Ale czat - Globtrotuar

Przejdź do treści

Menu główne:

Ale czat

PODRÓŻE > AFRYKA > Etiopia
Czat (ang. khat, ghat) to roślina, której świeże liście mają właściwości stymulujące dzięki zawartości śladowych ilości katynonu, alkaloidu podobnego do efedryny lub amfetaminy. Żucie czatu jest elementem tradycji narodów zamieszkujący tzw. Róg Afryki.
Czat był niegdyś używany głównie przez zamieszkujących wschodnią Afrykę muzułmanów (niektórzy twierdzą, że była to alternatywa dla alkoholu), jednak obecnie jest on masowo konsumowana niezależnie od wyznania przez większość mieszkańców Etiopii, Somalii, Jemenu, Kenii a nawet niektórych krajów półwyspu arabskiego.  

Uprawa
Czat uprawia się na masową skalę głównie w etiopskiej, górskiej prowincji Harar, gdzie czat niemal zastąpił uprawę kawy. To efekt rosnącego popytu na czat zarówno w Etiopii jak i sąsiadujących z Harar - Dżibutii, Somalilandzie, Somali i Putlandzie. Wszystkie te regiony zamieszkują ludy etnicznie będące Somalijczykami,  co sprzyja rozwoju handlu „trans-granicznego”. Mniejsze planację czatu można też spotkać na północy Etiopii z tym, że pracują one raczej na rynek lokalny.
Czat produkowany w Harar ma opinię towaru o najwyższej jakości na świecie co przekłada się na jego cenę, która jest wyższa od kawy. Na niekorzyść kawy przemawiają również gwałtowne fluktuacje jej ceny na rynkach światowych, skutkiem czego nieprzewidywalność generowanych przez kawę dochodów. Fluktuacja cen to równo efekt wzrostu globalnej produkcji, jak również zmian klimatycznych, które nie dotykają czatu gdyż jego rynek niemal w 100% należy do do Etiopii.
Etiopska plantacja czatu na początku pory deszczowej
Logistyka
Jakość czatu zależy od jego świeżości. Substancję aktywną  (katynon / cathinone) zawierają tylko młode listki, które zachowują właściwości stymulujące tylko przez 48 godziny od ich zerwania z krzaków. Po tym czasie można nimi co najwyżej nakarmić zwierzęta, a i to nie zawsze bo listki są lekko gorzkawe.   
By zachować świeżość towaru czat jest codziennie rano, od wschodu słońca bo nocą po Etiopii nic nie jeździ, rozwożony po Etiopii, do Dżibuti i Somalilandu.  Towar wozi się na dachach autobusów, minibusów i na naczepach starannie zapakowany w przezroczyste foliowe torebki, ułożone w kartonach wymoszczonych trawą.  
Podobno niektóre dostawy wysyłane są też drogą lotniczą np. do Somalli. Mój przewodnik twierdził, że dostaw tych nie przerwano nawet w czasie wojny domowej w Somalii, etiopski towar dostarczano też do prowincji opanowanych przez  Al-Szabab (frakcję Al.-Kaidy). Plotka głosi, że etiopski czat dociera też samolotami do ogarniętego wojną domową Jemenu.
Uprawa kawy to bardzo ryzykowny interes podczas gdy popyt na czat sukcesywnie rośnie.
Ze względu na krótki czas w jakim czat ulega „zapsuciu” nie przewozi się go do Europy chociaż podobno jakiś czas temu próbowano takiej dostawy do Wielkiej Brytanii. Kraj ten jednak zabronił wwozu czatu na swoje terytorium uznając go za narkotyk (tak samo postąpiły władze USA).  Tyle, że w Europie (Wielka Brytania, Holandia) jest spora diaspora etiopska, która stanowi potencjalny rynek zbyt. Skoro jest popyt to pewnie jest i jakaś podaż choć z tego co mi mówiono czat hodowany w doniczce nie ma stosownej mocy. Poza tym trzeba by go lokalnie produkować w ogromnych ilościach bo by uzyskać efekt stymulujący trzeba codzienne konsumować sporą torbę „listków”.
Jeśli idzie o dystrybucję czatu w Etiopii i krajach ościennych to można go kupić niemal wszędzie. Sprzedawcy czatu stoją na targowiskach, siedzą w kawiarniach i przy sklepach lub wprost na ulicach. Czat sprzedają zarówno mężczyźni jak i kobiety przy czym robią to jak najbardziej legalnie. Jakakolwiek próba zakazu dystrybucji tego specyfiku skończyłaby sie zapewne tym czym zakaz sprzedaży alkoholu w Europie czy USA. A jak wiadomo prohibicja sukcesem nie była.   
Cena wiązki gałązek czatu zależy od ich jakości, pory dnia oraz regionu. Świeże liście kosztują ok. 5 zł za wiązkę.

Konsumpcja
Konsumpcja czatu polega na jego żuciu. Młode listki trzeba zgnieść w kulkę po czym umieścić  na dziąśle, pod policzkiem, gdzie substancja aktywna wchłania się najlepiej … i żuć. W czasie żucia trzeba pić dużo wody (dziś pije się też energetyki i słodkie napoje). W czasie żucia można też przegryzać orzechami arachidowymi. Czat jest gorzkawy w smaku, ale nie w jakiś bardzo nieprzyjemny sposób. Efektem żucia po pewnym czasie jest lekkie cierpnięcie języka. Przezutych listków się nie łyka, tylko wypluwa.

Godzina żucia powoduje uwolnienie substancji aktywnych, który efektem jest brak zmęczenia, głodu, połączony z szybszą pracą serca i szybszym oddechem. Nadużycie czatu ma efekty podobne do spożycia zbyt dużej ilości kawy (nadpobudliwość i kłopoty ze snem). Widocznym śladem żucia czatu są zazielenione zęby.   

Niegdyś żucie chatu był czynnością ceremonialną, żuto w męskim kręgu pogadując o wszystkim i niczym. Obecnie czat w Etiopii żują zarówno mężczyźni, kobiety, a nawet dzieci. Używany jest czasie pracy w polu, jak i podczas pracy w sklepach czy urzędach. Masowość konsumpcji powoduje, że najmniej odporni uzależniają się od codziennej dawki jednak nie jest to zjawisko masowe.
Spotkałem się z opinią, że na Europejczyków czat nie działa co zapewne nie jest prawdą. Brak efektów raczej przypisywałbym temu, iż rzadko który Europejczyk, próbował żuć czat przez kilka godzin. A nawet jeśli próbował to pewnie początkowo raczej doświadczył rozstroju żołądka niż stanu euforii bo czat zawiera sporą ilość błonnika, który  może wywołać niepożądaną reakcję układu pokarmowego. Rzecz w tym, że osoba nieprzyzwyczajona do kilkugodzinnego żucia sporą cześć czatu … połyka. Spróbujcie sami to się przekonacie się, że to nieuniknione ;-(


Jako materiał poglądowy do tej historii polecam film - The Pirates of Somalia (Piraci z Somalii), który opisuje historię początkującego  dziennikarza, Jay Bahadura, który postanawia przeprowadzić cykl wywiadów z grupą somalijskich piratów, by dowiedzieć się jak żyją i co ich napędza. Żeby się jednak do nich zbliżyć musiał dostarczyć im oczywiście …. czat.

Zakup kontrolowany … porcja czatu na drogę
Naturalne stymulanty
Nie tylko we wschodniej Afryce istniej tradycja konsumpcji różnego rodzaju stymulantów, których celem jest zmniejszenie zmęczenia, apetytu (głodu) oraz krótkoterminowe zwiększenie efektywności organizmu.

Andyjscy Indianie od wieków żuli liście koki by zwiększyć wydolność organizmu oraz poprawić samopoczucie. Tradycja ta przetrwała w nieco zmienionej formie do dziś, tyle, że obecnie głównym konsumentem tzw. mate de coca, czyli herbaty ze świeżych liści koki są turyści. Konsumpcja kokainowej herbatki jest zalecana jako specyfiku, który łagodzi objawy choroby wysokościowej / wysokogórskiej. Co ciekawe ta sama herbatka, która jest zalecane w Peru jest zakazana w Europie. Nie można jej na starym kontynencie, ani kupić ani też do Europy przywieźć! Zresztą moim zdaniem … nie warto tego robić bo herbatka działa raczej na podświadomość (efekt placebo) niż na błędnik. Mnie w każdym razie nie pomogła.

Jeszcze popularniejszym w skali globalnej stymulantem (Azja Pd-Wschodnia, Astro-Polinezja) jest betel, który jest czwartą co do popularności używką na świecie (za kawą, tytoniem i alkoholem). Jego rzucie (liście z dodatkiem wapna) mają działanie lekko podniecające i otrzeźwiające (redukuje łaknienie, zmniejsza ból) oraz oczywiście skutki uboczne takie jak możliwe choroby jamy ustnej oraz zwiększone ryzyko raka krtani, płuc czy wątroby. Z tego co wiem betel nie jest substancją zakazaną w Unii Europejskiej. Można spróbować, ale walory smakowe moim zdaniem są mocno wątpliwe.

Na wyspach Pacyfiku z betelem konkuruj tzw. kava, która ma jednak niewiele wspólnego z kawą. Kava kava to przeciero-napar z korzenia pieprzu ametystowego. Tak wydestylowany napój ma kolor zbliżony do kawy z mlekiem. Kubek tego napitku wywołuje uczucie relaksu, odprężenia, odstresowuje i łagodzi objawy bólu głowy. Efektem ubocznym jest lekkie odrętwienie języka.   
Specyfik ten był do 2017 r. w Polsce zakazany, gdyż podejrzewano, że przyjmowanie jego dużych dawek może powodować zaburzenia widzenia, duszność, dezorientację, przekrwienie, a nawet może doprowadzić do toksycznego uszkodzenia wątroby. O ile wiem obecnie nie znajduje się on już na liście specyfików zakazanych.

Tym czym dla andyjskich Indian czy Polinezyjczyków jest mate de coca, betel czt kawa dla Europejczyków czy Amerykanów jest kawa, herbata oraz cukier, a raczej słodkie napoje energetyczne, które  być może są groźniejsze niż zakazana w Europie mate de coca.
Oczywiście cukier sam w sobie nie jest substancją niepożądaną, jest przecież  paliwem energetycznym dla każdej komórki naszego ciała i co do zasady nie szkodzi nam, no chyba, że go nadużywamy. Obecnie o taką sytuację jednak nietrudno bo cukier jest dodawany do wielu produktów gotowych (płatki, jogurty, dżemy, napoje, lody etc.). W efekcie takiego stanu rzeczy  w 2017 r. statystyczny Polak skonsumował, aż 44,5 kg tej substancji, która w takich ilościach może być powodem otyłości, cukrzycy, chorób serca i wątroby oraz tzw. zespołu metabolicznego prowadzącego min. do miażdżycy.

Negatywne konsekwencje zdrowotne nadużywania cukru są na tyle poważne, iż szereg krajów Europejskich zdecydowało się na wprowadzenie podatku „od cukru” (Niemcy, Francja, Węgry, państwa skandynawskie, Wielka Brytania i Irlandia). Wysokość podatku zależy od ilości użytego cukru - im jest go mniej, tym mniejsza stawka cukrowej akcyzy. W  efekcie producenci zaczęli dostosowywać receptury produktów ograniczając ilość cukru.
Zmniejszenie popytu na cukier ma jednak i negatywne efekty - gospodarcze – uderza w interesy lobby producentów (rolnicy), przetwórców (cukrownie) oraz przetwórców (koncerny spożywcze). Pośrednim efektem jest wiec presja na ograniczenie kosztów (redukcja miejsc pracy) oraz spadek przychodów podatkowych państw (CIT i VAT). Im więc lobby rolnicze w danym kraju silniejsze (czytaj im więcej „rolników z kartką wyborczą”) ty prawdopodobieństwo wprowadzenia „podatku od cukru” mniejsze. Czyli w Polce pewnie go jeszcze długo nie będzie.

Jacek Zabielski 2019-08
EXECUTIVE SUMMARY
Anyone to czat ?

Chat (pronunciation: czat) once upon a time used to be popular solely among the Muslims in the East of Ethiopia as a substitute of forbidden alcohol), but nowadays it has conquered the entire country. Being popular in this part of the world, in Yemen and Somalia, it is becoming more and better known throughout Africa. This natural and mildly intoxicating stimulant is still legal East Africa.  

The best chat, as considered, is the one cultivated in the neighborhood of Harer, from which area it is exported to nearby to Djibouti and Somaliland. An evergreen shrub averag¬ing around 2 m in height, it is found on warm, humid slopes between 1500 m and 2800 m.

This plant is phasing out from the fields of Ethiopia coffee, in which cases the fluctuations of prices make plantation owners suffer from headaches.

Only the fresh leaves of czat are chewed, because it is only in such a form that its influence is maintained. The traditional chewing of chat is a social ceremony. Men sit down next to one another , each of them with a bunch of twigs. They chew chat in this manner for a few hours. Its leaves are torn off one after one and chewed slowly, gathering in the mouth, under the cheek. It is important to drink some water while one is doing that - at least, in the traditional version, because in the modern one energizing beverage will serve the purpose well. The element of the custom in Ethiopia is also nibbling groundnuts.

The results include: the improvement of mood, lack of appetite and absence of the feeling of tiredness. It is impossible to become intoxicated with chat in the same manner as with other narcotics, or, perhaps, alcohol - all it results in, is slight stupefaction.

Some travelers love it, others loathe it. To be frank I loathe it, as the unpleasant bitterness and texture continues to haunt me.
 
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*)

Brak komentarzy
(C) Jacek Zabielski kontakt@globtrotuar.pl
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego