowania”  czasem zarastają. W ten sposób dziecka wraz z rosnącym drzewem zmierza ku niebu

Roztańczone stypy (Madagaskar)
Przygotują się do wyprawy na Madagaskar ze zaskoczeniem przeczytałem opis praktykowanej na tej wyspie ceremonii pogrzebowej przypominającej to co widziałem u Torajów. Gdzie jednak Indonezja, a gdzie Madagaskar ? Skojarzenie było chyba jednak poprawne bo z najnowszych badań wynika, że jedna z fal migracyjnych przybyła na Madagaskar gdzieś z rejonu Sumatry. Czyżby wraz z nią przybył niezwykły zwyczaj pogrzebowy zwany famadihana (czyt. famadija) ?

„Karawany” na Madagaskarze. Pojazdy transportujące zmarłych oznacza się flagą państwową oraz portretem zmarłego.
Malgasze odprawiają dwie ceremonie pogrzebowe: pierwsza jest przejściem ze świata żyjących do świata zmarłych, druga (famadihana czyli tzw. obracanie zmarłego) jest wejściem zmarłego do świata przodków. Według Malgaszy nawet jeśli zmarły leży już w grobie, jego duch jest stale żywy i obecny, zachowuje kontakt z rodziną.

Obrzęd „obracanie zmarłych” organizuje się między czerwcem, a końcem września, kiedy na Madagaskarze ustają deszcze. Ceremonia ta powtarza się co pięć lat i jest bardzo kosztowna. Rodzina zaprasza setki gości, których musi żywić przez trzy dni. W trakcie ceremonii organizator famadihana zabija zebu (lokalna odmiana bydła), aby przygotować ucztę oraz serwuje niezliczone ilości rumu.

Krewni wydobywają ciało z grobowca, wynoszą je w tanecznym korowodzie, zmieniają mu całun, a profesjonalny mówca oddaje zmarłemu hołd na tle narodowej flagi. czasem w asyście lokalnych policjantów lub żołnierzy. Następnie ciało jest ponownie składane w grobowcu, jeśli pozwalają na to fundusze – w nowym.

Grobowce na Madagaskarze można znaleźć wszędzie. Buduje się je wzdłuż dróg, na pagórkach lub pośrodku wiosek. Mogą przypominać swoim kształtem dom z drzwiami i dachem lub też mięć formę prostej niszy wypełnionej kamieniami. Niezależnie od swojej formy grobowiec taki musi zawsze odzwierciedlać pozycję społeczną zmarłego. Jest również oznaką prestiżu rodziny i wymaga wszelkich poświęceń.

Madagaskar / grobowce rodzinne wybudowane przy drodze
Sam co prawda w famadihana nie uczestniczyłem osobiście jednak ceremonię taką widziałem, z pewnej odległości. Tłum celebrantów wszedł po prostu na drogę, która jechałem. Widziałem również charakterystyczne grobowce oraz liczne samochody przewożące trumny, które łatwo rozpoznać po ozdabiających je flagach państwowych. Miałem również okazję obejrzeć film osoby, która uczestniczyła w takiej ceremonii jako jeden z mówców.
Malgaska ceremonia, mimo, że nieco makabryczna, zrobiła na mnie wrażenie niezwykle radosnej. Mniej w niej było zadumy, więcej … zabawy.   

Wieże milczenia (Iran)
Jeśli uważacie, że pogrzebowe zwyczaje Torajów są niezwykłe to ciekawe co powiecie na sposób w jaki postępowali ze swoimi zmarłymi Zoroastrianie, czyli twórcy jednej z najstarszych religii świata.

Zaratusztrianizm to religia, która wywodzi się z pierwotnych wierzeń ludów indoeuropejskich, żyjących na terenach obecnego północnego Iranu i Indii. Wywarła on wyraźny wpływ na judaizm, a poprzez niego także i na chrześcijaństwo. Wyznawcy Zaratusztry, zwani również czcicielami ognia, wierzyli  w wędrówkę duszy po śmierci do piekła lub nieba oraz w istnienie diabła i nadejście mesjasza.

Zoroastrianie uważają, że ciało człowieka po śmierci jest nieczyste. Jako, że ziemia jest z kolei uważana za czystą i świętą – nie można w niej grzebać zwłok. Nie można ich również spalić, ponieważ ogień uważany jest za święty.

W tej sytuacji Zaratusztrianie wymyślili oryginalny sposób żegnania zmarłych budując dla nich tak zwane Wieże Milczenia. Wbrew swojej nazwie nie są klasyczne wieże tylko ogromne platformy wybudowane na szczytach wysokich wzgórz na których składano zwłoki zmarłych i zostawiano je … na pożarcie sępom. Potem oczyszczone przez ptaki kości były strącane do specjalnego szybu znajdującego się w wieży.

Yazd / Wieże milczenia na wzgórzu
Zwyczaj ten był przez stulecia tolerowany przez rządzących Iranem muzułmańskich władców. Podobno wieże były używane, aż  lat 60-tych XX w. Obecnie takie praktyki została zabroniona, zaś zwłoki Zaratusztrian chowane są w betonowych grobach – tak aby nie skazić ziemi.

W Iranie pozostało zaledwie kilka Wież Milczenia, które można zwiedzać jako obiekty turystyczne. Do najlepiej zachowanych należąc dwie w okolicy miasta Jazd (Yazd), w którym warto również odwiedzić Zaratusztriańską Świątynię Ognia w której podtrzymywany jest święty płomień bez przerwy od … 470 r. n.e. Wierze i pustynna okolica w jakiej je zbudowano robi raczej niesamowite, niż przygnębiające wrażenie.
Pogrzeby powietrzne (Tybet)
Zaratusztrianie nie są jedyna nacją która powierza swój pochówek ptakom. Z podobnej formy podobno ciągle korzystając  mieszkańcy Tybetańskiego Regionu Autonomicznego w Chinach. Gdy pytałem o to lokalną przewodniczkę, Chinkę, ta nie zaprzeczyła. Z oczywistych powodów nie próbowałem o to dopytywać samych Tybetańczyków.

Oddawanie zwłok sępom uznawane jest w Tybecie za godną formę pochówku zważywszy na fakt, iż ptaki te uważane są za święte, gdyż przenoszą duszę do nieba. Fakt destrukcji ciała nie jest dla buddystów szokujący zważywszy, iż odrzucają oni  ideę zmartwychwstania, a także istnienia duszy.

Niewykluczone, że taka forma pochówku upowszechniła się w tym rejonie świata również ze względu na warunki geograficzne. Skaliste podłoże oraz zmarznięta ziemia nie bardzo nadawała się na tradycyjny pochówek. Z kolei brak lasów powodował, że kremacja  przewyższała możliwości finansowe przeciętnej rodziny.

Badania naukowe wskazują, że „pogrzeby powietrzne” mogły mieć swoje początki już 1500 lat temu. W Himalajach odnaleziono grotę, będącą zbiorowym grobem, w którym zostały pochowane tylko szkielety, datowane na ten okres.

Stosy pogrzebowe (Indie / Waranasi)
Do indyjskiego miasta Waransi od wieków przybywają miliony pielgrzymów, by zmyć z siebie grzechy oraz by tu umrzeć.  Dzieje się tak dlatego, że człowiek, który umiera w Waranasi, dostępuje natychmiastowego wyzwolenia. W Waranasi są dziesiątki hotelików, a może raczej hospicjów, w których ludzie czekają na śmierć.

Po śmierci ciało jest zawijane w materiał i na bambusowych noszach niesione nad Gangesem. Tam, na specjalnych schpdach platformach (tzw. hgaty) zmarłego należy skremować na stosie z naturalnego drewna. Jako, że kremacja trwa ok. 3 godziny do jej przeprowadzenia potrzeba, aż 300 kg drewna gatunku „iron wood”.  
W ciągu doby na kremacyjnych ghatach płonie kilkaset stosów. Miejsca jest niewiele podczas gdy liczba zaplanowanych ceremonii rośnie co roku, dlatego coraz częściej stosy nad Gangesem dniem i nocą.

Na najbardziej prestiżowych ghatach palone są jedynie osoby, które zmarły śmiercią naturalną. Samobójcy, ofiary morderstw czy wypadków drogowych są obsługiwane na przeznaczonym tylko dla nich ghacie Harisczandry.
Większym wyzwaniem są kilkudniowe wyprawy poza stałe obozowiska, w trakcie których jedynie na noc rozbija się namioty. W takim wypadku rolę toalety pełni … wykopana w ziemi dziura, elegancko zasłonięta brezentowym parawanem. Jako, że obozowiska takie chronione są przez kilku ludzi z długa bronią spokój jest zapewniony.
Najgorzej bywa w trakcie rożnego rodzaju spływów, gdzie jedyną opcją jest przybicie do brzegu w miejscu możliwie ustronnym czyli zazwyczaj zarośniętym krzakami.
Indie / ghatay w Waranasi (Benares)
Rodzimy biedaków, których nie stać na drewno, mogą skremować swoich krewnych  w znajdującym się obok ghatów krematorium elektrycznym. Tradycja jest jednak na tyle silna, że wielu hindusów woli poświecić „wdowi grosz” na niewielki stos w którym ciała są raczej nadpalone niż skremowane, po czym wrzuca się je do Gangesu. Ciała takie pływają jednak w Gangesie bardzo krótko bo narzecze czekają  drużyny „zbieraczy trupów", które wyławiają niedopalone szczątki

Osobiści w okolicy ghatów  kremacyjnych przebywałem tylko tyle, ile było potrzeba żeby przez nie dojść do czkających na mnie łodzi.  Nie da się jednak płynąć po Gangesie i nie widzieć płonących na brzegu stosów. W najmniejszym stopniu nie przeszkadzają one ani stertnikom, ani przewodnikom. W Waransi życie i śmierć przenikają się na każdym kroku.

Więcej o ceremoniach pogrzebowych w Waranasi można przeczytać tutaj >

Gruzja
By nie kończyć tej historii w nieco … grobowym nastroju, muszę wspomnieć o specyficznych zwyczajach pogrzebowych kultywowanych w Gruzji.  Wznoszone w tym kraju groby miewają specyficzny i mocno zindywidualizowany styl. Ich cechą charakterystyczna jest umieszczanie na nagrobkach, wyrytych w kamieniu, dużych wizerunków ukazujących zmarłego w jakiejś charakterystycznej dla niego sytuacji (np. obok auta, z telefonem komórkowym lub kieliszkiem w dłoni).

Działki przeznaczonych pod groby zadziwiają wielkością i obejmuje nie tylko miejsce na nagrobek, ale także ławeczkę, stół, a czasem nawet niewielką wiatę, która na dodatek bywa otoczona całkiem wysokim płotkiem! Skutkiem takiego rozplanowania terenu poruszanie się po gruzińskich cmentarzach bywa porównywalne do pokonywania toru z przeszkodami.
 
Gruzja / lokalny cmentarz
Spośród wszystkich elementów „cmentarnej małej architektury”, moje największe zainteresowanie wzbudził tajemniczy stoliczek. Zapytany o jego rolę przewodnik wyjaśnił z uśmiechem, że jest on niezbędnym elementem obchodów gruzińskiego Święta Zmarłych, przypadającego na  Poniedziałek Wielkanocny.

W jego trakcie gruzińskie rodziny (liczne !) zbierają się przy grobach, wspominają zmarłych, śpiewają oraz wznoszą toasty winem, polewając nim również nagrobek. Butelki z winem, ciasta i owoce  stawia się właśnie na stoliczkach przy nagrobkach. Święto jest bardzo rodzinne i podobno ma atmosferę „pikniku”. Jako, że Gruzini mogą mieć wielu krewnych pochowanych  na tym samym cmentarzu trzeba tradycyjny tost wychylić wiele, wiele, wiele razy.
 
A tak wygląda chiński cmentarz w Indonezji.
Nie tylko gruzińskie cmentarze są pełne specyficznego kolorytu. Równie kolorowe, i to dosłownie, są cmentarze chińskiej diaspory na świecie oraz cmentarze w wielu krajach Ameryki Środkowej i Południowej (np. Meksyk czy Brazylia). Dominują na nich pomniki pomalowane żywymi, jaskrawymi kolorami na których trudno jednak spotkać kwiaty czy lampki. Tyle, że to już zupełnie inna historia.

Jacek Zabielski 2018-09
 
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*)

Brak komentarzy
(C) Jacek Zabielski kontakt@globtrotuar.pl
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego