Chitwan - kraina słoni i nosorożców - Globtrotuar

Przejdź do treści

Menu główne:

Chitwan - kraina słoni i nosorożców

PODRÓŻE > AZJA > NEPAL
Najbardziej znany park narodowy Nepalu składa się z obszarów zalewowych (bagiennych stepów, sawanny i lasów deszczowych) znajdujących się w dolinie Chitwan (tzw. Środkowym Teraj) wzdłuż koryta rzek Narajani i Rapti. Pozostała część parku to wzgórza Siwalik dochodzące do 750 m n.p.m., które porośnięte są tropikalnym lasem liściastym.  Cały park zajmuje obszar niemal tysiąca km2 !

Panujące w parku warunki naturalne tworzą wiele nisz ekologicznych sprzyjających bytowaniu setek różnych gatunków zwierząt (wodnych, bagiennych, leśnych jak również tych, które preferują bardziej otwarte przestrzenia). Obfitość pokarmu roślinnego sprzyja roślinożercom, śladem których do Chitawanu ściągają również liczne drapieżniki.
Nieco historii
Dolina Chitwan przez wieki stanowiła tereny łowieckie dynastii Ranów. Organizowano tu raz na kilka lat wielkie polowania, w których brali udział również członkowie rodzin królewskich z Europy oraz wicekrólowie Indii, polując na tygrysy i nosorożce.  
Jedyni którzy na stałe zamieszkiwali  ten bagienny, trudno dostępny teren, byli  ludzie z plemienia Tharu, którzy prawdopodobnie uodpornili się na lokalną odmianę malarii. Legenda głosi, że przybyli oni do doliny Chitwan z Radżputu w Indiach, uciekając  przed muzułmańskim najazdem.

Gdy w końcu lat 40-tych XX w. udało się w końcu zwalczyć w Chitwana malarię,  w dolinie pojawili się nowi osadnicy i rozpoczęto intensywną uprawę roli. W ciągu dziesięciu lat liczba mieszkańców zwiększyła się trzykrotnie. Wraz ze wzrostem liczby mieszkańców wzrosła też liczba kłusowników polujących na nosorożce. By zapobiec eksterminacji tych zwierząt w 1964 r. rejon Chitwan ogłoszono rezerwatem, cześć ludności wysiedlono, zatrudniając do pilnowania zwierząt tzw. Gaida Gusti (strażników nosorożców). Niestety ich działania okazały się zupełnie nieskuteczne – dwa lata po tym jak zaczęli oni swoja służbę w parku pozostało zaledwie 100 nosorożców.    

Problem rozwiązano dopiero gdy w 1973 r. gdy w miejsce rezerwatu powołano park narodowy, którego ochronę powierzono nepalskiej armii, która okazała się wyjątkowo skuteczna w zwalczaniu kłusownictwa. Nie mniej istotne dla ochrony zwierząt okazało się przyznanie kilku firmom prywatnym koncesji na organizowanie safari i prowadzeni hoteli turystycznych na terenie parku narodowego, które dały pracę okolicznym mieszkańcom.
Wieś Tharów - domki z gliny i krowiego łajna z wąskimi otworami wentylacyjnymi zamiast okien. Taka konstrukcja   chroni przed dzikimi zwierzętami, upałem i urokiem, który mógłby rzucić zaglądający przez okno nieżyczliwy sąsiad.
Raj dla zwierząt
Szacuje się, że na terenie parku żyje 50 gatunków ssaków oraz ponad 450 gatunków ptaków (dzioborożce, pawie, ibisy, czaple, bociany, marabuty, rybołowy i orły).

Chitwan słynie przede wszystkim z licznej populacji nosorożców indyjskich, których obecnie mieszka w parku około pięciuset (25% światowej populacji). Taka ich liczba daje w zasadzie 99% gwarancję, że odwiedzający park turysta zobaczy je w ich naturalnym środowisku na własne oczy. Nosorożce żerują głównie na podmokłym terenie, często porośniętym dwumetrową trawą słoniową (nazwa pochodzi od jej 2-2,5 metrowej wysokości). Lubią też błota i jeziorka, w  których się kąpią.
Ciężki jest los … nosorożca
Obecnie na świecie żyje pięć gatunków noso¬rożców, trzy w Azji i dwa w Afryce. Największym z nich jest nosorożec indyjski, żyjący min. w PN Chitwan. Jego wysokość dochodzi do 2 m, a waga nawet do 3 ton. Jego azjatycki kuzyn czyli nosorożec sumatrzański jest najmniejszy. Osiąga tylko 1,5 m w kłębie, a jego ciężar to maksymalnie 1,5 tony.

Azjatyckie  gatunki nosorożca mają tylko jeden róg (afrykańskie dwa) oraz skórę podzieloną na twarde „płyty". Fałdy skóry są wrażliwe i często atakowane przez dokuczliwie pasożyty wiec, aby się ich pozbyć no¬sorożce muszą regularnie zażywać kąpieli błotnych i wodnych. Wszystkie azjatyckie gatunki zamieszkują podmokłe leśne obszary i prowadzą raczej samotny tryb życia.

Wspólną cechą wszystkich nosorożców jest stosunkowo słaby wzrok; nie potrafią one odróżnić drzewa od człowieka z odległości większej niż 15 m dlatego polegają na węchu i słuchu. Jeśli zwęszą coś niepokojącego szarżują nawet nie widząc celu.  Jako, że żerują w krzewach i wysokich trawach do spotkania z trapiącym je człowiekiem może dojść niespodziewanie dla obu stron.   

Nosorożec musi dziennie zjeść dziesiątki kilogramów liści, gałązek, owoców i trawy. Zwierzęta żerują głównie nocą, w chłodniejszych porach dnia (świt / zmrok) oraz wtedy gdyzmniejsza się ruch turystyczny.  Ostatnie badania prowadzone w Chitwan pokazały, że ruch turystyczny ma niekorzystny wpływ na odżywianie się nosorożców, które spędzają dużo czasu bezproduktywnie „ stojąc na warcie", nie jedząc w tym czasie.

Samce żyją samotnie w obrębie wytyczanych przez siebie terytoriów o powierzchni dochodzącej nawet do 150 km2. Kiedy na terytorium gospodarza pojawia się inny samiec dochodzi do „sporu granicznego” czyli rytualnego pojedynku. Słabszy osobnik zwykle us-tępuje pola, rzadko dochodzi do walki w której leje się krew.

Terytoria samic, które czasem tworzą stad liczące kilka sztuk, i samców zwykle się pokrywają. Samce i samice zasadniczo żerują oddzielnie spotykając się jedynie w okresie rui.
Samice rodzą młode w okresach 2-3 letnich, co powoduje, że populacja nosorożców przyrasta bardzo powoli.   Jedno młode rodzi się po 16 miesięcznej ciąży. Przez pierwszy rok matka karmi je mlekiem, a między 2-3 rokiem życia wypędza, aby znowu mogła się rozmnażać. Samice osiągają dojrzałość płciową w wieku 6 lat, samce w wieku 10-12 lat. Nosorożce żyją około 45 lat.
Kolejną atrakcją parku są tygrysy bengalskie, który jest w Chitwan ok. 120 (trudno dokładnie ustalić ile bo „koty” swobodnie wędrują przez granicę z Indiami, zmieniając terytoria łowieckie pomiędzy parkami Chitwan, Parsa oraz Valmiki). Tygrysy od wysokich traw wolą sawanny gdzie pasą się sarny, jednak jako zwierzęta wyjątkowo ostrożne i polujące głównie nocą pozwalają się zobaczyć tylko nielicznym gościom. Mnie się to nie udało, przewodnik który wychodzi z turystami codziennie w dżunglę mówił, że on sam widzi tygrysy co najwyżej raz na kilka tygodni.
Ciężki jest los ... tygrysa
Dziś nie ma już w zasadzie w Nepalu siedlisk tygrysów poza parkami narodowymi.  Jest to przede wszystkim skutek wzrostu liczby ludności oraz rozwoju rolnictwa (efekt wycinki lasów oraz korytarzy je łączących).

Ubocznym efektem takiej sytuacji mogą być w przyszłości problemy genetyczne (zbyt bliskie kojarzenie krewniacze / chów wsobny). Już dziś wzrost populacji powoduje problemy z nadmiernym  zagęszczeniem tygrysów, gdyż dorosłe samce potrzebują terytorium o powierzchni około 60 km2, a samice ponad 15 km2. Gdy teryto¬ria takie się zazębiają, dochodzi do walk. Jeśli w ich efekcie tygrys zostaje ranny i ma problem z polowaniem to zaczyna szukać łatwej zdobyczy na pastwiskach otaczających park, wchodząc ludziom „w szkodę”.
Udomowione słonie są podstawowym środkiem transportu  na ternie Chitwan. Niestety dzikich (wolnych) słoni na terenie parku już praktycznie nie ma.  Podobno zostało tylko jedno, niewielkie stado liczące ok. 20 osobników.

Na terenie parku można natomiast spotkać, aż cztery gatunki jeleniowatych (jelenie cętkowane czyli aksisy, samdry, jelenie indyjski i mundżaki indyjske, których nawoływania przypomi¬nają … szczekanie psów). Są tu również dziki, mangusty, cywety i kuny.
Jeśli ma się szczęście można też zobaczyć gaury (dzikie bydło), które pasą się na gęsto zalesionych stokach wzgórz Śiwalik (Siwalik).

W rzekach przepływających przez rezerwat można spotkać dwa gatunki krokodyli, w tym szczególnie ciekawego gawiala gangesowego, który ma wydłużoną paszczę i żywi się wyłącznie rybami (dla ludzi jest nieszkodliwy). Krokodyl błotny jest za to wszystkożerny i jak najbardziej niebezpieczny.  Osoby, które wybiorą się na spływ (tzw. canoe safari) na pewno będą miały okazję zobaczyć wygrzewające się na brzegu krokodyle. Gdyby jednak komuś szczęście wyjątkowo nie dopisało to na terenie parku jest farma krokodyli, gdzie gady bez problemu pozują do zdjęć. W Narajani są też podobno słodkowodne delfiny, ale jakoś mnie nie pokazały się.

Raj dla ornitologów
Czwarta cześć parku to jeziora i bagna, które upodobały sobie setki gatunków ptaków (w sumie doliczono się ich tu 450 co oznacza, że jest to c. 40% wszystkich gatunków występujących na subkontynencie indyjskim!). Tak niezwykła bioróżnorodność to efekt występowania, na stosunkowo niewielkim terenie, bardzo różnych środowisk (lasy deszczowe, rzeki, jeziora, bagna, sawanna) oraz różne typy pożywienia (kwiaty, nektar, owoce, ziarna oraz owady). Znaczenie dla tak dużej bioróżnorodności ma nie tylko topografia samego parku, ale i Nepalu jako takiego w którym na niewielki dystansie (200 km) warunki gograficzne zmieniaj się z tropikalnych na arktyczne.   

Cześć gatunków to ptaki rezydujące cały rok w Chitwan podczas gdy inne odwiedzają okolicę jedynie szukając schronią na okres zimy.  Z kolei ptaki wędrowne pojawiają się okresowo kiedy odpoczywają w czasie podróży do północnych terenów rozrodczych lub południowych obszarów, w których spędzają zimę

Wśród najciekawszych gatunków jakie można spotkać w Chitwan są dzioborożce, dropiki oraz dzikie pawie i żurawie. Są tu również drapieżników żywiących się rybami (rybołowy, kormorany, wężówki), ptaki brodzące (są też i swojskie bociany) oraz kaczki i gęsi, w tym też i te tybetańskie.
Wężówka i Żuraw koroniasty
Zwiedzanie parku
Park Chitwan jest otwarty jedynie dla zorganizowanego ruchu turystycznego, co oznacza, że jego zwiedzanie może odbywać się tylko pod opieką lokalnego przewodnika (agencji turystycznej). Jest to opcja która nie tylko gwarantuje bezpieczeństwo, ale i daje największą szansę zobaczenia maksymalnej liczby atrakcji. Turyści najczęściej wykupują tzw. „pakiet obowiązkowy” czyli 3 dni i 2 noclegi na terenie parku w cenie ok. 110 USD (w wersji luksusowej 150 USD).
W ramach takiego pakietu agencja zapewnia wizytę w wiosce ludu Tharu (plus występy i tańce ludowe), odwiedziny w słoniarni (stajni dla słoni) czasem z opcją udziału w ich rzecznej kąpieli. W kolejnym dniu turyści zabierani są na spływ rzeką (canoe safari), przechadzkę po dżungli ścieżką przyrodniczą oraz safari na grzbiecie słoni. Trzeci dzień to poranna wycieczka umożliwiająca obserwację ptaków. Oczywiście kolejność atrakcji zależy od pogody oraz decyzji przewodników.   

Safari na słoniach (elephant safari)
Afrykańskie parki narodowe to zazwyczaj otwarte przestrzenie po których w porze suchej bez problemu można się poruszać drogami gruntowymi, korzystając ze specjalnie przystosowanych do tego celu samochodów terenowych.  

W Chitwan jest zupełnie inaczej bo nepalski park to głównie podmokłe, zarośnięte dwumetrową trawą, tereny zalewowe gdzie jest ledwie kilka dróg gruntowych. Niech wiec nikogo nie dziwi , że w takim terenie turyści ruszają na poszukiwanie nosorożców i tygrysów na słoniach. Nie jest to żadna fanaberia tylko zwykła konieczność. Dzięki szerokim stopom słoń nie zapada się nawet na podmokłym gruncie. Z jego grzbiet wszystko doskonale widać, nawet mimo dwumetrowej trawy słoniowej.  Co istotne, zapach  słonia maskuje zapach człowieka, dzięki czemu można podejść do nosorożców na odległości 5-10 metrów. Nosoroże nie boi się słonia bo ten w naturze nie jest jego konkurentem, za to tygrys czuje przed nim respekt, który każe mu omijać go szerokim łukiem.
Słoń 4x4
Jednym z obowiązkowych punków zwidzenia parku są odwiedziny w słoniarni, gdzie  można z bliska przyjrzeć się wielkim ssakom, obejrzeć  ich krótką tresurę oraz posłuchać kilku ciekawostek opowiadanych przez opiekunów (Karnaków). Mnie najbardziej w pamięć zapadła prosta prezentacja polegająca na pomiarze obwodu stopy słonia za pomocą sznurka, który następnie wydłużono x2 i przymierzono do „wysokości” słonia. Okazało się, że „pasuje idealnie”.  Dopiero przy takiej prostej prezentacji widać, dlaczego słoń może tak delikatnie stąpać po podmokłym gruncie. Wyobraźcie sobie co by było gdyby z tej metody skorzystać w przypadku człowieka o wzroście 175 cm … musiałby on mieć obwód stopy o długości 87,5 m.  

Słonie są codzienne kąpane w rzece – za niewielką opłatą można do takiej kąpieli dołączyć.  Nie jestem jednak pewien, kto tu dla kogo jest większą atrakcję bo to słonie zazwyczaj w trakcie takiej operacji urządzają turystom prysznic. W końcu i tak wszyscy lądują w chłodnej rzece.  

Większość słoni wykorzystywanych w parku kupiono i wyszkolono w Indiach. Słonie indyjskie są mniejsze od afrykańskich, mają cebulastą głowę i grzbiet wygięty w łuk (afrykańskie są bardziej płaskie). Uszy kładą do przodu, a ich uszy kształtem, jak utrzymują Hindusi, przypominają Indie. Kły wyrastają im rzadko, raczej tylko samcom. Trąba jest w białe plamy, pięć palców u przedniej nogi, cztery u tylnej (słonie afrykańskie mają paski na trąbie i cztery palce).

Tresura słonia indyjskiego trwa ok. 2 lat; słonie zaczynają pracę w wieku ok. 8 lat i pracują do 50 roku życia. Kupno i utrzymanie słonia to wydatek wielokrotnie przewyższający ten jaki wiązałby się z zakupem najbardziej luksusowego terenowego auta – szczególnie, że  później trzeba mu codziennie dostarczać 250 kg pożywienia.
Słoń jako środek transportu ma wiele zalet, ma jednak i wady. Jego dosiadanie nie jest specjalnie łatwe (wsiada się z platformy umieszczonej na wysokości około 2,5 metra nad poziomem gruntu, na którą trzeba wejść po drabince). Z platformy trzeba przeskoczyć do howdy, niezbyt wygodną drewnianą platformę z poręczami, umieszczoną na grzbiecie słonia. Poręcze bardzo się przydają gdy słoń podchodzi lub schodzi z góry – wtedy następuje bardzo gwałtowna utrata „stabilnego poziomu”, co grozi wypadnięciem w platformy. W sumie jazda na słoniu nie jest szczególnie komfortowa, również dlatego, że nogi zwisające z „palankinu" ocierają się o słoniową skórę, o fakturze papieru ściernego, oraz o ostrą trawę słoniową.
Na  karku   słonia   siedzi   na   oklep   kornak  czyli woźnica  i przewodnik, który w końcu odnajduje nosorożce. I wtedy w ułamku sekundy zapomina się o  wszelkich niewygodach.  Mnie się trafiła wyjątkowa gratka, czyli samica z młodym.

Nosorożce mają doskonały słuch  i węch, ale bardzo słaby wzrok. Dzięki temu udało nam się zbliżyć do matki z młodym na nie więcej niż 5-8 metrów - było bliżej niż w jakimkolwiek ZOO. Z takiej odległości te potężne, pokryte grubym pancerzem zwierzęta budziły należny im respekt.  Po kilku minutach nosorożce odwrócił się i zniknęły w wysokiej trawie.
W trakcie trzygodzinnej wyprawy natrafiliśmy trzykrotnie na nosorożce, widzieliśmy również jelenie oraz sporo ptaków. Niestety nie udało się zobaczyć tygrysów.

Safari na łodziach (canoe safari).
Program zwidzenia parku obejmuje również wycieczkę w dół rzeki Narajani, która odbywa się długimi, drewnianymi łodziami. Stający na rufie sternicy nadają im pęd i kierunek przy pomocy długich drągów. Dzięki temu, że spływ odbywa się w całkowitej ciszy po drodze można podziwiać wygrzewające się na brzegu  krokodyle błotne i gawiale, wędrowne ptaki i  delfiny (podobno) – wszystko to na tle białe szczyty Himalajów. Może to i kicz … ale moim zdaniem pierwszej klasy.
Niegroźny gawial – rybołów VS. Groźny - krokodyl błotny
Ścieżki przyrodnicze oraz obserwacja ptaków
Rankiem i/lub wieczorem przewodnicy wiodą turystów na ścieżki, wzdłuż wody przez las, ku wzgórzom. W trakcie takich wędrówek można podglądac ptaki, rozpoznawać gatunki roślin  oraz przyglądać się tropom zwierząt. Piesze wycieczki trwają zwykle 2-3 godziny choć dla ambitniejszych urządza się również wyprawy, które trwają nawet 2-3 dni.  

Grupy piesze wyruszają zawsze pod opieką doświadczonego przewodnika by zminimalizować ryzyko spotkania z nosorożcem, które może skończyć się poturbowaniem nieostrożnego intruza. Ryzyko takiego spotkania  jest całkiem spore, bo zdążyło się ono nawet mnie.
Świt nad wodą; mgła, że oko wykol, zimno  jakby to nie były tropiki tylko polska złota jesień.
Must see … trzeba zobaczyć
Chitwan to absolutnie obowiązkowy punkt programu dla każdego kto odwiedza Nepal. Park jest niezwykle bogaty w okazy fauny i flory; ma przy tym bardzo specyficzny charakter, zupełnie nieporównywalny z afrykańskimi parkami narodowymi.  No i jest to oczywiście obiekt z listy światowego dziedzictwa UNESCO.

Jacek Zabielski 2018-02

KIEDY JECHAĆ
Z oczywistych powodów odradzam porę deszczową bo wtedy na bagnach nie bardzo radzą sobie nawet słonie. W porze monsunowej (czerwiec-wrzesień)  spada 90% z 2150 mm rocznych opadów przypadających na Chitwan. Zresztą w porze deszczowej niektóre ośrodki turystyczne robią sobie wolne
Najlepszy okres na obserwowanie zwierząt to listopad lub okres od lutego do kwietnia, bo wtedy trawy są niższe, a dżungla minimalnie przerzedzona. Z kolei na początku marca w parku są już niektóre wędrowne ptaki, a wiele tych, które przyleciały na zimę, wciąż jeszcze szykuje się do drogi.

KOMUNIKACJA
Opcja najdroższa, ale i najwygodniejsza, to lot Katmandu - Meghauli, z którego korzystają turyści obsługiwani przez ośrodek Tiger Tops. Lot trwa tylko 30 minut. Zainteresowani mogą sprawdzić u źródła: https://tigertops.com/
Opcja ekonomiczna to ok. 6 godz. jazda autobusem z Kathmandu lub Pokhary, w cenie ok. 20 USD … fantastyczne widoki w cenie biletu (warto sprawdzić http://greenline.com.np/routes). Alternatywą są autobusy komunikacji publicznej jadące do  Terai w Saurah Chowk (nazywanym też Tandi Bazaar)
  
W ramach pakietu jaki wykupicie u lokalnego turoperatora (2 noclegi – 3 dni w parku) powinien też być serwis który odbierze Was z przystanku autobusowego i przywiezie do hotelu (trzeba to jednak potwierdzić oraz trzeba pamiętać, aby wyjechać z Kathmandu możliwe wcześnie – tak by być u celu przez zmrokiem bo jak słońce się schowa to życie w Chiwan zamiera i ciężko znaleźć jakąś informację czy pomoc).  

ZAKWATEROWANIE
Na terenie parku znajduje się siedem hoteli turystycznych i baz namiotowych mających  zezwolenie na utrzymywanie własnej stajni słoni. W Internecie najlepiej oceniane są Gaida Wildlife Camp (http://www.gaidawildlife.com) oraz Machan Wildlife Resort (https://www.machanwildliferesort.com), z którego oferty skorzystałem. Najdroższą opcją jest też  Tiger Tops Jungle Lodge (https://tigertops.com), który założono w 1965 r., jeszcze przed powstaniem parku narodowego.
Do dyspozycja turystów są niewielkie domki (bungalowy), proste ale czyste i zadbane, z łazienką (prąd i ciepła woda tylko w określonych godzinach).   

Można się też zatrzymać w jednym z hotelików na terenie miasteczka Sauraha, które sąsiaduje z parkiem.  Ich właściciele za drobną opłatą pomogą w zakupie biletów do parku  (2 tyś rupi za dzień = ok. 17 USD) oraz podwiozą „pod bramę”, gdzie trzeba zacząć negocjacje cen za poszczególne atrakcje. To tańsza opcja niż pakiet „ 3x2 - all inclusive”, ale i wymagająca więcej czasu na organizację.

UBRANIE I OBUWIE
Przydadzą się lekkie buty trekingowe (na dżunglę lepiej żeby były zamknięte). To opcja bezpieczniejsza niż sandały, które nie chronią  przez owadami oraz bardzo mało prawdopodobnym spotkanie z wężem. Idąc / jadąc w dżunglę najlepiej zakładać ubranie w kolorze dopasowanym do otoczenia (zieleń, beż) by nie odstraszać zbyt agresywnymi kolorami zwierząt.  Przy jedzie na słoniu nie polecam szortów – idealna opcja to długie spodnie z odpinanymi nogawkami. Obowiązkowa czapka / kapelusz, krem przeciwsłoneczny oraz repelent (malarii już nie ma za to komary i owszem).
Tych którzy planują udział w porannych wyprawach na ptaki, namawiam by zabrali ze sobą kurtkę i/lub polar. O świcie od strony wody ciągnie chłodem, mgłą i wilgocią - jest naprawdę zimno.  Gdy jednak słońce rozwieje mgły robi się parno, duszno i bardzo gorąco.

ZAKUPY & PAMIĄTKI
W hotelach są sklepiki z pamiątkami gdzie można kupić lokalną biżuterią, rękodzieło oraz stroje w stylu safari.   
 
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*)

Brak komentarzy
(C) Jacek Zabielski kontakt@globtrotuar.pl
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego