Latanie z dopalaniem czyli co to jest jet stream - Globtrotuar

Przejdź do treści

Menu główne:

Latanie z dopalaniem czyli co to jest jet stream

PORADNIK > TRANSPORT

Zauważyliście, że  niektóre przeloty tą sama trasą, zależnie od tego w którą stronę się leci, mogą trwać czasem krócej, a czasem dłużej ? Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak jest ? Czy to możliwe, że niektórzy piloci lubią po prostu „przygazować” ? A może to efekt lotu z wiatrem lub pod wiatr ?

To drugie przypuszczenie jest bliższe prawdy jednak nawet ono nie jest do końca prawdziwe. Rzecz w tym, że samolotom rzeczywiście może pomagać bądź przeszkadzać wiatr, jednak nie jest to wiatr klasyczny tylko super-wichura zwana prądem strumieniowym (ang. jet stream).

Wiatry tego typu powstają w wyniku dwóch czynników. Pierwszym jest ruch mas powietrza które unoszą się do granic troposfery w wyniku zderzania się chłodniejszych i cieplejszych frontów atmosferycznych. Na Ziemi mamy, aż cztery takie strefy: dwie subtropikalne (nad zwrotnikami), na wysokości 12-16 km, oraz dwie polarne, znajdujące się 60 stopni od równika, które formują się na wysokości 8-10 km. Powstającym w tych rejonach wiatrom kierunek nadaje ruch obrotowy Ziemi; nasza planeta obraca się z zachodu na wschód więc i wiatry strumieniowe mają ten sam kierunek.

Wiatry strumieniowe osiągają zazwyczaj prędkość od 100 do 250 kilometrów na godzinę. Samolot, który złapie taki „wiatr w żagle” może lecieć nawet 5-10% szybciej, niż wynikałoby to z jego własnego napędu.

Grubość prądu  strumieniowego to ok. 2-3 km, przy czym prąd taki meandruje podobnie jak rzeka. Prędkość prądów strumieniowych uzależniona jest od pór roku - w lecie są wolniejsze natomiast zimą przybierają na sile nawet do 300 kilometrów na godzinę. Silniejszy jest strumień polarny podczas gdy zwrotnikowy jest nieco słabszy, ale dla lotnictwa znacznie ważniejszy, gdyż może zostać wykorzystany do szybkich przelotów z USA do Europy lub też z Europy do Azji.

Loty transatlantyckie są planowane właśnie pod kontem prądów strumieniowych. To właśnie dlatego przeloty z Europy do USA nie odbywają się nie po najkrótszej trasie tylko po takiej która omija jet stream (nad Grenlandią). Z kolei loty w kierunku przeciwnym, by wykorzystać efekt strumieniowego dopalania i ograniczyć zużycie paliwa, są wykonywane  głównie w prądzie strumieniowym nad Atlantykiem

Nasilające się obecnie globalne ocieplenie, zwiększające amplitudę temperatur na styku frontów atmosferycznych, wpływa na zwiększenie siły prądów strumieniowych powodując przy okazji powstawanie w nich niestabilnych turbulencji. Loty będą więc coraz szybsze i coraz mniej komfortowe.

Teoria, teorią, może nawet ciekawa, ale co z tej historii wynika w praktyce ? Otóż dzięki efektowi prądu strumieniowego lot który powinien trwać 6-8 godzin może trwać do pół godziny krócej o ile samolot trafi na sprzyjające warunki (większość lotu w strumieniu). Jeśli warunki będą super sprzyjające to samolot który standardowo leci z prędkością 900 km/h może nawet …. przekroczyć barierę dźwięku.


W annałach światowego lotnictwa szczególnie zapisał się styczeń 2015 r. kiedy to huraganowe wichury i odwilż w Europie, zamiecie śnieżne w USA oraz wyjątkowo chłodna zima na Bliskim Wschodzie,  rozpędziły prądy strumieniowe do nienotowanych od wielu dekad prędkości.

W tym okresie odnotowano dwa loty, które mogły bez problemu trafić do księgi rekordów Guinnessa w kategorii „najszybszy lot samolotu pasażerskiego”. Pierwszy z nich miał miejsce 7 stycznia 2015.

Samolot British Airways (Boeing 777-200 / lot BA114) wystartował z lotniska JFK w Nowym Jorku o 22.50 miejscowego czasu i wylądował na londyńskim Heathrow o 9.06. Lot trwał 5 godzin i 16 minut, niemal półtorej godziny krócej niż planowy czas przelotu. Samolot wykorzystując prąd strumieniowy osiągnął prędkość 1199 km/h względem ziemi i był bliski przekroczenia bariery dźwięku, która wynosi 1225 km/h. Lot BA114 wykorzystał potężny wiatr strumieniowy o prędkości 322 km/h !

Brytyjczycy cieszyli się swoim sukcesem zaledwie jeden dzień, gdyż kolejny rekord padł już 8 stycznia. Tym razem pobili go piloci linii Thomas Cook Airlines którzy wystartowali z kubańskiego Varadero  zmierzając do Oslo. Transatlantycki lot, który powinien trwać 9 godzin i 20 minut udało się skrócić do zaledwie 7 godzin i 48 minut. Średnia prędkość lotu wyniosła 1256 km/h !
 
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*)

Brak komentarzy
(C) Jacek Zabielski kontakt@globtrotuar.pl
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego