Baobab, symbol Czarnego Lądu - Globtrotuar

Przejdź do treści

Menu główne:

Baobab, symbol Czarnego Lądu

TRAVELPEDIA > CUDA NATURY
Nawet jeśli ktoś nigdy nie był w Afryce to i tak zazwyczaj wie jak wygląda baobab. Trudno nie kojarzyć tego wielkiego drzewa o charakterystycznym, beczkowanym pniu i bezlistnej koronie przypominającej korzenie. Ten afrykański gigant to nie tylko symbol „czarnego lądu”, ale i niemy świadek jego historii. Jeszcze niedawno wydawało się, że baobaby są „wieczne”. Niestety, czasy się zmieniają i los baobabów nie wydaje się już tako oczywisty.

Święty symbol
Zgodnie z Afrykańską legendą baobaby to drzewa, które Bóg wyrwał z korzeniami  i ponownie zasadził „do góry nogami” by ukarać je za to, że dawały zbyt mało cienia. Inna wersja tej historii mówi, że  Bóg rozgniewał się na baobaby za to, że samowolnie chodziły z miejsca na miejsce, więc aby ukrócić te wędrówki odwrócił je „do góry nogami”. Są też tacy którzy wierzą, że  baobaby to dzieci słonia.
Fakt, faktem, że wszystkie te historie są ściśle związane charakterystycznym wyglądem korony baobaba, której  gałęzie w czasie zimy rzeczywistości przypominają korzenie. Na początku pory deszczowej „korzenie” te jednak wypuszczają liście i okrywają się soczystą zielenią.
W naturalnych warunkach ceiba kwitnie po raz pierwszy po 3-8 latach, przy czym młode rośliny mogą kwitnąć tylko raz na pięć lat, szczególnie gdy żyją w bardzo wilgotnych lasach. Kwitnienie ma miejsce, gdy drzewa zrzucą liście.

Owoce ceiby wyglądają jak podłużne, twarde torebki  w których znajdują się nasiona otoczone białym puchem, wytwarzanym z ligniny i celulozy. Puch przypomina na pierwszy rzut oka kępkę surowej bawełny lub  waty.
Taka otulina to efekt przystosowania się ceiby do specyficznego sposobu rozmnażania, nieco podobnego do tego jaki stosują nasze rodzime dmuchawce. Gdy ceiba otwiera torebkę nasienną, wiatr porywa nasiona i dzięki otaczającemu je puchowi, który jest nie tylko lekki, ale i wodoodporny, roznosi po lesie. Dzięki wodoodpornej otoczce nasiona mogą przez dłuższy czas unosić się również na wodzie co jest efektem ewolucyjnego przystosowania się drzew tego gatunku do podmokłych i zalewowych terenów Amazonii.
Afrykańskie baobaby.
Symbol Afryki
Przez millenia baobaby doskonale przystosowały się się do trudnego afrykań¬skiego klimatu, dzięki czemu niektóre oka¬zy dożyły niezwykle sędziwego wieku dochodzącego do kilka tysięcy lat. Swój sukces ewolucyjny baobaby zawdzięczają specyficznej  budowie opartej na wielu połączonych cieńszych pniach, między którymi rośnie kora, skutkiem czego baobaby mogą magazynować tysiące litrów wody i przetrwać długie okresy suszy.

Budowa taka spowodowała, że drewno baobabów  jest zbyt kruche i gąbczaste, by budować z niego domy lub wytwarzać meble, więc ludzie nigdy ich nie wycinali na skalę przemysłową. Nie oznacza to jednak, że drzewa tego gatunku nie były wykorzystywane przez ludzi. Wręcz odwrotnie, mają one wiele rożnych zastosowań o czym piszę poniżej.
Pola ryżowe, a w tle baobaby
Mała, wiekszy ... i baobaby ;-)
Nie tylko kiedyś wioski budowano w cieniu baobabów, dziś też tak się dzieje.
Baobaby to fundament ekosystemu afrykańskiej sawanny. Dzięki nim gleba nie wysycha, nie ulega erozji i nie traci składni¬ków odżywczych. Drzewa te są źródłem pokarmu i wody, a także dają schronienie dla wielu gatunków ptaków, gadów, małp. Korzystają z nich nawet słonie, jedząc w czasie suszy korę baobabów, by się nawodnić.

W cieniu ich koron powstawały również wioski wielu afrykańskich ludów. Naukowcy, porównując mapę osadnictwa z występowaniem drzew tego gatunku, stwierdzili, że występuje między nimi ścisły związek. Niewykluczone wiec, że ludzie nie tylko zakładali wioski w pobliżu baobabów, ale i przenosili nasiona lub nawet sadzonki tego gatunku w dogodne dla siebie miejsca. Jest to całkiem możliwe, aczkolwiek w takim wypadku trzeba było czekać, aż 15-20 lat na pierwsze owoce baobabu. No chyba, że zamiast sadzić drzewo z nasionka, sadzono je z gałązki już owocujących drzew, co podobno skraca okres potrzebny do pierwszego zakwitu drzewa do zaledwie pięciu lat.
Gdy w końcu baobab zakwita to pokrywa się białymi, w kształcie spodka, kwiatami, otwierającymi się nocą. Z kwiatów tych rozwijają się owoce, twarde z zewnątrz i wypełnione nerkowatymi nasionami i białą miazgą wewnątrz.

Dla każdego coś smacznego
Owoce powstają z kwiatów zapylanych przez nietoperze żywiące się ich nektarem. Pod ich twardą skorupą, pokrytą delikatnym brązowym, „zamszowym meszkiem”, znajdują się w otulinie przypominającej styropian, twarde nasiona. Same nasiona da się jeść na surowo – moim zdaniem przypominają one nieco w smaku nasze orzechy laskowe. Znacznie ciekawszy jest jednak otulający je „styropian”, który bez problemu można odłupać od orzecha dłonią.  „Styropian” włożony do ust szybko rozmięka i osiąga konsystencję rozpuszczalnej gumy do żucia o słodo-kwaśnym smaku (coś jakby słodkawa lionka).

„Styropian” ten jest całkiem smaczny i podobno bardzo zdrowy; zawiera  sześć razy więcej witami¬ny C niż pomarańcze, więc stają się coraz popularniejsze także w Euro¬pie, USA i w Kanadzie. Styropianowy miąższ można przetwarzać na dżem, tłoczyć z niego sok, z którego da sie nawet produkować piwo.  

Do konsumpcji podobna nadają się również korzenie młodego baobabu, który można jeść jak marchewkę. Liście baobabu są bogate w żelazo, można je gotować i jeść jak szpinak. Uprażone nasiona służą jako substytut kawy; można z nich oczywiście również wycisnąć olej. Z  kory dorosłych drzew da się wytwarzać liny i kosze, z korzeni  można pozyskiwać czerwony barwnik. Pyłek kwiatów baobabu może być używany jako silny klej.
Niezależnie od kulinarno-przemysłowych zastosowań baobabu drzewa te od tysiącleci służą jako rezerwuar wody w trakcie pory suchej. Można ją znaleźć zarówno w dziuplach jak i w porowatym drewnie, które można próbować „wyciskać”. W istocie drzewo wyglądające masywnie jest gąbczastą masą nasiąkniętą wodą.
Spieszmy się kochać baobaby
W ciągu ostatnich kilkunastu lat wiekowe baobaby zaczęły masowo obumierać. Los ten podobno spotkał  dziewięć z trzynastu najwięk¬szych i najstarszych w Afryce bao¬babów w wieku od 1100 do 2500 lat. Niestety do¬kładne przyczyny tego fenomenu nie są znane, jednak na¬ukowcy przypuszczają, że winę za to ponoszą rosnące temperatury, które osłabiły drzewa, przez co te stały się bardziej podatne na suszę, choroby, ogień i wiatr.

Problem wynika prawdopodobnie również z tego, że od pewnego czasu pora deszczowa zaczyna się spóźniać, zaś opady są mniejsze co powoduje, że młode baobaby maja problem z kiełkowanie. W tej sytuacji stare drzewa umierają, a nowe się nie rodzą. Ze względu na gąbczastą budowę pnia, już do roku, najdalej dwóch, taki uschnięty baobab zamienia się w stos wysuszonych słońcem kawałków kory.  Po drzewie, które rosło setki lat, nie zostaje praktycznie żaden ślad.

Gdzie można zobaczyć baobaby ?
Oczywiście w Afryce, przy czym te największe rosną raczej na jej południu (RPA, Zimbabwe, Zambia) oraz na Madagaskarze. To właśnie Madagaskar jest królestwem baobabów które występują na niej w aż   sześciu rodzimych gatunkach plus jeden sprowadzony z Afryki.

„Odkrywcy” baobabów
Nazwa baobab prawdopodobnie pochodzi od arabskiego słowa „buhibab" oznaczającego „posiadający wiele nasion". Jako pierwszy określenia tego użył marokański uczony  Ibn Battuta już w 1353 roku. Europejczycy dowiedzieli się o istnieniu bao¬babów dopiero 1448 roku, dzięki odkryciom poczynionym w trakcie podroży do Gwinei Bissau przez portugalskiego od¬krywcę, Gomesa  Eanesa de Zurary.
Do XVIII w., nie zwracano na drzewa tego gatunku większej uwagi gdyż nie stanowiły one ani źródła użytecznego drewna, ani też przypraw. Sytuacja uległa zmianie za sprawą francuskiego badacza pracującego w Senegalu, którym był Michel Adnanson. Naukowiec ów zbadał i opisał okaz baobabu z wyspy Sor, na którym swoje imiona kilka stuleci wcześniej wyryli europejscy marynarze - między innymi Henryk Żeglarz (w 1444 roku) i AndreThevet (1555 r.).
W 1753 roku Karol Linneusz wpisał baobaby do swojej klasyfikacji pod nazwą rodzajową „adansonia" oddając w ten sposób hołd dociekliwemu Francuzowi.
Aleja baobabów na Madagaskarze.
Stragan z owocami baobabu ... duże, twarde, pokryte "zamszowym meszkiem".
Największe, najstarsze, najliczniejsze ....

Republika Południowej Afryki / Najstarszy i największy
Prawdopodobnie największym baobabem świata było drzewo, a raczej kilka zrośniętych pniami drzew, rosnących na południowoafrykańskiej farmie Sunland w miejscowości Modjadjiskloof w Prowincji Limpopo. Z oczywistych względów był to dla wielu turystów jeden z obowiązkowych punktów na trasie do Parku Krugera.

Wiek tego giganta, nazywanego "Big Baobab", był szacowany metodą izotopową na 6 tysięcy lat. Oznacza to, że był on starszy od Sfinksa i Piramid!  Obwód drzewa mierzył, aż 47 metrów, zaś w jego spróchniałym środku umieszczono spory bar, w którym mogło się zmieścić nawet 40-50 osób.
Dla jasności, proces próchnienia to naturalna cecha starych baobabów. Afrykańskie ludy od tysięcy lat wykorzystywały tak powstałe dziuple bez szczególnej szkody dla baobabu. W kilku takich dziuplach widziałem afrykańskie przystanki autobusowe, a w Senegalu wykorzystywano je jako grobowce dla wodzów i słynnych poetów-pieśniarzy.

Niestety wiosną 2017 r. część gigantycznego drzewa odłamała się. Kto nie zdążył go zobaczyć niech żałuje ;-( Tu możecie poczytać i obejrzeć "Big Baobab" > https://www.bigbaobab.co.za/
Madagaskar / Aleja baobabów
Już jeden baobab robi ogromne wrażenie, a co dopiero gdy na niewielkiej przestrzeni rosną ich setki… tak jak ma to miejsce na Madagaskarze. Wyspa ta słynie z tzw. „alei baobabów” czyli pozostałości gigantycznego, naturalnego lasu baobabów, który ciągnie się na przestrzeni kilkunastu kilometrów  przy drodze biegnącej z Morondawy do Belo sur Tsiribihina.

Rosnące w okolicy tej drogi drzewa robią piorunujące wrażenie, zarówno ze względu na swoją wysokość (równą 7 piętrowym budynkom) jak i wiekowi, który jest oceniany na 600-700 lat. Co ciekawe pomimo, że „aleja” jest jedną z głównych atrakcji wyspy to do dziś nie utworzono w tej okolicy parku narodowego. Dalej czeka ona na objęcie formalną ochroną (Aire Protégée de l’Allée des Baobabs) jako pomnik przyrody. Brak w tym miejscu parku narodowego jest tym bardziej zaskakujący, że pod koniec 2012 r. część tego obszaru spłonęła, w tym młode baobaby posadzone podczas akcji zalesiania. Aleja nie ucierpiała jednak, aż tak bardzo dzięki temu, że stare drzewa są stosunkowo odporne na ogień.

Aleja to miejsce kultowe do którego w  ciągu roku dociera aż / zaledwie (?) 20 tyś turystów. Większość przyjeżdża tutaj by podziwiać zachód słońca, który przepięknie oświetla potężne drzewa, nadając im złoto-pomarańczowej odcień. Kiedy w końcu ostatnie promienie znikną za horyzontem, potężne czarne sylwetki odcinają się na czerwonym, a na potem czarnym rozgwieżdżonym niebie.

Zdjęcia są absolutnie zjawiskowe, aczkolwiek trzeba liczyć się z tym, że będziecie je robić w towarzystwie 150-200 innych fotografów, zarówno amatorów jak i zawodowców . Rzecz w tym, że o zachodzie wszyscy ściągają na tą samą polankę z najlepszym widokiem. Zdjęcia robi się o zmroku, z długim czasem naświetlanie wiec przydaje się statyw.
By uniknąć tłoku można wybrać się na wschód słońca w alei, ale ostrzegam, że przy takiej opcji trzeba wyjechać z Morondawy o … 4 rano.

Jeśli mogę coś radzić to radzę, pojawić się w alei nawet na dwie godziny przed zachodem, aby w spokoju i ciszy pospacerować między gigantami. Przy okazji traficie pewnie na jakieś straganiki lokalnych wieśniaków na których będzie można kupić słomianego lub rzeźbionego baobabu, owoce, również tez z baobabu, a i okazja do zdjęcia z kameleonem może się trafić.     

TRANSPORT
Centrum alei baobabów znajduje się ok. 30 km od Morondawy. Można tam dotrzeć albo z lokalnym biurem podróży lub też wynajętym samochodem lub nawet taksówką (tzw. „taksówką buszową” – najtańsza opcja). Aleja jest drogą gruntową wiec auto powinno być „wysoko” zawieszona, zaś cena w obie strony ustalona przed wyjazdem. Oczywiście najlepiej pojechać w porze suchej, gdy droga jest przejezdna, chociaż podobno w porze deszczowej okolica wygląda jeszcze ciekawiej … gdy ryżowe pola są zalane wodą i niezwykle zielone. Tyle, że wtedy wszędzie jest błoto po kostki. Sugeruję więc raczej porę suchą  (maj–październik).

Jeśli zamiast stawiać „na ilość” zechcecie postawić „na rozmiar” to polecam wycieczkę do baobabu zwanego Zambe, który rośnie o kilka godzin jazdy samochodem od miasta Ampanihy. Gigant ten na 27 m obwodu; ma też ogromną dziuplę zamieszkaną przez nietoperze.

Aleja Baobabów (Madagaskar).
Baobab w Victoria Falls
Zimbabwe / Gigant z historią
Kolejnym wartym obejrzenia baobabem jest drzewo, zrośnięte z trzech pni, rosnące nieopodal Victora Falls (Zimbabwe) znane jako „Big Tree”. Uznaje się, że jest to obecnie najstarszy i największy baobab w całym Zimbabwe (22 metry obwodu, 24 metry wysokości, szacowany wiek to ok. 1000+ lat). Kiedyś były tu również starsze egzemplarze jednak w XX w. zostały zalane wodą w wyniku budowy zbiornika Kariba.

Niby nic szczególnego, kolejny gigant tyle, że akurat ten zwany jest też drzewem Livingstone'a. Swoją nazwę zawdzięcza on odkrywcy legendarnych Wodospadów Wiktorii, który podobno zatrzymał się pod nim w 1855 r. Legenda głosi, że na jego korze słynny podróżnik wyrył swoje imię, jednak w rzeczywistości stało się to na innym drzewie, leżącym na wyspie Garden, nieopodal wodospadów. Niestety skutkiem tej legendy „Big Tree” stał się miejscem w którym następcy Livingstona faktycznie wycinali swoje nazwiska. Obecnie drzewo to jest pod ochroną i nikt już nie może dopisać się do „listy zwiedzających”.

TRANSPORT
„Gig Tree” znajduje się zaledwie kilka kilometrów od Victora Falls. Można się tam bez problemu dostać lokalnym środkiem transportu (np. taksówką), lub też wypożyczonym rowerem.

Jacek Zabielski 2018-12
Tym razem to Botswana . Orginalny drewniany hotel zbudowany w kształcie okręgu wokoł wielkiego baobabu, który został w to miejsce ... przesadzony. Można ? Można ! ;-)
Gigantyczna korona od dołu.
Aleja Baobabów.
The Barracuda – składana walizka
The Barracuda – składana walizka
Krótki filmik pozwalający zapoznać się z tym jak wygląda owoc baobabu
© Youtube / Baobab Benefits: Inside Africa's Ancient Superfood
https://www.youtube.com/watch?v=9KqDx0f2gHA
„Big Tree” w Victoria Falls / Zimbabwe
© Youtube / The big baobab tree,Victoria Falls
https://www.youtube.com/watch?v=OCetlgpy52s
 
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*)

Brak komentarzy
(C) Jacek Zabielski kontakt@globtrotuar.pl
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego