Felasze czyli czarni Żydzi - Globtrotuar

Przejdź do treści

Menu główne:

Felasze czyli czarni Żydzi

PODRÓŻE > AFRYKA > Etiopia
Kontakty pomiędzy Europą i Abisynią, zwaną obecnie Etiopią, przez stulecia były bardzo ograniczone. Ten chrześcijański kraj był z jednej strony położony na trudno dostępnym „dachu Afryki” z drugiej zaś był przez wieki otoczony „murem”  muzułmańskich królestw. Europejczycy nie przypuszczali więc, że w kraju tym mogą mieszkać Żydzi.
O tym, że tak jest przekonano się dopiero w 1769 r. gdy szkocki podróżnik James Bruce, wędrując przez Etiopię w poszukiwaniu źródeł Błękitnego Nilu, natrafił na liczną, czarnoskórą (!) społeczność wyznawców religii mojżeszowej! Zamieszkiwali on wysokogórskie regiony na północ od jeziora Tana.

Skąd się wzięli czarni Żydzi w środku Etiopii ?
Według etiopskiego eposu „Kebra Ngast" etiopscy wyznawcy religii mojżeszowej są potomkami Hebrajczyków którzy przybyli ok. 950 r. p.n.e. z Jerozolimy wraz z królem Menelikiem I, legendarnym synem króla Salomona i abisyńskiej królowej Saby. Więcej o tej historii oraz o Arce Przymierza, którą podobno również przywiózł ze sobą Menelik, można przeczytać tutaj >
Z czasem przybyszów z Bliskiego Wschodu zaczęto nazywać Felasz czyli tułacz / wygnaniec. Słowo to nie pochodzi jednak z języka hebrajskiego, ale z etiopskiego języka liturgicznego - gyyz, którym posługują się Felasze. Etiopscy Żydzi nazywają siebie Bete Izrael, czyli Domem Izraela.

Felasze przez setki lat żyli w okolicach miasta Gonder i położonych na północny wschód od niego górach Semieri. Parali się tradycyjnymi rzemiosłami, m.in. kamieniarstwem, tkactwem, garncarstwem, kowalstwem i uprawą roli.
Wolleka (czyt. Uolleka) czyli najbardziej znana,  współczesna wioska Felaszów, w której ciągle stoi  budynek pełniący rolę synagogi z gwiazdą Dawida na dachu.
Pomimo, że chrześcijańscy cesarze Etiopii próbowali „swoich” Żydów nawracać, ale tylko słowem, Felasze  pozostali wierni pierwotnej formie judaizmu bez późniejszej tradycji rabinistycznej, zachowali surowe przepisy dotyczące czystości rytualnej, odrzucając zajmowanie się handlem, jako zawodem sprzecznym z przepisami Prawa Mojżeszowego. Felasze nie posiadali rabinów, za to mieli warstwą kapłanów i mnichów.

Ściśle prze¬strzegali również zasady attenkuan, czyli braku kontaktu z osobą „nieczystą". „Nieczyste" pozostawało wszystko, co nieznane i w niezgodzie ze starotestamentowym pięcioksięgiem (Księdze Rodzaju, Księdze Wyjścia, Księdze Kapłańskiej, Księdze Liczb i Księdze Powtórzonego Prawa (bez późniejszych uzupełnień).

Domysły, domysły, domysły
Wiadomość o Żydach zamieszkujących Etiopię wywołała w Europie zarówno zaskoczenie jak i spore zainteresowanie. Nie wszyscy jednak uwierzyli, iż Felasze są potomkami plemion judzkich z czasów króla Salomona.

Cześć z XVII i XIX w. historyków i biblistów uważała, że Felasze mogą być jednym z tzw. „dwunastu zaginionych plemion Izraela”, które zostały rozproszone po najeździe asyryjskim w VIII w. p.n.e. Były też sugestie, że zagubili się oni podczas exodusu z Egiptu za czasów Mojżesza, w XIII w. p.n.e. Niektórzy rabini dowodzili z kolei, że Beta Izrael pochodzą z plemienia Dana, które z przyczyn polityczno-religijnych w X w. p.n.e. opuściło Ziemię Obiecana, stamtąd udało się do Egiptu, potem, po klęsce Oktawiana i Kleopatry, których popierali, do Sudanu i Etiopii.
Nasi tu byli
Szczególne miejsce wśród badaczy historii Felaszy zajmuje Jakuba Fajtlowicza, polski Żyd z Łodzi, który ukończył orientalistykę na paryskiej Sorbonie. Poczynając od 1904 r., kilkakrotnie wyjeżdżaj do Etiopii by prowadzić badania „współwyznawców”. Dzięki temu, że opanował kilka ję¬zyków używanych w Etiopii nie tylko mógł zdobywać unikalne informacje, ale i prowadzić działalność „misyjną”, której celem było umocnienie współwyznawców w wierze. Wydawał nawet broszury religijne starając się zapoznać Felaszy z nowoczesną wersją judaizmu.  Jego działania nie były chyba jednak konieczne bgo Felasze, byli niezwykle przywiązani do religii starotestamentowej.
Dowodów brak
Spekulacje o żydowskim rodowodzie Felaszów, aczkolwiek ciekawe, nie znajdowały jednak żadnego potwierdzenia w materialnych dowodach. Plemię Beta Izrael nie znało języka hebrajskie¬go, liturgię odprawiało w lokalnym języku gyyz, który był również językiem liturgicznym etiopskich chrześcijan-ortodoksów (gyyz to taka nasza łacina). Felasze dzieli z lokalnymi chrześcijanami również wiele tradycji religijnych (obrzezanie, niedopuszczanie nieczystych (w trakcie menstruacji) kobiet do uczestnictwa w nabożeństwach, wydzielanie w świątyni miejsca na tablice z dziesięcioma przykazaniami niczym w biblijnej Świątyni Salomona (Arka Przymierza).
Felasze nie posiadali również materialnych zabytków swoje kultury (np. manuskryptów) sięgających dalej niż do XVII-XVIII w.

Exodus
Pomimo wątpliwości, po zaciętej dyskusji w rabinacie izraelski, w 1973 r. uznano etiopskich Żydów za zaginione plemię Izraela - Dan. Decyzja ta dała Felaszom prawo osiedlania się na terenie Izraela na mocy tzw. prawa powrotu. Pierwsza niewielka grupa Felaszów skorzystała z niego w 1977 r. Do masowych wyjazdów doszło jednak dopiero w połowie lat 80-tych XX w.


Etiopia była w tym okresie w stanie wojny domowej rozpętanej przez rządzących krajem komunistów, skutkiem której była również klęska głodu. Ziemie Bete Izrael zna¬lazły się w strefie działań wojen¬nych, zaś oni sami byli postrzegani jako potencjalna, syjonistyczna „piąta kolumna”.
By dotrzeć do Izraela, Felasze musieli najpierw nielegalnie przekroczyć granicę z Sudanem, gdzie czekały na nich izraelskie samoloty transportowe. Wielu z nich nigdy tam nie i trafiło do obozów uchodźców w muzułmańskim Sudanie, który uważał Izrael za swojego „odwiecznego” wroga. Operacja to nosiła kryptonim „Mojżesz”.
W sumie w latach 80-tych różnymi kanałami przybyło do Izraela kilkanaście tysięcy Etiopczyków.

Kolejny exodus miał miejsce w 1991 r., kiedy w Etiopii upadł komunistyczny reżim i toczyły się walki z erytrejskimi rebeliamami. W ciągu za¬ledwie 36 godzin 34 izraelskie maszyny przewiozły z Etiopii ponad 14 rys. miejsco¬wych Żydów. W trakcie tej operacji („Salomon”) jeden z izraelskich Beingów zabrał na pokład, aż 1122 ludzi !

Po pewnym czasie Etiopski rząd zgodził się na „łączenie podzielonych rodzin" skutkiem czego w latach 90-tych wyjechało ok. 30-40 tyś. Felaszów.
Osobom zainteresowanym tym tematem polecam film Netflix’a z 2019 r. pt. The Red Sea Diving Resort (pol. Operacja Bracia). Opowiada on zarówno o operacji “Mojżesz” jak i o jej kontynuacji w ramach, której Izraelczycy wykorzystali jako przykrywkę do przemycenia tysięcy Felaszy do Izraela opuszczony pustynny, resort nurkowy w Sudanie. Czytaj więcej > https://zaufanatrzeciastrona.pl/post/historia-o-tym-jak-mossad-otworzyl-osrodek-nurkowy-w-sudanie/
Trudna integracja
Felasze, którzy docierali do Izraela całowali święta ziemię do której wrócili po 2,5 tyś lat.  Szybko okazało się jednak, że asymilacja czarnoskórych, niewykształconych i nie posiadających żadnego majątku Felaszy jest niezwykle trudna.  Co gorsza zaczęto odnotowywać wobec nich akty dyskryminacji rasowej wynikające min. z ich koloru skóry oraz pochodzenia (np. banki krwi wyrzucały krew oddawaną przez Izraelczyków etiopskiego pochodzenia z obawy przed wirusem HIV).
Czytaj więcej > https://www.rp.pl/artykul/1198485-Czarni-Zydzi--W-Izraelu-tez-jest-rasizm.html

Trudna historia
Sytuacja jeszcze bardziej skomplikowała się w 1999 r. gdy przeprowadzo¬no serię badań DNA w trakcie, których porównano materiał genetyczny członków Beta Izrael, nie-żydowskich mieszkańców Etiopii oraz bliskowschodnich Żydów. Okazało się, że Felaszowie genetycznie byli „spokrewnieni" nie z bliskowschodnimi Żydami, ale ze swoimi etiopskimi sąsiadami!

Wyniki tych badań mogą oznaczać, że Beta Izrael to w istocie ... odłam chrześcijańskich heretyków! Mogli się oni pojawić w Etiopii w XIV w. w wyniku procesu odchodzenia grup wyznawców kościoła etiopskiego. Być może tak bardzo pielęgnowali oni prawo mojżeszowe (starotestamentowe), że zaczęto o nich mówić „Żydzi", a z czasem sami zaczęli się tak postrzegać. Oczywiście to tylko teoria, które nie sposób jednoznacznie dowieść.
Co pozostało po Felaszach w Etiopii ?
Niewiele. Po exodusie z lat 80-tych i 90-tych w Etiopii pozostało prawdopodobnie ok. tysiąc Felaszów. Ich wioski są wyludnione, jednak ciągle można w nich spotkać gliniane chaty oznaczone gwiazdą Dawida, które pełnią rolę synagogi.

Najbardziej rozpoznawalną wioska jest osada Wolleka (czyt. Uolleka), która znajduje się ok. 6 km od miasta Gondor. Obecnie mieszkają w niej pojedyncze mieszane rodziny, które sprzedają pamiątki w postaci charakterystycznej czarnej ceramiki o niewielkiej wartości historycznej i artystycznej. Lokalni Felasze pokazują również synagogę w jednej z chat i opowiadają historie z życia Bete Izrael sprzed Exodusu.

Jacek Zabielski 2019-08ski 2019-08

KOMUNIKACJA
Dojazd taksówką lub tuk-tukiem z miasta Gondor. Jej koszt nie powinien przekroczyć 40 Birr.

ZAKUPY & PAMIĄTKI
Klasycznym zakupem jakiego dokonują w wiosce turyści jest tzw. czarna ceramika (figurki, świeczniki (menora)).
ENGLISH SUMMARY
Around 6km north of Gonder is the little village of Wolleka, once the home of a thriving population of Falashas or Ethiopian Jews. Before Christianity arrived, Judaism was the religion of many northwestern Ethiopians.

It is believed that Ethiopian Jews initially migrated to exile, after the destruction of the First Temple by the Babylonians in 586 BCE, to Egipt. The lived there  until the reign of Cleopatra but when she was engaged in war against Augustus Caesar the Jews supported her. When she was defeated, it became dangerous for them to remain in Egypt and so there was another migration to Yemen, Sudan and Ehtiopia.  New discoveries however suggest that at least some Falasha could be a “converts” of Ethiopian (orthodox church who were so dedicated to the Old Testament that overtime started to be called Beta Israel.  

From 1985 to 1991 many Falashas were airlifted to Israel, and today only a handful remain.

The old synagogue and Falasha homes can be still visited in Wolleka, but a special trip can't be called worthwhile. Sadly, the potters' for which they were once famous has degenerated into clumsy, half-hearted affairs. However, the Project Ploughshare Women's Crafts Training Center, which helps disadvantaged women learn a craft, is worth supporting.

To get there from Gondor, it is enough to take a taxi/tuk-tuk (Birr 40 return).
 
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*)

Brak komentarzy
(C) Jacek Zabielski kontakt@globtrotuar.pl
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego