Małpy o krwawiących sercach - Globtrotuar

Przejdź do treści

Menu główne:

Małpy o krwawiących sercach

PODRÓŻE > AFRYKA > Etiopia
Jedną z głównych atrakcji Etiopii jest wyjątkowy gatunek górskich małp przypominających wyglądem pawiany. Noszą one nazwę theropitecus gelada, która pochodzi od greckiego określenia oznaczającego „straszną małpę" lub „małpę-bestię". Nazwę dobrano wyjątkowo nietrafnie bo gelada (dżelada) to jedyny na świecie gatunek małp naczelnych … wegetarian, które żywią się w zasadzie wyłącznie trawą.

Miliony lat temu było wiele gatunków trawożernych małp, które zasiedlał obszary od południa Afryki po Hiszpanię i Indie. Niestety w wyniku ocieplanie klimatu, które spowodowało kurczenie się obszarów trawiastych, oraz konkurencji ze strony łatwiej adaptujących się do nowego środowiska i wszystkożernych pawianów, gatunki małp trawożernych wyginęły.

Przyrodnicy byli przekonani, że małpy trawożerne wyginęły bezpowrotnie, aż do początku XVII w. Twierdzeniu temu udało się zaprzeczyć dopiero w 1835 r. gdy niemiecki przyrodnik Eduard Rüppella odkrył dla świata nieznany gatunek etiopskich pawianów. Początkowo nie zwrócił on jednak szczególnej uwagi naukowców. Zmieniło się dopiero pod wpływem badań przeprowadzonych przez brytyjskich przyrodników i antropologów (braci Dunbar), którzy opisali zachowania społeczne dżelad, udowodniając, że są to zwierzęta o wysokim poziomie inteligencji, a ich organizacja społeczna może mieć duże znaczenie w badaniach pierwotnych zbiorowości ludzkich.


Siedliska
Dżelady żyją na wyżynach i w górach północno-zachodniej Etiopii i Erytrei, na wysokości od 2 do 4 tys. metrów n.p.m. Największe skupiska małp tego gatunku spotyka się w masywie gór Siemen, które mają status Parku Narodowego. Cechą charakterystyczną tego regionu jest jego specyficzne ukształtowanie czyli wąski płaskowyż, który jest poprzecinany pionowymi, wysokimi na kilkaset metrów klifami.

Dzięki ochronie jaką daje dżeladom park ich liczą systematycznie rośnie. Ocenia się, że jest ich obecnie w górach Siemen około dwudziestu tysięcy, co daje turystom odwiedzającym ten region niemal 100% gwarancję zobaczenia górskich małp na własne oczy.

Jako, że dżelady upodobały sobie na miejsce zamieszkania góry, zostały one zmuszone do przystosowania się do, jak na Afrykę, niemal „arktycznych” temperatur. W nocy, w czasie pory deszczowej, na klifach temperatura potrafi spaść do zaledwie kilku stopni powyżej zera. Podobno trafiają się tam nawet gradobicia. Tą niedogodność rekompensuje jednak dżeladom fakt, iż góry są nie tylko zimne, ale i „mokre” skutkiem czego nie występuje w nich pora sucha ani, co za tym idzie, okresowy brak pożywienia. Małpy przez cały rok mają dostęp do porośnięte trawą, ziołami  łąk-pastwisk.

Dżelady za dnia pasą się na łąkach blisko brzegów klifów, który umożliwia im szybką ucieczkę w razie ataku hieny lub leopard. Najbliżej krawędzi zawsze znajdują się samice i młode, samce tworzą straż przednią. Wieczorem małpy wracają na legowiska na klifach, gdzie nocują przytulone jedna do drugiej, chroniąc się przed chłodem.

Chociaż to góry są naturalny środowiskiem dla dżelad to zdarzyło mi się je spotkać również biegające skrajem drogi. Niestety, niektóre z nich były już pewnie karmione przez turystów.  Nie radzę karmić dżelad bananami, mogą im zaszkodzić. Dżelady naprawdę wolę trawę.

Małpy o krwawiących sercach
Dżelady na pierwszy rzut oka przypominają pawiany, i tak też były do niedawna klasyfikowane – jako pawiany górskie. Niedawno jednak, w wyniku trwających prawie dwa lata prac prowadzonych przez amerykańskich przyrodników, uznano, że dżelady to jednak nie pawiany tylko „małpy górskie”. Z punktu widzenia taksonomii to pewnie przełom, ale dla mnie jako dla laika … dżelady dalej wyglądają jak pawiany.

Dżelady są małpami, których rozmiar może budzić szacunek. Samce dorastają do wysokości ok. 75 cm, ważąc nawet 20 kg. Samice są prawie dwukrotnie mniejsze i lżejsze. Pokrywa je gęste futro w kolorach ciemnego brązu, twarz jest grafitowa, powieki jaśniejsze. Dłonie i stopy są prawie czarne, na zadzie widnieje długi, włochaty ogon, ozdobiony na czubku kępką włosów.

Dorosłe samce odznaczają się imponującą, bujną grzywą, spływającą z głowy i ramion aż do ziemi niczym płaszcz. Dawniej, gdy dżelady nie były objęte ochroną, grzywy te były tradycyjną ozdobą etiopskich wojowników.

Dżelady czyli  małpy „o krwawiącym sercu” zawdzięczają swoje nieoficjalne miano charakterystycznemu znamieniu na klatce piersiowej.   
Najbardziej charakterystycznym elementem anatomami dżelad jest tzw. „krwawiące serce” czyli charakterystyczny, nieowłosiony fragment skóry na klatce piersiowej, w kształcie dwóch złączonych trójkątów (klepsydra). U samców mają one zawsze kolor czerwony, u samic zaś czerwienieją jedynie w okresie godowym.  Nietypowe jak na naczelne miejsce sygnalizujące gotowość do amorów (u małp są to zwykle pośladki) wynika z tego, iż dżelady większość życia spędzają w pozycji siedzącej, skubiąc dłonią trawę.

Skutkiem nietypowego jak na małpy, naziemnego trybu życia, są długie, mocne palce dostosowane do wyrywania trawy i korzonków oraz wąskie, niewielkie siekacze umożliwiające żucie pokarmu roślinnego równie skutecznie jak zebra.

Dżelada podczas żerowania utrzymuje się na dwóch tylnych nogach, w przysiadzie, szurając pupą po trawie. Dzięki rozwiniętym mięśniom pośladkowym może taką pozycję utrzymywać przez długi czas.

Dieta wege
Dżelady są wyłącznie roślinożerne, żywią się trawami (90% diety), korzeniami, nasionami, choć jeśli nadarzy się okazja mogą też sięgnąć po kryjące się w trawie owady. W porze suchej w menu więcej miejsca zajmują zioła niż trawa. Tak ograniczona i niskokaloryczna dieta sprawia, że większą część dnia dżelady spędzają na wyszukiwaniu jedzenia.
Teoretycznie dieta niskokaloryczna powinna mieć negatywny wpływ na rozwój mózgu i na zachowania społeczne dżelad. Tak jednak nie jest, może dlatego, że dżelady nie bardzo mają czas na spory i konflikty  … przez większość dnia musza jeść w tempie 150 ziaren lub źdźbeł trawy na minutę.

Małpa-wegetarianin, miłośnik dań z trawy i ziół. Trawa na śniadania, trawa na obiad i trawa kolację.
Prawie jak ludzie
Dżelady to zwierzęta społeczne, żyjące w liczących 10-15 osobników grupach rodzinnych (harem), które potrafią łączyć się w nawet w kilkusetosobowe, ogromne stada tworząc najbardziej złożony „system społeczny” jaki wykształcił się w całym świecie zwierząt (z wyjątkiem człowieka). Tak duże stada  utrzymują się jednak tylko przez krótki czas.

Podstawowa komórka społeczna, czyli harem, składa się z dominującego samca, 2-3 samców niedorostków (zwykle synowie samca alfa, ale niekoniecznie) oraz 8-10 samic. Gdy niedorostki osiągną wiek dojrzały (4-5 lat) są zmuszane przez dominującego samca do opuszczenia stada i dołączają do własnej grupy rówieśniczej (kawalerskiej) do czasu, gdy są wystarczająco dojrzałe (+2-4 lata), by przyłączyć się do jakiegoś haremu w roli samców podrzędnych lub też samców dominujących.  Z kolei młode samice pozostają we własnej grupie rodzinnej do końca życia.

Gdy dorosną, „kawalerowie-pretendenci”,  zazwyczaj wracają do swoich rodzinnych haremów, próbując zdobyć dominującą pozycję. Zdobycie „korony” może być zarówno operacją siłową (atak na samca alfa) lub też operacją dywersyjną (pretendent zdobywa sympatię samic). Ta druga metoda bywa skuteczniejsza bo wśród dżelad to samice mają strategiczny głos w sposobie „zarządzania” stadem. To one decydują, gdzie i jak długo stado się pasie, dokąd się przemieszcza i gdzie spędza noc. Brzmi znajomo ? ;-)

To również samice wybierają dominującego samca. Kiedy pojawia się pretendent, mogą wesprzeć dotychczasowego „króla” lub mu się przeciwstawić. Samiec alfa nie może liczyć na utrzymanie pozycji dzięki przewadze fizycznej, bo samice solidarnie bronią się nawzajem. Swoją pozycję buduje więc nie przez dominację, ale poprzez wzajemną pielęgnację / iskanie. Czynność ta ma nie tylko funkcje higieniczne, jest także okazją do umacniania więzi oraz potwierdzania lojalności pomiędzy poszczególnymi członkami stada.

Tak spójne relacje rodzinne powodują, że harem jest nadzwyczaj zgrana grupą społeczną (95% procent kontaktów wśród dorosłych dżelad następuje w jego obrębie). Jedynie młode osobniki przekraczają niewidzialne granice społeczne i bawią się z rówieśnikami z innych haremów.

Co ciekawe samice nie są monogamiczne. Badania udowodniły, że z premedytacją zdradzają one dominującego samca, jeśli tylko uznają, że będzie to z korzyścią dla ich potomka. Badania pokazały, że aż 17%. potomków nie zostało spłodzonych przez przywódcę stada.

Samica rodzi zwykle jedno młode po ciąży trwającej 8 miesięcy. Gdy pojawia się niemowlak  samic odtrąca starsze dziecko, które przeżywa szok i próbuje zwracać na siebie uwagę za wszelką cenę. Po kilku dniach odchodzi jednak do grupy rówieśniczej.

Przez pierwsze pięć tygodni matka nosi młode na brzuchu, które z czasem przenosi się na plecy. Etiopscy górale niegdyś wierzyli, że młoda małpka noszona na brzuchu to chłopiec (którego matka chroni w ten sposób przed samcem alfa), a małpka noszona na plecach to samiczka. Oczywiście z czasem młoda dżelada (po ok. pięciu miesiącach) zaczyna poruszać się samodzielnie. W tym okresie samiec z grupy rozrodczej może przejąć niektóre obowiązki opieki nad młodym osobnikiem od matki.

Usta im się nie zamykają
Skomplikowana struktur społeczna, która rządzi życiem dżelad zmusiła je do wypracowania rozwiniętego systemu komunikacji, prawdopodobnie najbardziej skomplikowanego spośród wszystkich naczelnych (poza człowiekiem).

Przyrodnicy zidentyfikowali ponad 30 dźwięków wydawanych przez dżelady (u pawianów jest ich tylko 15). Niektórzy twierdzą, że dźwięki te (mlaskania) mogą być   podobne od dźwięków, które poprzedzały powstanie ludzkiej mowy.

Niezależnie od komunikacji „werbalnej” dżelady korzystają z  „alfabetu” gestów oraz łatwej do odczytania mimiki twarzy. W sytuacji zagrożenia dżelada straszy przeciwnika wywijać górną wargę, prezentując kły oraz napinają skórę czoła, aby pokazać jasne powieki.

Co je czeka ?
Dżelady nie znajdują się na liście ginących gatunków, jednak ich przyszłość może budzić obawy ze względu na coraz częstsze zajmowanie przez ludzi ich tradycyjnych siedlisk. Etiopia to obecnie drugi pod względem liczby ludności kraj Afryki, który potrzebuje coraz więcej ziemi uprawnej. Górskie łąki zamieniane są na pastwiska i pola uprawne.

Dzieje się tak nawet na terenie Parku Narodowego Siemen, z którego za czasów cesarza Hajle Sellasje wysiedlono (siłą) wszystkich mieszkańców. Spora cześć z nich jednak wróciła i nie wygląda na to, aby obecnie był ktoś kto odważy się na ich ponowne wysiedlenie.  Obecnie widok dżelad pasących się obok krów i osłów nie jest niczym zaskakującym
Wioska w środku parku narodowego. Póki co dżelady i ludzie raczej sobie nie przeszkadzają, ale konflikt o pastwiska to jedynie kwestia czasu.
Wydaje się, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest zaproponowanie mieszkańcom parku benefitów finansowych związanych z obsługa ruchu turystycznego. Jeśli powstrzymają się oni od dalszej „ekspansji terytorialnej”, mogą zwiększyć ruch turystyczny oraz liczbę osób zatrudnionych przy jego obsłudze. Dzieje się tak już i obecnie, ale w niewielki zakresie. Każda grupa odwiedzająca Siemen, korzysta z lokalnego przewodnika oraz kilku strażników (scouts) uzbrojonych w AK-47, którzy mają chronić turystów przed atakiem lampartów. W roli strażników zatrudnia się rotacyjnie policjantów z wiosek zbudowanych na terenie parku.

Co zaś do lampartów to raczej nie schodzą one na wysokość 2 tyś m. gdzie jest najwięcej dżelad. Wolą zapolować na koziorożce abisyńskie (Walia Iber), które nie schodzą poniżej  2,5 tyś metrów.

Jacek Zabielski 2019-08

Przewodnik i strażnicy chroniący turystów przez lampartami, albo raczej dorabiający do pensji lokalnych stróżów prawa.
 
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*)

Brak komentarzy
(C) Jacek Zabielski kontakt@globtrotuar.pl
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego