Ishahan - Globtrotuar

Przejdź do treści

Menu główne:

Ishahan

PODRÓŻE > AZJA > IRAN
Założyciel i dobroczyńca
O Isfahanie mówi się, że to miasto będące „połową świata”, gdyż to właśnie tu wznoszono najokazalsze perskie meczety, pałace, ogrody, bazary, łaźnie i karawanseraje.  To również tu rezydował szachinszach Abbas, czyli król-królów, władający terenami rozciągającymi się od Kaukazu, po Zatokę Perską i Afganistan.  To za jego rządów Isfahan z prowincjonalnego miasta zmienił się w centrum wielkiego imperium w którym mieszkało ponad milion osób, do dyspozycji których były 163 meczety, 48 szkoły religijne, 1801 sklepów i 263 łaźnie publiczne. Wiele z tych budowli przetrwało w Isfahanie do dziś.

Gdy jednak młody, ledwie szesnastoletni, szach Abbas, wstępował w 1587 r. na tron niewiele wskazywał na to, że zasłuży on sobie na przydomek „Wielki”.  Zachodnie prowincje  Persji okupowali Turcy, wschodnie Uzbecy.  Co gorsza nowy władca  rozpoczął panowanie tracąc Herat i Meszhed w Chorasanie.
Ostatecznie jednak szach Abbas dzięki zmysłowi strategicznemu i reformie armii pokonał wszystkich wrogów i przywrócił Persji granice z czasów imperialnych.  Abbas dokonał również szeregu reform, budując podwaliny pod trwający niemal dwieście lat okres świetności imperium perskiego.

Odniesione przez Abbasa sukcesy militarne i polityczne spowodowały, że monarcha zapragnął wznieść nową, adekwatna do jego pozycji, stolicę. Ta zaś była podobna do pozycji obecnego supermocarstwa.
Za panowania szacha Abbasa perscy posłowie byli z honorami przyjmowania na dworach w Moskwie, Delhi, Pradze, Londynie, Paryżu, Lizbonie na nawet na dworze papieskim w Rzymie. O otwartości króla-królów na świat świadczy również fakt, iż przyjmował on chrze¬ścijańskich misjonarzy, a karmelici, augustianie i kapucyni uzyskali nawet zezwolenie na zakładanie w Persji swoich klasztorów.

Stolica Imperium
Abbas I na nową stolicę wybrał leżący w centralnej części imperium Isfahan (nazwa pochodzi albo od słowa siphai = żołnierz w języku Partów lub aspahan = obóz wojskowy), ustanawiając je królewskim miastem w 1598 r.
Główny plac miasta oraz pałac Ali Kapu, z charakterystycznym tarasem, oraz meczet Imama (Królewski). Ryciny wykonane przez Pascala Coste'a / XVII w.
Isfahan był miastem o długiej, sięgającej czasów Partów i Medów tradycji, jednak trudno je było uznać za miasto „reprezentacyjne”, gdyż  poważnie ucierpiało ono na skutek najazdów mongolskich. Co prawda potem je  odbudowano jednak prawdopodobnie jako  bezładne skupisko niskich domów z suszonej cegły, z małymi dziedzicami, wą¬skimi uliczkami, gęstą siecią kanałów i strumieni zaopatrujących mieszkańców w wodę.
Tak wyglądające miasto nie mogło oczywiście pełnić roli stolicy perskiego władcy, dlatego Abbas I zdecydował się na wzniesione na niezabudowanym terenie, na drugim brzegu rzeki Zajandy, oblewającej aglomeracje od południa, nowego miasta. Monarcha w owym czasie miał zaledwie 27 lat, jednak nie lękał się śmiałych projektów.

Prace budowlane  rozpoczęły się od wytyczenia głównej alei nowego miasta nazwanej Czahar Bagh (to również nazwa tradycyjnego perskiego ogrodu składającego się z czterech części). Aleja swoją nazwę zawdzięczała  ciągnącym się wzdłuż niej dwudziestu wielkim, kwadratowym rabatom. Była bardzo szeroka, obsadzona drzewami, a pośrodku niej znajdował się prosty kanał, prze¬cinany wodotryskami i kaskadami. Ta imponująca dwupasmowa arteria biegła prostopadle do przedzielającej miasto rzeki Zajandy, wprost ku spinającym oba jej brzegi mostowi Trzydziestu Trzech Łuków.
Ogromny Majdan-e Imam czyli Plac Królewski (Plac Imama) przy którym na osi północ-południe zbudowano Meczet Imama (miejski) oraz bramę  Kaisakije, wiodącą na Wielki Bazar, podczas gdy na osi wschód-zachód wzniesiono Meczet Lotf Allaha (królewski) oraz królewski Pałac / Pawilon Ali Qapu
Majdan-e Imam
Centrum nowego Isfahanu  zbudowano wokół ogromnego, prostokątnego placu zwanego Majdan-e Imam (Plac Królewski - obecna nazwa to Plac Imama Chomeiniego, plac znany też jest pod historyczną nazwą Naghsz-e Jahan … swoją drogą polskie słowo majdan pochodzi od owego perskiego majdan’u). Plac przetrwał w niemal niezmienionej formie do dziś i uznawany jest obecnie za najwspanialszy obiekt tego typu w świecie Islamu.

Plac ma 512 metrów długości (!) i 159 me¬trów szerokości oraz powierzchnię 9 hekta¬rów (jest drugi co do wielkości na świcie po pekińskim Tiananmen).  W czasach Abbasa zatrzymywały się na nim karawany liczące po kilkaset wielbłą¬dów. Granice placu wyznaczono budując wzdłuż jego brzegów dwupiętro¬we zabudowania (arkady, podobne nieco do krakowskich Sukiennic), które stworzono by pomieść w nich prawie dwie setki sklepików. Wzdłuż arkad znajdował się kanalik zaopatrujący plac w wodę. W ten sposób powstała przestrzeń, w której przybywający  kupcy mogli dać wytchnienie spragnionym zwierzętom jak i prowadzić handel. Kupcy ustępowali miejsca na placu jedynie w dni rozgrywek w polo, lub też gdy w tym miejscu miano przeprowadzić egzekucję lub wojskową paradę.
Obecnie  centralnym punktem placu jest fontanna, którą otaczają pasy zieleni i klomby kwiatowe. Późnym popołudniem, gdy robi się chłodniej, na porastających plac trawnikach rozkładane są koce i zaczyna się regularny piknik z zimnymi i gorącymi przekąskami (ryż, kebab, pistacje, orzeszki ziemne, herbata … a nawet ciepłe danie z kuchenki na butlę gazową ;-). Jako, że w Iranie nie ma, ani klubów, ani dyskotek jest to jedyna forma publicznej rozrywki, w trakcie której można nawet usłyszeć kogoś kto coś nuci (publicznie nie powinno się tego robić jednak prezydent Rouhani nieco zliberalizował twarde reguły religijnego kodeksu). Turyści bywają spontanicznie dopraszani do takich pikników, przez mówiących po angielsku Irańczyków. Inną atrakcją placu są usługi dorożkarzy oraz  wieczorna iluminacja.

Serce miasta, serce imperium
Plac Imama, to nie tylko centrum życia publicznego, ale również religijnego i politycznego. To tutaj wzniesiono dwa główne meczety - pierwszy, Lotf Allaha, przeznaczony dla władcy i jego dworu; drugi Meczet Imama, czyli Mehdiego, dla  szerokich rzesz szyickich wiernych. To również przy tym placu znajdował się pawilon (pałac) królewski Ali Kapu, prowadząca do Pałacu Czterdziestu Kolumn, w którym rezydował szachinszach. Od północy plac zamyka piękna brama w formie, zwana Kajsarije, która wiedzie ku Wielkiemu Bazarowi.

Meczet Imama
Największą budowlą „użyteczności publicznej” znajdującą się przy Placu Imama jest monumentalny Meczet Immama (zwany niegdyś Królewskim), który przytłacza skalą (do jego budowy zużyto 18 mln cegieł i prawie pół miliona kafelków) i maestrią siedmiokolorowych zdobień i inskrypcji. Co ciekawe, ta wielka budowla, została wzniesiona asymetrycznie w stosunku do Placu Imama, gdyż tylko w ten sposób można było odpowiednio „ustawić” sale modlitwy w kierunku Mekki.

Do meczetu wchodzi się przez wielki portal pokryty piękną, ceramiczną mozaiką. Brama, zbudowana została w latach 1612-1616, ma szeroka na 35 metrów i jest zwieńczona przez dwa, mierzące 45 metrów minarety. Pośrodku wew¬nętrznego placu znajduje się basen do ablucji. Dziedziniec otaczają cztery iwany (portale) zdobione niebiesko-złotymi mozaikami i dwa piętra arkad wykończone niebiesko-zieloną ceramiką.
Sala modlitw, okryta ogromną cebulastą kopułą, jest skąpana w świetle, przenikającym przez główny iwan, jak i przez wielkie boczne łuki w kopule. Ta, zgodnie z timurydzką tradycją, składa się z dwóch powłok, przedzielonych dwunastometrową pustą przestrzenią. Kopuła wewnętrzna, sięgająca w najwyższym punkcie wysokości 30 metrów (10 pięter !) nad poziom posadzki, spoczywa na podstawie z ośmioma oknami z ozdobnymi kratownicami. Kopuła zewnętrzna, wznosząca się na wysokość 50 metrów, zwieńczona jest iglicą z pozłacanego brązu, w formie półksiężyca nad trzema kulami.

Wnętrze sali modlitw jest utrzymane w tonacji błękitu, kontrastującej z żółtozłotą rozetą w szczycie kopuły, która harmonizuje z dolnym oblicowaniem żółtym marmurem. Przy całej zbytkowności sal, ich przepych nigdzie nie staje się przytłaczający, a główny mihrab (wnęka wskazująca kierunek Mekki) jest wręcz skroMny, podobnie jak prosty minbar (muzułmańska „ambona”).
Meczet Lotf Allaha
Po wschodniej stronie Placu Immama wzniesiono znacznie mniejszy meczet noszący imię szajcha Lotf Allaha (Majsiego), będącego szyickim teologiem, którego córka była żona szacha Abbasa. Król-królów nakazał wybudowanie tej świątyni w 1602 r.  

Ten stosunkowo niewielki meczet  został zaprojektowany jako miejsce modlitwy wyłącznie monarchy i jego dworu. Również i on został zbudowany asymetrycznie w stosunku do osi Placu Imama, tak by był skierowany ku Mekce.
Meczet Lotf Allaha zakończono budować w 1619 r. Służył on jako świątynia szacha Abbasa, jego rodziny oraz dworu. Budowniczowie stworzyli świątynie w której ogromna rolę odgrywa gra świateł.   
Uwagę zwraca piękny portal świątyni wykładany błękitnymi ceramicznymi płytkami. które pokrywającą obie kondygnacje arkad, gładkie obramienia wielkich iwanów ich sklepienia, a także kopułę.
Równie okazałe jest wnętrze meczetu, szczególnie bogato zdobiona sala modlitw otoczona przez osiem wielkich łuków z glazurowanymi turkusowymi mozaikami wykończonymi  spiralnym motywem winorośli.
W przykrywającej meczet kopule znajdują się okna z ozdobnymi kratownicami nadające wnętrzu specyficzne, zależne od pory dnia oświetlenie. Wchodząc do głównego pomieszczenia widać na sklepieniu złotą łunę wskazującą kierunek Mekki, poświata znika w chwili, gdy wchodzi się na środek pomieszczenia – jest to skutek  zastosowania specjalnego malowania sklepienia. Gra świateł na kopule głównej sali delikatnie podświetla również wielki ogon królewskiego ptaka - pawia.

Szach i jego świta docierali do meczetu podziemnym tunelem, prowadzącym pod Placem Królewskim. Była to najkrótsza i najbezpieczniejsza droga, z królewskiego pawilonu (Ali Kapu / Ali Qapu) zbudowanego po przeciwne stronie palcu, naprzeciw Meczetu Lotf Allaha.

Pałac Ali Kapu (Ali Qapu)
Islamscy władcy w Azji Środkowej budowali zazwyczaj stosunkowo skromne siedziby co nie powinno dziwić jeśli pamięta się, że byli oni dziedzicami tradycji ludów koczowniczych mieszkających przez wieki w namiotach. To co wystarczało jednak koczownikom zupełnie nie pasowało do pozycji perskiego króla-królów, który potrzebował siedziby adekwatnej do swojej pozycji oraz dworskiego ceremoniału.

Godząc tradycję perską i muzułmańską, szach Abbas nakazał wzniesienie na zachodniej pierzei Placu Imama niewielkiego pawilonu zwanego Ali Kapu (Brama Alego). Mieścił on komnaty służące przyjęciom, tańcom i muzyce,  a także salony dla królewskich małżonek. Z czasem pawilon zatracił swój pierwotny, mieszkalny charakter,  przekształcając się stopniowo w taras / lożę, z której otoczony świtą monarcha obserwował rozgrywki polo, które cyklicznie odbywały się na Placu Imama.

Oryginalny dach pawilonu (taras) pokryto nadbudowanym dachem wspartym na wysokich drewnianych kolumnach, które pokryte były niegdyś lustrami odbijającymi promienie słoneczne tworząc efekt, który miał onieśmielać podróżnych i dyplomatów przybywających do Isfahanu. Dziś po owych lustrach nie ma już żadnego śladu.
Górna kondygnacja pawilonu Ali Kapu oraz sala muzyczna pokryta jest bogatym ornamentem, w którym połączono polichromie ze złotem płatkowym.
Pawilon Ali Kapu stanowił również oficjalne wejście / bramę do znajdujących się na jego zapleczu ogrodów otaczających Pałac Czehel Sotun, czyli Pałac Czterdziestu Kolumn, w którym  znajdował się sala audiencyjna oraz tron króla-królów. Pałac ów znajduje się w zadrzewionym parku, na skraju mającego 70 metrów długości płytkiego basenu.
Pomimo, że pawilon czasy świetności ma dawno za sobą warto go odwiedzić by zobaczyć tzw. salę muzyków, którą ozdabiają koronkowe wizerunki instrumentów. Podobno, gdy szach wychodził na taras pawilonu, w tle zawsze musiała grać umilająca mu czas muzyka.

Czehel Sotun został wybudowany w 1647 r. z rozkazu szacha Abbasa II, prawdopodobnie na miejscu starszego pawilonu z czasów szacha Abbasa I. Pomimo swej nazwy dach budynku w rzeczy¬wistości podpiera tylko dwadzieścia kolumn, podczas gdy kolejne dwadzieścia to odbicie tych pierwszych w lustrzanej tafli basenu. Pośrodku nakrytego dachem tarasu znajduje się fontanna.
Zgodnie z kanonami perskiej architektury pałacowej Czehel Sotun wzniesiono jako lekki pawilon  w otoczeniu wody i ogrodu.
Pomiędzy obu skrzydłami budynku dominuje nisza (iwan) oraz przestrzeń przeznaczona na uroczyste posłuchania. Wszystko miało tu służyć przydaniu blasku i świetności władcy, dlatego architektura wspo¬magana była grą świateł: ściany, podobnie jak półkopuła iwanu, były wyłożone lustrami. Sufit stanowił niezwykłą konstrukcję ozdobioną mozaikami z luster w pozłacanej oprawie. Wystawne wnętrze, pełne migotliwego blasku luster, rozpraszających światło tysiącami refleksów musiało niegdyś robić ogromne wrażenie. Dziś efekt taki wyglądałby pewnie dosyć jarmarcznie, ale kiedyś było … inaczej. Przywiązanie do luster jako ozdoby widać i dziś w irańskiej architekturze (np. w meczecie w Kum, ale i rezydencji ostatniego szachów w Teheranie / Pałac Golestan)

Wracając jednak do pałacu Czehel Sotun -  po zwyczajowych mowach, królowi i jego gościom czas umilali muzycy i tancerki; pito wino z Szirazu (tak, tak … nie zawsze muzułmanie byli abstynentami), a służba wnosiła egzotyczne owoce i wykwintne dania. Liczne malowidła i miniatury z okresu panowania abbasydów ukazują wystawne przyjęcia wielmożów konsumujących najlepsze potrawy i trunki ze srebrnej  zastawy,  złotych dzbanów i  chińskiej porcelany.
Freski z pałacu Czehel Sotun: młoda parę przy wykwintnym posiłku w ogrodzie oraz scena batalistyczna.
Wielki Bazar
Po obejrzeniu meczetów oraz pawilonów królewskich wypada zajrzeć na bazar będący i dziś sercem Isfahanu. Część sklepów znajduje się w arkadach otaczających Plac Królewski, pozostali kupcy muszą  „zadowolić się” krytym bazarem Wielkim Bazarem (Bazar-e Bozrog), który znajduje się za północną pierzeją Placu Imama, dokąd prowadzi droga bramę Kaisakije (Chaisakija). Bazar zajmuje prawie dwu kilometrową przestrzeń pomiędzy Placem Imama, a Meczetem Piątkowym (Masdżed-e Dżome) – największym meczetem Isfahanu.

Wizyta na isfahańskim bazarze to obowiązek punkt w programie każdego turysty. Pełno tu  krętych uliczek, wypełnionych głosami kupców i kupujących, zapachem przypraw oraz straganami z wszelkimi towarami. Można poczuć się tu tak jakby człowiek przeniósł się w XVII w., a przy okazji kupić dowolną rzecz jaką wyprodukowano w Iranie (a czasem pewnie i w Chinach). Są tu ręcznie tkane dywany (również te jedwabne w cenie wielu tysięcy dolarów za sztukę), dywaniki, biżuteria, porcelana, mosiężne naczynia i ozdobne talerze (metaloplastyka oraz tzw. minakari czyli zdobienia wykonane błękitną emalią), chusty, szale, ręcznie haftowane dywano-obrusy (sofre), miniatury malowane na puzderkach, talerzach oraz odpowiednio spreparowanych tabliczkach z kości wielbłąda. Można tu też kupić niezliczoną ilość orientalnych przypraw (w tym i szafran), kawę, herbatę, zioła oraz wschodnie łakocie (obowiązkowo trzeba spróbować świeżej chałwy i nugatu).
Bazar w Isfahanie to niesamowite doznanie dla oczu i nosa, doznanie estetyczne i aromatyczne. Gdybym miał porównać ten bazar do jakiegoś innego to pewnie tylko do starej Jerozolimy, jednak tylko co do „klimatu”.  Isfahan bije jednak na głowę wszystkich swoich konkurentów zarówno  wyborem, jakością towarów jak i niesamowitym klimatem „arkado-sukiennic”.  Co więcej, isfahański bazar to nie tylko targowisko, ale i centrum lokalnego rzemiosła; są na nim setki malutkich warsztatów, trudniących się metaloplastyką. Na terenie bazaru są również meczety i hammany (łaźnie).

Podczas gdy stoiska uginają się od wszelakich towarów, ich właściciele zachęcają po angielsku do obejrzenia sklepików przy szklaneczce herbaty, kawy lub doogh czyli rozwodnionego jogurtu z dodatkiem mięty. Nawet jeśli nie zamierzacie kupić dywanu to i tak warto wejść by posłuchać o tym jak się je produkuje.
Handel na bazarze prowadzi się od rana do wieczora, z przerwą na popołudniową sjestę, która trwa do 15-16.00 (oczywiście poza piątkiem, który jest dniem wolnym od pracy i handlu). Isfahański bazar nie jest może najtańszy za to ma z całą pewnością największy wybór towarów w całym Iranie. Co zaś do cen, które są tu stosunkowo wysokie ze względu na wielu zachodnich turystów (dominują Niemcy) to przecież można się potargować … tutaj nikt się nie obrazi jeśli ostatecznie do transakcji nie dojdzie.  Perscy kupcy są moim zdaniem znacznie mniej natarczywi niż ich arabscy pobratymcy.

Budujemy mosty dla pana … szachinszacha
Jako, że stary i nowy Isfahan oddzielała rzeka Zajand, szach Abbas nakazał budowę ogromnego, liczącego niemal 300 metrów mostu. Oparto go  na 33 kamiennych łukach skutkiem czego nazwano go oczywiście Mostem Trzydziestu Trzech Łuków (Si-o-seh Pol), choć bywa też zwany Mostem Allah Wardi Chana, na cześć gruzińskiego generała dowodzącego korpusem kizyłbaszów, a następnie namiestnika Farsu (centralnej Persji).

Most wymurowano na  kamiennej platformie fundamentowej, zapobiegającej osuwaniu się ziemi. Po obu stronach drogi dla wozów i karawan zbudowano kryte arkadami chodniki dla pieszych. Szerokie na 13,5 metra przęsła z wypalanej cegły spoczywają na kamiennych filarach,  wystarczająco   mocnych  by   wytrzymać   napór   wód w czasie wiosennych roztopów. Co ciekawe, w dole pod kolumnami znajdują się często odwiedzane przez mieszkańców miasta i turystów miniaturowe herbaciarnie.
Most Trzydziestu Trzech Łuków (Si-o Se Pol) zbudowany w 1602 r. jako przedłużenie alei Czahar Bagh, łącząc stary Isfahan z dzielnicą królewską znajdującą się na drugim brzegu rzeki.
Około 1,5 kilometra w dół rzeki znajduje się kolejny most zwany Chawdżu (Chaju, Khaju), zbudowany za panowania szacha Abbasa II, około 1650 r. Usytuowany na tej samej osi co Plac Imama, pełnił dwojaką rolę, spina oba brzegi rzeki oraz reguluje jej bieg za pomocą jazów, umożliwiających przegrodzenie jego osiemnastu łuków i spiętrzenie wody dzięki czemu można było niegdyś tworzyć mini-zalew pozwalający zaopatrywać miasto w wodę oraz zasilać system wodociągowy z liczniejszymi basenami, kanałami i wodotryskami.
Most-zapora Chawdżu (Chaju, Khaju) z 1650 r. zapewniała miastu dostawy wody. W środku mostu wybudowano pawilon, którego zadaniem było umocnienie konstrukcji poddawanej bezustannemu naporowi mas wody. Rycina Pascala Coste'a z XVII w.
By konstrukcja mostu mogła wytrzymać napór wody przy zamkniętych jazach, most został po obu końcach nieco poszerzony, podczas gdy w części środkowej wzmacnia go solidna  ośmioboczna ostroga / wieża. Także tu, podobnie jak ma Moście Trzydziestu Łuków, chodniki mostu dla pieszych są zakryte przed słońcem.

Isfahańskie mosty, dzięki suchemu klimatowi, zachowały się w znakomitym stanie pełniąc swoją pierwotną funkcję do dziś tyle, że obecnie mogą z nich korzystać tylko piesi. Mosty są obecnie ulubionym miejscem przechadzek i spacerów mieszkańców Isfahanu. Jako, że  wzdłuż rzeki jest sporo skwerów, gdy zapada zmrok w okolicy mostów pojawiają się liczni, bardzo przyjaźni „piknikowicze”.
Najstarszy most w Isfahanie czyli Shahrestan.
Łącznie brzegi rzeki Zajande spina, aż 11 mostów, z czego pięć to tzw. mosty historyczne przy czym  najstarszy z nich to Shahrestan, którego fundamenty datuje się na III w. n.e.

Co ciekawe, ze względu na tutejszy klimat, przez większość roku pod mostami wcale nie płynie woda. Poza okresem wiosennego przyboru w Iranie większość rzek kompletnie wysycha.

Bracia Ormianie
Na południowym brzegu rzeki Zajandy rozciąga się przedmieście nazywane Dżulfa (Jolfa), na którym szach Abbas osiedlił ormiańskich uchodźców, słynnych w imperium z talentów do kupiectwa i rzemiosła. Ormianie jako niewierni musieli jednak płacić jednak specjalny podatek, chociaż nie zabraniano im praktykowania chrześcijaństwa, a nawet zezwolono na  budowę katedry Vank.
Ormiańska katedra (Vank) z wieńczącą go kopułą w muzułmańskim stylu.
Katedrę wzniesiono z cegły około 1655 r., przy czym jej styl architektoniczny niewiele różni się od współczesnych jej meczetów. Na kaplicą zbudowano ceglaną kopułę (!), dzwonnica też nieco przypomina  minaret. Również wnętrze świątyni stanowi mieszankę stylów orientalnych i chrześcijańskich – znajdują się w niej przepiękne freski przedstawiające Ostatnią Wieczerzę i Sąd Ostateczny wraz z orientalną  ornamentacją. Dotyczy to w szczególności wewnętrznej powierzchni kopuły, zdobionej typowymi dla meczetów ornamentami kwiatowymi, pośród których widnieją skrzydlate aniołki i cherubiny, czy sceny z Nowego Testamentu. W przykościelnym muzeum można obejrzeć wystawę nt. ormiańskiej kultury – wśród eksponatów znajdują się zabytkowe księgi oraz pierwsza ormiańska mapa globu wydrukowana w połowie XVII w. w Amsterdamie. Katedra jest do dziś wykorzystywana przez niewielką (5 tyś.) wspólnotę ormiańską, która ciągle zamieszkuje Isfahan.
Wnętrze katedry Vank ozdobione jest przepięknymi freskami wykończonymi pokrytą złotem wicią roślinną.
Co by tu jeszcze …
Warto również odwiedzić pałac Haszt Beheszt,  co w języku perskim znaczy Osiem Rajów. Pałac, zbudowany około 1670 r., za panowania szacha Sulejmana, ma dwie kondygnacje i wznosi się na planie pro¬stokąta o ściętych narożnikach. Jeśli komuś nie będzie dosyć meczetów to oczywiście warto dodać do listy  Meczet Piątkowy (Masdżed-e Dżome).
Nasi tu byli
W latach II wojny światowej Isfahan gościł ok. 2,5 tyś polskich dzieci, głównie sierot i półsierot po Polakach, którzy utracili życie w sowieckich obozach pracy. Ewakuowano je w 1942 r. ze Związku Sowieckiego wraz z żołnierzami Armii  Polskiej dowodzonej przez gen. Andersa. W ramach tej operacji do Iranu trafiło ponad 120 tys. Polaków, w tym 43 tys. cywilów, a wśród nich 18 tys. dzieci.

W Isfahanie, ówcześnie trzecim co do wielkości irańskim mieście, utworzono ponad 20 ośrodków dla polskich dzieci, których nie nazywano jednak sierocińcami, by nie wywoływać dodatkowego cierpienia wśród maluchów. Dzieci otoczono opieką lekarską oraz zapewniono im dostęp do oświaty i kultury (utworzono polskie szkoły powszechne i zawodowe). Nikt nie zakazywał im, ani ich opiekunom kultywowania wiary katolickiej, obchodzenia świąt religijnych, ani wyrzeczenia się własnej tradycji co nie oznacza jednak, że nie zdarzały się kulturowe spięcia. Europejski strój polskich dziewcząt, mimo, że skromny, czasami wywoływał niechętne komentarze isfahańczyków, gdyż wg. lokalnych standardów uznawano go za nieobyczajny.

Sytuacje takie należały jednak do wyjątków bo w Isfahanie Polacy zamieszkiwali głównie w dzielnicy ormiańskiej, gdzie z czasem pojawiły się polskie piekarnie, sklepy, szwalnia, łaźnie, a nawet tuczarnia świń, których w kraju muzułmańskim z zasady się nie hoduje. Ormianie pozwoli Polakom również na korzystanie z lokalnego cmentarza, na którym od 1686 r. spoczywał już nasz rodak,  Teodor Miranowicz, pełniący niegdyś funkcję ambasadora Rzeczpospolitej przy dworze Szachinszacha.
KIEDY JECHAĆ
Latem w centralnym Iranie jest bardzo gorąco (nawet 40°C), dlatego też wyprawę do Isfahanu najlepiej zorganizować wczesną wiosną lub jesienią.

KOMUNIKACJA
Po Iranie najlepiej poruszać się autobusami, przy czym cena bilet wynosi ok. 10 zł za 100 km trasy.  Autokary w wersji VIP mogą być dwa razy droższy, ale są zdecydowanie wygodniejsze i mogą mieć wi-fi. Pamiętajcie jednak, że w Iranie blokowane są co do zasady amerykańskie serwisy, a wiec dostępu do Facebooka nie będzie … no chyba, że skorzystacie z aplikacji typu VPN, które pozwoli na tzw. country re-direct. Polecam Psiphone i/lub Speed VPN Best Free VPN.

Taksówki odradzam, zamiast nich można skorzystać z aplikacji Snapp (https://snapp.pl.aptoide.com/ - irański Uber), niestety wyłącznie w języku farsi, ale jeśli ktoś lokalny pomoże to można się nauczyć obsługi apki bez znajomości języka. W Isfahanie atrakcją są dorożki które czekają na turystów na Placu Imama … nie korzystałem.

ZAKWATEROWANIE
Isfahan to duże miasto wiec hoteli nie brakuje (można też skorzystać z opcji Couchsurfing’u, ale to wariant dla samotnych panów i małżeństw). W Iranie nikt (?) nie przenocuje w jednym pokoju damsko-męskiej pary, która nie ma tego samego nazwiska w paszporcie … prawo tego zabrania. Niestety, ze względu na masę turystów z Europy Isfahan jest „kwaterunkowo” drogi, trzeba wydać nie mniej niż 120-150 zł za noc od osoby.  
Nie mniej „bolesne” są w Isfahanie wydatki związane z biletami do atrakcji turystycznych – ceny biletów wahają się w granicachc 20-50 zł przy czym jest to cena dla turysty zagranicznego. Irańczyk płaci jedynie ok. 10% tej kwoty.

KULINARIA
Do wyboru, do koloru, przy czym „znakiem rozpoznawczym” Isfahanu jest tzw. gaz czyli lokalny nugat … a nie alkohol. Wyrabia się go z soku pewnego rodzaju iglaka, który miesza się białkiem, pistacjami lub migdałami i wodą różaną. Następnie wszystko się podgrzewa i ubija, aż osiągnie stan nugatu. Tradycyjnie gaz produkuje się tylko ręcznie.

ZAKUPY & PAMIĄTKI
Hm … trudno się zdecydować bo wybór jest ogromny. Klasyczny zakup to dywanik  (cena 50 USD), który potem w domu rozmiarem przypomina … wycieraczkę, wiec w sumie odradzam. Chyba, że ktoś jedzie z planem zakupu dywanu i z grubym portfelem – w takim wypadku towar będzie pierwszej jakości, cena do jakości bardzo atrakcyjna, przy czym w cenę wliczona będzie dostawa zakupu pod drzwi klienta w Polsce. Byłem świadkiem takiego zakupu dokonanego przez Europejczyka z amerykańską karta kredytową – formalnie nie da się takiej operacji w Iranie przeprowadzić bo amerykańskie banki nie mogą dokonywać płatności do Iranu. Z naszymi bankami może być różnie (nie mam karty Citibanku, ale jest ryzyko, że nie zawsze zadziała).
Pomimo formalnych zakazów i amerykańskich obostrzeń operację przeprowadzono szybko i sprawnie – właściciel sklepu zadzwonił do swojego partnera, chyba w Dubaju, i to na jego rachunek dokonano transakcji. W 15 minut było po wszystkim.

Sam kupiłem przepiękną miniaturkę namalowaną na kości wielbłąda ze sceną konnego polowania; ręczna robota – cudeńko, które trzeba było jednak w Polsce oprawić. Drugim zakupem był ozdobny talerz do powieszenia na ścianie z ręcznie wyrytym / wykaligrafowanym tekstem. Robota piękna, tyle, że nie wiedziałem, że to ów tekst to pierwsza sura Koranu czyli najczęściej odmawiana modlitwa muzułmańska. Talerz pod powrocie do Polski powędrował do … szafy.

Waszej uwadze polecę również wzorzyste obrusy, ozdoby z błękitnych kafelków, minakari (bibeloty barwione kolorową emalią) oraz chałwę i daktyle, ale tylko jeśli macie silną „słabą wolę” bo akurat słodkości można nie dowieźć.

Jacek Zabielski 2019-02
 
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*)
1 komentarz

2019-03-10 14:23:41
Piękne miasto, chciałabym je odwiedzić
(C) Jacek Zabielski kontakt@globtrotuar.pl
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego