Święto wiosny w środku zimy czyli … chiński Nowy Rok - Globtrotuar

Przejdź do treści

Menu główne:

Święto wiosny w środku zimy czyli … chiński Nowy Rok

TRAVELPEDIA > ZWYCZAJE

Miłośnicy filmów przyrodniczych na pytanie o to gdzie i kiedy odbywają się największe cykliczne migracje ssaków na Ziemi odpowiedzą zapewne  bez namysłu – w Afryce. Wszyscy przecież znają na pamięć obrazy pędzących przez sawannę setek tysięcy antylop gnu i zebr.

I tu możecie się zdziwić, bo największa coroczna migracja ssaków faktycznie ma miejsce nie w Afryce ale w Chinach i odbywa się z okazji chińskiego Nowego Roku (Święto Wiosny). W trakcie świątecznego tygodnia, który w 2018 r. przypada na okres pomiędzy 15-21 lutego,  zamyka się wszystkie urzędy, banki i fabryki. Pracujące w nich miliony ludzi ruszają w drogę do rodzinnych domów, które często znajdują się setki kilometrów dalej. Chiński nowy rok to najważniejsze święto w całym roku, odpowiednik naszego Bożego Narodzenia i Wigilii, na które Chińczycy zawsze wraca do domu.

Jako, że w Państwie Środka, aż 250 milionów ludzi pracuje w innej prowincji niż się urodziło to gdy nadchodzi czas świąt w drogę ruszają TŁUMY. Niektórzy z wędrowców mają do pokonania kilkadziesiąt kilometrów, inni kilkaset. Zdarzą się i tacy którzy muszą przejechać i kilka tysięcy kilometrów.
Nawet chiński system transportu publicznego, który zbudowano na miarę tamtejszej populacji, nie daje rady z przewiezieniem 250 milionów ludzi w ciągu kilku dni. I to pomimo tego, że hale dworcowe oraz poczekalnie lotnicze które widziałem w Chinach, w Europie na pewno trafiłyby na listy „naj”. Bez problemu mieszczą one po  20-30 tyś ludzi …. ale co to jest wobec setek milionów pasażerów ?
Na szczęście cześć z pasażerów rusza w wyprawę do domu z nawet dwutygodniowym wyprzedzeniem częściowo rozładowując w ten sposób „świąteczny korek”.
Innym sposobem kontroli nad świąteczną migracją jest  liczba dostępnych biletów, których jest przecież skończona ilość. Bilety trzeba kupować ze znacznym wyprzedzeniem chociaż nawet ich posiadanie nie jest gwarancją szczęśliwej podróży.
Początek takiej podróży to długie kolejki do kas i tłumy gdziekolwiek okiem sięgnąć. Nie ma się co dziwić bo wejście  na chiński dworzec kolejowy (regionalny) przypomina standardową procedurę z kontrolą jak na lotnisku. Zanim dostaniecie się do poczekalni trzeba stanąć w kolejce na końcu której siedzi strażnik z bronią, któremu trzeba okazać dokument tożsamości i bilet podczas gdy bagaż się prześwietla (chyba bardziej pro forma, niż w poszukiwaniu kontrabandy, ale minuty lecą). Potem trzeba swoje odczekać w poczekalni, potem jest kontrola biletów, potem ARMAGEDON przy wejściu do wagonów.

Jak osoba, która miała okazje podróżować tokijskim metrem w godzinach szczytu mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że ten kto przeżyje „transportowe święto wiosny” nie musi już obawiać się żadnego tłoku.
Wracając jednak do Święta Wiosny to fakt, iż wypada ono w środku zimy jest … nieco zakasujący.  Rzecz jednak w tym, że nazwa święta nie tyle odnosi się do pory roku tylko raczej do legendarnych wydarzeń z  czasów dynastii Shang, kiedy to podobno składano ofiary bogom na koniec starego i początek nowego roku.
Legendarne Święto Wiosny
Słowo Nian we współczesnym języku chińskim oznacza słowo „rok”. Pierwotnie była to jednak nazwa potwora (smoka), który polował na ludzi tuż po nadejściu zimy. Pewnego dnia pojawił się stary człowiek (później okazało się, że był to bóg, który przyszedł ludziom z pomocą), który zaproponował smokowi możliwość połknięcia wszystkich drapieżników zamiast ludzi. Nian przystał na tą propozycję. Odtąd ludzie już nie musieli obawiać się o własne życie, a przy okazji Nian uwolnił ich od groźnych drapieżników. Przed opuszczeniem świata ludzi stary człowiek, ten sam, który przechytrzył smoka, powiedział, aby na koniec każdego roku przystrajano okna i drzwi czerwonym papierem.

I ludzie rzeczywiście zaczęli świętować wybierając na dzień Święta Wiosny (pierwszy dzień nowego roku) pierwszy dzień pierwszego miesiąca księżycowego, co oznacza, że jest to święto ruchome.
Pisząc o chińskim kalendarzu nie można zapomnieć, iż jego cechą charakterystyczną jest nie tylko rok składający się z dwunastu miesięcy,  ale i zodiak którego pełny cykl trwa sześćdziesiąt lat i składa się z pięciu dwunastoletnich letnich cykli, do których jest przypisane jedno z dwunastu zwierząt chińskiego zodiaku.
W tym zodiaku rok 2018 to rok Psa, żywiołu Ziemi, którego kolorem jest brąz. Pies to jedenaste z dwunastu chińskich zwierząt zodiakalnych. Rok 2019 będzie rokiem świni. Najszczęśliwsze zwierzę zodiakalne to oczywiście tygrys.
 
Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem (*)

Brak komentarzy
(C) Jacek Zabielski kontakt@globtrotuar.pl
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego